Polska coraz bardziej zaśmiecona

Teresa Semik
Co roku blisko 2 mln ton śmieci ląduje w rowach, rzekach i lasach całej Polski. W woj. śląskim na dzikie wysypiska wyrzucamy 200 tys. ton odpadów. Co dziesiąty mieszkaniec nie ma nawet umowy z firmą zajmującą się wywozem nieczystości.

Ci, co do problemu podeszli uczciwie i zawarli umowę, na przykład w Katowicach z jedną z 50 firm, nie mają pojęcia, dokąd trafia zawartość ich kubłów. Nie wie tego także gmina, bo nie dysponuje spójnym i szczelnym systemu kontroli. Przewoźnik jedzie z nieczystościami tam, gdzie chce, gdzie taniej, a więc także i do lasu.

Zróbmy wreszcie porządek ze śmieciami - takie przesłanie towarzyszyło uczestnikom wczorajszej narady w Katowicach zorganizowanej przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Problem jest nierozwiązywalny od lat, a teraz są na to środki unijne. - Tak dobrej sytuacji finansowej jeszcze nie było - zapewniał Bernard Błaszczyk, wiceminister środowiska.

Przedstawiciele gmin czekają przede wszystkim na propozycje ustawowe Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Dyskusja toczy się bowiem między zwolennikami rynkowego podejścia do gospodarki odpadami a systemem sterowanym przez gminy, za którym to gminy się opowiadają. Dlatego nie zadowoliły ich propozycje "projektu założeń do projektu ustawy", z którymi przyjechał do Katowic Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego.

- Naszym zdaniem umowa powinna wiązać mieszkańca z gminą, która ma możliwość egzekwowania jej w drodze administracyjnej, zaś opłata za wywóz nieczystości musi być zryczałtowana dla każdego tak, by mieszkańcom nie opłacało się palić śmieci w piecu, wyrzucać je do jeziora albo podrzucać sąsiadowi - mówi Jerzy Starypan z Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, prezes spółki Beskidy z Żywca, gdzie niemal modelowo rozwiązano już sposób odbierania odpadów oraz ich segregowania z 18 gmin Żywiecczyzny. Ale i tam około 20 proc. umów na odbiór nieczystości jest martwych, bo realizowane są... raz w roku. W pozostałych miesiącach śmieci wędrują do przydomowych pieców i nie ma instrumentów prawnych, by to zmienić.

- O racjonalnej gospodarce odpadami mówimy wtedy, kiedy montowane instalacje obejmują co najmniej 150 tysięcy mieszkańców. Stąd propozycje tworzenia tzw. rejonów odpadów - mówi Gabriela Lenartowicz, prezes WFOŚiGW w Katowicach.

W woj. śląskim zaplanowano osiem takich rejonów: Młynek-Sobuczyna, Jastrzębie, Żywiec, Bytom, Bielsko-Biała, Tychy, Siemianowice, Knurów. Dotąd powstały tylko w Żywcu i Tychach.
Prawdziwe problemy zaczną się w przyszłym roku. Dziś 95 proc. odpadów komunalnych trafia na składowiska. Zaledwie 4 proc. (w woj. śląskim około 3 proc.) poddawana jest segregacji, 1 proc. - obróbce biologicznej (kompostownie) i termicznej (spalarnie).

W 2004 roku, wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej, Polska zobowiązała się, że do końca 2010 roku ilość odpadów wyrzucanych na składowiska zmniejszy się do 75 proc., w 2013 roku - do 50 proc., 2020 roku - 35 proc. Nie mamy szans, by się z tego wywiązać. Grożą nam niewyobrażalne kary - 200 tys. euro za każdy dzień opóźnienia.

Wyższe mandaty od skarbówki z początkiem maja

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie