Policjanci z Katowic mają dość: „Operatorzy nr 112 to cywile wystraszeni odpowiedzialnością”. CPR w Katowicach odpowiada

Redakcja
W listopadzie 2017 roku operatorzy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach jako pierwsi w kraju zaczęli obsługiwać zgłoszenia alarmowe kierowane do tej pory na numer 997, od zawsze kojarzony z funkcjonariuszami policji.
W listopadzie 2017 roku operatorzy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach jako pierwsi w kraju zaczęli obsługiwać zgłoszenia alarmowe kierowane do tej pory na numer 997, od zawsze kojarzony z funkcjonariuszami policji.
Udostępnij:
Przejęcie numeru 997 przez Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach miało przynieść same korzyści. Niestety, policjanci dostrzegają wady takiego rozwiązania. - Operatorzy to cywile wystraszeni odpowiedzialnością, która jest za duża w porównaniu do ich kwalifikacji oraz wynagrodzenia. Wolą mieć spokój, dlatego przejmują i przekazują wszystko. Czasami wystarczyłaby rozmowa lub po prostu wysłuchanie zgłaszającego, ale lepiej wysłać radiowóz. I radiowozy jeżdżą - podkreślają funkcjonariusze. CPR odpowiada.

W listopadzie 2017 roku operatorzy Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Katowicach jako pierwsi w kraju zaczęli obsługiwać zgłoszenia alarmowe kierowane do tej pory na numer 997, od zawsze kojarzony z funkcjonariuszami policji. Dla mieszkańców regionu zmieniło się tylko tyle, że dzwoniąc na 997, nie rozmawiali już z policjantem, tylko z operatorem numeru alarmowego 112. Cel był szczytny, ponieważ wielu mieszkańcom numer 997 nie służył do informowania o bieżących wydarzeniach, ale był znakomitą okazją do rozmów. Mieszkańcy dzwonili, by zapytać o swojego dzielnicowego, dopytywali, kiedy w komendzie pełni służbę konkretny policjant albo co mają zrobić, gdy mają... uciążliwego sąsiada.

10-letni Aleks i 12-letni Kamil z Chorzowa uratowali swoją mamę [CZYTAJ WIĘCEJ]

Zapowiadając zmiany, sporo mówiło się także o odciążeniu policyjnych dyżurnych. Sprawdziliśmy zatem, jak to wygląda na przykładzie Katowic. Od 1 maja do 30 września 2017 roku, a więc przed przejęciem numeru 997 przez CPR w Katowicach, odnotowano 29 tysięcy 783 interwencje. Okazuje się, że w analogicznym okresie czasu - w 2018 roku - interwencji było więcej. Aż o 1717. Policjanci mówią wprost: wcześniej część interwencji, które nie wymagały bezpośredniej interwencji funkcjonariuszy na miejscu zdarzenia, kończyło się na rozmowie telefonicznej. Teraz to się zmieniło i pojawiły zastrzeżenia do operatorów numeru alarmowego 112.

- W wielu przypadkach nie potrafią wyczuć czy zgłoszenie wymaga wysłania na miejsce patrolu - mówią nam policjanci. - Operator przesyła zatem tzw. formatkę i na tej podstawie policyjny dyżurny wysyła policjantów. Operatorzy to cywile wystraszeni odpowiedzialnością, która jest za duża w porównaniu do ich kwalifikacji oraz wynagrodzenia. Wolą mieć spokój, dlatego przejmują i przekazują wszystko. Czasami wystarczyłaby rozmowa lub po prostu wysłuchanie zgłaszającego, ale lepiej wysłać radiowóz. I radiowozy jeżdżą - podkreślają funkcjonariusze.

Jeden z policjantów tłumaczy: Dawniej doświadczony dyżurny był w stanie dużo interwencji „załatwić” telefonicznie, ponieważ ludzie dzwonią tak naprawdę po informację prawną, wskazanie sposobu załatwienia sprawy czy też organu, do którego należy się zwrócić.

Jak odpowiada CPR w Katowicach? Sprawdźcie na następnej stronie >>>

Inny funkcjonariusz zwraca uwagę na kolejny problem: brak informacji zwrotnej.

- Dawniej osoba dzwoniąca na numer 997 pozostawała na linii, przekazując bezpośrednio relację z miejsca zdarzenia. Policjanci, jadąc na miejsce, często byli wręcz w ten sposób naprowadzani np. na sprawców przestępstw. Świadkowie przekazywali na bieżąco informacje o drodze ich ucieczki. Teraz odpowiedzią na próby uzyskania tych informacji jest odpowiedź: „Nie wiem, CPR przyjmował”. Efektem są nerwy i irytacja - mówi nam jeden z funkcjonariuszy.

Policjanci żartują już nawet, że operatorzy numeru 112 przyjmą wszystkie zgłoszenia. Dosłownie.

- Operatorzy przyjmą nawet zgłoszenie dotyczące przylotu UFO? Nie ma takiej możliwości. To bzdura - odpowiada Tomasz Michalczyk, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego, a jednocześnie dyrektor CPR w Katowicach.

Podkreśla, że definicja zgłoszenia alarmowego jest jednoznaczna, ponieważ to każda informacja o wystąpieniu lub podejrzeniu zagrożenia życia lub zdrowia, aktu przemocy, zagrożenia środowiska lub mienia czy też zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Jego zdaniem, nie ma też takiej możliwości, by operator wysłał dyżurnemu policji tzw. formatkę, w której obywatel pyta o jakąś nieistotną informację.

- W przeszłości policyjni dyżurni wielokrotnie rozmawiali ze zgłaszającymi i mogli ich traktować w różny sposób. Np. powiedzieć im, że można przyjść do komendy czy na komisariat i zgłosić to osobiście. Taki obywatel albo przychodził albo nie. Teraz dyżurny dostaje takie zgłoszenie w formatce i musi podjąć jakieś konkretne działanie - mówi Tomasz Michalczyk. - To, że dyżurni mają teraz dużo interwencji wynika moim zdaniem z tego, że funkcjonariusze po prostu są przepracowani i przemęczeni. Prawdopodobnie nie wyrabiają się. Media, a nawet sama policja, donoszą o braku chętnych do pracy. To jest problem. Operatorom numeru alarmowego 112 mogą przydarzyć się błędy, ale każdy z nich na bieżąco wyjaśniamy. Nie ma czegoś takiego, że przekazujemy do komend jakieś niedorzeczne zgłoszenia. Chcę również zwrócić uwagę na fakt, że to dyżurni decydują o użyciu sił i środków. Operatorzy numeru alarmowego 112 muszą przyjąć zgłoszenie, a następnie je przekazać i to jest ich podstawowe zadanie - podsumowuje Michalczyk.

**Obserwuj autora na Twitterze TWITTER_FOLLOW https://twitter.com/PatrykDrabek

**

MASZ CIEKAWĄ INFORMACJĘ, ZROBIŁEŚ ZDJĘCIE ALBO WIDEO?
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?
PRZEŚLIJ WIADOMOŚĆ NA [email protected]
DZ24 WIADOMOŚCI CZYTELNIKÓW I INTERNAUTÓW

TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego

Wideo

Komentarze 52

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mum
Jest sporo dyżurnych w CPR, tylko to kilka problemów : słaba znajomość języka, slabe umiejętności komputerowe i przerasta ich ilość telefonów. Weź emeryta że służb, który np jeździł do pożarów i posadz na 12h przed telefon i system, który taki łatwy nie jest.
M
Mum
Tak, tak ...a świstak siedzi i zawija w sreberka. Dyżurny z pewnością po interwencjach jeździ.
A
Aga
Może tak nie wszystkich do jednego worka???fakt są niektorzy debile zatrudnieni w CPR ach Ale to tylko i wyłącznie z braku nowych "normalnych"chetnych. Operator wysyła formatke do służb Ale nie obliguje to nikogo do wysłania Patrolu na miejsce. Dyżurny ma możliwość zakończenia z adnotacją pouczenia. Cieszcie się że nie dostajecie rzeczywiście wszystkiego - bo operator tak naprawdę zweryfikować ma czy telefon nie jest tzw. "Falszywka" A jeżeli nie jest to powinien wszystko wam słać. A odrzucają Wam gruba ilość. Zapraszamy do zasilenia szeregów ona. Może wtedy pokażcie na co Was stać. Przecież w swoich szeregach CPR y maja też czynnych Policjantów. Zapytajcie ich jaka zaje....ta to praca. Znać musisz topografie swojego województwa A często też kraju,obce języki i obsługują trzy służby plus inne""pierdoly" które musza przekazywać innym(Gdynia 992,994,991 CZK bo obywatel zauważył oblodzony chodnik. Za 2500 brutto. Zapraszamy Was serdecznie. A jeszcze milusi musisz być bo jak obywatel skargę napisze to Ci kasę zabiorą....Więc niech się artysta konfident zastanowi zanim.drugim razem na skargę do prasy poleci....
W
Wtf
W Lublinie nie jest lepiej. Debile z WCPR wpisują bzdury czasem bez składu i ładu, brak podstawowych informacji kto dzwoni kto otworzy a dyzurni ganiają jak idioci po kretynskich interwencjach

Zapomnieli że jest opcja załatwione na telefon.
z
zaw
To jest robota dla radiooperatora, a nie dla policjanta. Policjanci na drogi, interwencje, dochodzenia itp.
P
Pyrka
A w Policji Dyżurni zarabiają po 5000 zł za odbieranie telefonów, wysyłanie patroli i kierowanie petentów do odpowiednich wydziałów, patrole też wysyłają do wszystkiego żeby skargi nie było, a policjanci w patrolu zarabiają 3000 zł i po szarpaniu się z awanturnikami muszą znosić fochy Paniczów z Dyżurki, co im sprawdzają kropki i przecinki w dokumentacji ...
S
Samael
Ciekawe, że do każdego policjanci oddzwaniają.....:D
S
Samael
To napisz do dyrektora, a nie piszesz pierdoły na forum.
S
Samael
Dyżurni z komend potrafią tylko odsyłać na 112. Nawet namawiają ludzi "pan wyjdzie z komendy i zadzwoni"....
S
Samael
4 minuty ???? Przestań opowiadać bzdury. Transfer danych miedzy systemami to niecała sekunda. Nie kłam, że nic nie możecie zrobić - system daje różne możliwości, ale trzeba się w końcu nauczyć go obsługiwać, a u strażaków z tym średnio. Szkolenia, które odbywają operatorzy są również tworzone na podstawie konsultacji z PSP, a bywają i przez PSP prowadzone...i tyle w temacie
P
Pan Policjant
Jest dokładnie tak jak w artykule.. Cyrk!!
J
Jan
W Stanach nie ma dyżurnych tylko są dyspozytorzy i to są cywile.
X
Xsawery
Tam powinni zatrudniać emerytów mundurowych, takich co się na tym znają i do roboty chęci mają
s
stary glina
Tak, jeszcze ich zrobić na etatach policyjnych. Ludzie na dyżurkach powinni też siedzieć cywile jako dyspozytorzy przyjmuję informację, zgłoszenie przekazuję dla odpowiedniego patrolu i na tym się jego rola kończy. Tak samo i rzecznicy prasowi powinien, na ten etat być zatrudniona osoba z odpowiednim wykształceniem, a dyżurni rzecznicy na ulicę, do dochodzeń do kryminalnych do prawdziwej roboty policyjnej, za którą jest wcześniejsza emerytura.
M
Miki
Znam płynnie język angielski, chcesz dyskutować na temat doświadczenia i absurdalnych wpisów??
Dodaj ogłoszenie