Polskie drogi na Saharze. Jak Ślązacy budowali potęgę Libii

Aldona Minorczyk-Cichy
Polskie firmy w Libii pojawiły się już w latach 60. Budowały drogi, wodociągi, a nawet całe miasta. Czy teraz wrócą tam na nowe kontrakty?
Polskie firmy w Libii pojawiły się już w latach 60. Budowały drogi, wodociągi, a nawet całe miasta. Czy teraz wrócą tam na nowe kontrakty? archiwum Mariana Bzowskiego
Udostępnij:
Nasze firmy szykują się do robienia interesów w Libii. Wcześniej też tam byliśmy. Lekarz z Pyskowic, budowniczy dróg i wodociągów z Katowic i wiceprezes dużej śląskiej firmy - oni też budowali potęgę Libii. Pisze Aldona Minorczyk-Cichy

Po tragicznej śmierci dyktatora Muammara Kaddafiego Libia rodzi się na nowo. Czy wśród tych, którzy odbudują zniszczony kraj będą Ślązacy? Niewykluczone, bo mamy spore doświadczenie. Nasi budowniczy, lekarze, nafciarze i energetycy już tam byli. Do dzisiaj na słowo Bolanda (Polska) Libijczycy reagują uśmiechem i wskazują na drogi, polskie drogi. Te wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego, w głównych libijskich miastach i te setkami kilometrów ciągnące się przez piaski Sahary.

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski był w Libii zaraz po śmierci dyktatora. Wraz z nim pojechali przedstawiciele firm zainteresowanych odbudową kraju: - Kontrakty dla polskich firm będą respektowane. Polska cieszy się dobrą reputacją i dla polskich firm będzie mnóstwo do roboty w odbudowywaniu Libii - mówił Sikorski.

Podobne zapewnienia padały, kiedy w 2003 roku Polska militarnie angażowała się w Iraku. Kontraktów nie było, przynajmniej tych naprawdę dochodowych. A jak będzie tym razem? Czy światowe rekiny znowu wyprzedzą polskie płotki? Czy minister Sikorski nie okaże się zbyt słaby na walkę z nimi? Czas pokaże, a my póki co powspominajmy jak przed laty budowaliśmy Libię.
Marian Bzowski z Katowic w Libii był dwukrotnie. Pierwszy raz w 1967 roku za rządów króla Idrisa. Dwa lata później w wyniku przewrotu władzę objął młody porucznik Muammar Kaddafi.

- Do Trypolisu przyleciałem 1 lipca. Pech chciał, że to było w czasie kilkudniowej wojny z Izraelem. Godzina policyjna, zrabowane i spalone żydowskie sklepy. Stamtąd pojechaliśmy na Saharę. W Sebha i okolicach firma Instal budowała studnie i wodociągi - wspomina. Pracował jako operator ciężkiego sprzętu budowlanego.

- To była Libia "osiołkowa". Te zwierzęta były wszechobecne. Wykorzystywano je do transportu. Petrodolary jeszcze nie płynęły tak szerokim strumieniem - opowiada Bzowski.
* CZYTAJ KONIECZNIE
RYJEK 2011 - WIDEO Z NAJLEPSZYMI SKECZAMI RYBNICKIEJ JESIENI KABARETOWEJ I ZDJĘCIA ZZA KULIS - ZOBACZ KONIECZNIE I BAW SIĘ DOBRZE
CZY STADION ŚLĄSKI POWINIEN ZMIENIĆ NAZWĘ? SPRAWDŹ, KTÓRE FIRMY SA ZAINTERESOWANE OBJĘCIEM PATRONATU

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


Ciekawostka! Jedno z miast woj. śląskiego odbudowało swoje średniowieczne mury! [ZDJĘCIA]
Mieszkańcy kontra górnicy - wojna w Bytomiu o fedrowanie. KTO MA RACJĘ?

Praca była ciężka. Nie wszyscy wytrzymywali mordercze temperatury. Na pustyni w słońcu słupek rtęci przekraczał 80 st. Celsjusza! Termometry miały skalę nie do 50 st., jak u nas, tylko do stu. Pracę w Libii śmiercią przypłacił kolega Bzowskiego Stanisław Kurzeja. Zmarł na serce.

Drugi raz do Libii Bzowski przyjechał w lutym 1981 roku, kiedy osły zostały zastąpione przez nowoczesne terenówki. Auto miał każdy, nawet niedowidzący. Tym policjanci dla "bezpieczeństwa" wybijali reflektory, by nie mogli jeździć w nocy.

- Kaddafi rządził twardą ręką. Młodych kupił autami, starych - wprowadzeniem prohibicji. Dzięki temu robił co chciał. Wydawał miliardy na przestarzałą broń ze Związku Radzieckiego - wspomina katowiczanin. O polityce się nie rozmawiało. To mogło źle się skończyć. - Libijczycy unikali tego tematu. Za to chętnie plotkowali o kobietach i sporcie. Zwłaszcza o bokserze Muhammadzie Alim, który przeszedł na islam. Byli z niego dumni - mówi Marian Bzowski.

Kaddafiego Polacy między sobą nazywali "pan Kowalski". Po cichu śmiali się z jego trwających nawet kilkanaście godzin nocnych przemówień do narodu.

W 1985 roku do Libii trafił dr Gerard Świtalik z Pyskowic. Do pracy na kontrakcie w szpitalu skierował go Polservice. - Nigdzie nie byłem tak głodny, jak tam. Polservice nie dotrzymał warunków umowy. Na miejscu był brud, szczury i łóżko w szpitalu, zamiast hotelu - opowiada.
Trafił do Trypolisu, a następnie do Benghazi. Stamtąd do odległego o około 100 km szpitala. Od przedstawiciela Polservice dostał 20 dinarów i życzenia wszystkiego najlepszego. Następne pieniądze przyszły dopiero po trzech miesiącach pracy! - Do szpitala dotarłem dzięki Polakom, których poznałem w samolocie. To był środek nocy. Do spania zaoferowano mi łóżko w wolnej sali dla chorych. Spałem tam przez miesiąc. Potem przeprowadziłem się do baraku Budimeksu. Kosztowało mnie to 50 dinarów miesięcznie - wspomina.

Pierwszej nocy obudziły go szczury. Wyganianie ich nie miało sensu. Musiał przywyknąć do ich obecności. Nie miał pieniędzy na jedzenie. Kucharz pan Tadzio z Budimeksu po cichu dokarmiał jego i kolegów. Ale zabronił mu tego kierownik. Butelka wódki dla kucharza działała jednak cuda.
* CZYTAJ KONIECZNIE
RYJEK 2011 - WIDEO Z NAJLEPSZYMI SKECZAMI RYBNICKIEJ JESIENI KABARETOWEJ I ZDJĘCIA ZZA KULIS - ZOBACZ KONIECZNIE I BAW SIĘ DOBRZE
CZY STADION ŚLĄSKI POWINIEN ZMIENIĆ NAZWĘ? SPRAWDŹ, KTÓRE FIRMY SA ZAINTERESOWANE OBJĘCIEM PATRONATU

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


Ciekawostka! Jedno z miast woj. śląskiego odbudowało swoje średniowieczne mury! [ZDJĘCIA]
Mieszkańcy kontra górnicy - wojna w Bytomiu o fedrowanie. KTO MA RACJĘ?

- Często chodziłem głodny. Razem z kolegami dorabiałem u Arabów drobnymi pracami budowlanymi. Przeprowadziliśmy się dodomku po Amerykanach. Pędziliśmy bimber, warzyliśmy piwo. Kupowali go od nas nie tylko Polacy. Często wpadał do nas dyrektor banku i arabscy policjanci... na kielicha. Prohibicja wprowadzona przez Kaddafiego nikomu się nie podobała - opowiada dr Świtalik.

Wspomina nocne wyprawy do fermy drobiu po wątróbkę i kurze żołądki. Pół reklamówki za 2 dinary, a potem uczta. No i proszenie arabskich właścicieli piekarni, by sprzedali kilka bagietek wygłodniałym medykom.

- Furorę za to robiła śląska wodzionka. Gotowałem ją kolegom. Czasami bez tłuszczu, bo go nie mieliśmy - wspomina.

Szpital pod Benghazi był niezwykle nowoczesny. Dr Świtalik zajmował się krwiolecznictwem. Sprzęt, jaki dostał był skomputeryzowany. Pierwszy raz taki widział. Z Libii wyjechał jednak bez żalu. Pretekstem był urlop: - To było w czasie nalotów amerykańskich. Baliśmy się. Jeszcze w kraju cierpiałem na bezsenność.

Z powodu wojny nie mógł przywieźć filmów ani aparatu fotograficznego: - Mimo głodu, złych warunków - to była przygoda życia. Mam fantastyczne wspomnienia - mówi dr Świtalik.
Dr Rafał Gabrylewicz w Libii co roku spędzał kilka miesięcy. Jeździł tam w latach 1996-2000 jako członek zarząd Centrozap SA: - Nasi specjaliści świadczyli usługi przy budowie huty w Misracie, fabryki w Trypolisie i rafinerii w okolicach Tobruku - wylicza.

Wspomina trudności z załatwianiem formalności. - Na każdą decyzję długo się czekało. Okropna biurokracja, trudne rozmowy. To był kraj centralnie sterowany, bez wolnego handlu. Liczyły się znajomości. Jak u nas w PRL-u - opowiada. Wielu Libijczyków zna język polski, bo to u nas studiowali. Kończyli szkoły wojskowe, ekonomiczne i techniczne. U nas prawdopodobnie szkoliły się też ich służby bezpieczeństwa. - Libijczycy mają inną mentalność niż Europejczycy. To ludzie sympatyczni, ale dość leniwi. Nie nadają się do pracy, inaczej niż np. w Egipcie. Zresztą oni do ciężkiej pracy nigdy się nie pchali.
* CZYTAJ KONIECZNIE
RYJEK 2011 - WIDEO Z NAJLEPSZYMI SKECZAMI RYBNICKIEJ JESIENI KABARETOWEJ I ZDJĘCIA ZZA KULIS - ZOBACZ KONIECZNIE I BAW SIĘ DOBRZE
CZY STADION ŚLĄSKI POWINIEN ZMIENIĆ NAZWĘ? SPRAWDŹ, KTÓRE FIRMY SA ZAINTERESOWANE OBJĘCIEM PATRONATU

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


Ciekawostka! Jedno z miast woj. śląskiego odbudowało swoje średniowieczne mury! [ZDJĘCIA]
Mieszkańcy kontra górnicy - wojna w Bytomiu o fedrowanie. KTO MA RACJĘ?

Zwykli mawiać: "Allah dał nam ropę, nie musimy pracować" - opowiada Rafał Gabrylewicz. Libię wspomina jako państwo policyjne. Sam Kaddafi też się ukrywał. Poza najbardziej zaufanymi nikt nie wiedział, gdzie przebywa. Przeciwników krwawo zwalczał. - Byłem tam w czasie puczu. Na ulicach walki, czołgi, karabiny maszynowe, a my w hotelu. Baliśmy się. Ci, którzy narazili się tyranowi, tracili cały dobytek. Do ich osad wjeżdżały buldożery. W charakterystyczny sposób rozwalały boczne ściany domów, powodując, że dach wpadał do środka. Ludzi, całe rodziny wypędzano na pustynię - opowiada Gabrylewicz. Była też sytuacja, która o mały włos nie skończyła się śmiercią jednego z polskich pracowników.

- Mężczyzna spadł z rusztowania, z 5 metrów. Obrażenia poważne: złamana szczęka i podstawa czaszki. Wiadomość o tym złapała mnie w Benghazi. Wsiadłem do samolotu i przyleciałem do Trypolisu. Chcieliśmy przetransportować rannego do Europy - wspomina Gabrylewicz.

Samolot Czerwonego Krzyża z Genewy mógł dopiero przylecieć za 48 godzin. Nie było szans, by pacjent przeżył. Zapadła decyzja, by znaleźć na miejscu personel, który podejmie się operacji. - Skleciliśmy zespół bułgarsko-ukraiński. Operacja się udała. To był cud, trudno było w to uwierzyć - wspomina Gabrylewicz.

Współpraca z Libią zawsze się opłacała. Pola naftowe, nieprzebrane bogactwa naturalne. Firmy, które będą odbudowywać kraj po rewolucji, nie stracą. Tylko, czy wśród nich będą te nasze?

* CZYTAJ KONIECZNIE
RYJEK 2011 - WIDEO Z NAJLEPSZYMI SKECZAMI RYBNICKIEJ JESIENI KABARETOWEJ I ZDJĘCIA ZZA KULIS - ZOBACZ KONIECZNIE I BAW SIĘ DOBRZE
CZY STADION ŚLĄSKI POWINIEN ZMIENIĆ NAZWĘ? SPRAWDŹ, KTÓRE FIRMY SA ZAINTERESOWANE OBJĘCIEM PATRONATU

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
antoni39@gazeta.pl
szlak mnie trafia jak widze takie wypowiedzi. a gdzie my spoza slaska bylismy mordujac sie w tym upiornym kraju. nas bylo o wiele wiecej jak ze slaska. lubie was ale daliscie d*** w tej wypowiedzi. pamietam wasza mafie z meletanii a zwlaszca z mechilii. naprawde nie macie czym sie chwalic.

kprdk
p
p
W KONCU BUDUJMY U SIEBIE NA SLASKU mamy tu wspolny dom
r
rudi74.de
Zgadza sie . Tak wychodza polaczki na kontaktach z "jankesami".

Gorzej niz za sowietow.Wiem ,gdyz pochodze z Zabrza a "Mostostal Zabrze" byl potentatem na tamtejszym rynku.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie