Pomnik czarownicy stanie w Czeladzi

Magdalena Nowacka
Rzeźbiarz Jacek Kiciński uważa, że pomnik czeladzkiej czarownicy upiększy miejski skwer
Rzeźbiarz Jacek Kiciński uważa, że pomnik czeladzkiej czarownicy upiększy miejski skwer Fot. Arkadiusz Ławrywianiec
Zagłębiowskie samorządy hojną ręką wydają pieniądze na pomniki.

W ciągu kilku miesięcy w Czeladzi stanie rzeźba legendarnej postaci Katarzyny Włodyczko, ściętej za czary, a pośmiertnie oczyszczonej z zarzutów.

Mieszkańcy oburzali się, że miasto chce wydać na pomnik czarownicy 93 tysiące złotych. Okazało się, że to wcale nie jest duża suma, bo za ponad 97 tysięcy złotych gmina wyremontowała właśnie inny, stojący przed urzędem miejskim pomnik z minionej epoki. Wzmocniono jego konstrukcję i zmieniono napis. Obecna inskrypcja brzmi: "Działaczom Ruchu Robotniczego, którzy w 1927 roku zwyciężyli w wyborach tworząc Blok Jedności Robotniczej w Radzie Miejskiej Czeladzi". Wcześniej zamiast "bloku" napis głosił: "pierwszą w Polsce komunistyczną radę Czeladzi". Pomnik dłuta Bronisława Chromego stanął w 1977 r. Pieniądze na jego remont wzięto z puli przeznaczonej na utrzymanie w mieście zieleni.

- Bardzo mnie zdziwiła kwota przeznaczona na remont pomnika przed UM, dlatego temat poruszyłem. W kontekście pomnika czarownicy to dosyć sporo. Dla mnie zmiana treści napisu na pomniku była całkowicie niepotrzebna. Takie duże pieniądze lepiej byłoby spożytkować na wybudowanie placu zabaw dla dzieci - mówi Robert Zach, mieszkaniec Czeladzi i współredagujący Forum Moja Czeladź.

93 tys. zł będzie kosztować pomnik czarownicy, który ma stanąć w centrum Czeladzi

Jak twierdzi Wojciech Maćkowski, naczelnik wydziału promocji UM, remont był konieczny, bo konstrukcja była w złym stanie. Pomnik nie był remontowany od ponad 30 lat. Najwięcej kosztowała zmiana napisu. Jego zdaniem trudno prace przy tym pomniku porównywać z uhonorowaniem czarownicy, choćby ze względu na gabaryty pomników. Ale w obu przypadkach wydatki rzędu niespełna 100 tysięcy złotych i tak wydają się małe, gdy weźmie się pod uwagę pomnikowe inwestycje w sąsiednich miastach. Np. pomnik w Jaworznie, który stanął w 90. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, ku czci jaworznian, którzy zginęli w walce o wolność ojczyzny kosztował 600 tysięcy złotych.

W Gołonogu natomiast, na skwerze przy odnowionym placu Bema w listopadzie stanie pomnik Żołnierza Zwycięzcy. Miasto zdecydowało się przekazać na ten cel 120 tysięcy złotych, a projekt uchwały w tej sprawie zaakceptowali radni.
Z propozycją pomnika poświęconego pamięci 72 Polaków, mieszkańców Wojkowic i 52 wojkowickich Żydów, którzy zginęli w czasie II wojny światowej, wystąpili pod koniec kwietnia mieszkańcy. Radni zgodzili się jednak jedynie na upamiętniająca tablicę.

- Oczywiście pomysł upamiętnienia tych mieszkańców jest jak najbardziej chwalebny. Potrzeb jest jednak wiele, a koszty pomnika duże. Dlatego naszym zdaniem tablice to lepsze rozwiązanie. A mogą być równie efektowne i spełniać rolę miejsca pamięci - twierdzi Jerzy Pyszczek, zastępca burmistrza.

Jacek Kiciński, rzeźbiarz, który wykonał czeladzką czarownicę nie dziwi się, że kwestie finansowe wzbudzają kontrowersje. - Tak było i będzie. Wynika to z jednej strony z tego, iż nie wszyscy mają świadomość ile kosztuje materiał, jak wygląda praca itp. Przed wojną w Rudzie Śląskiej był pomnik Powstańców Śląskich, po wojnie postanowiono go zrekonstruować i poproszono o to mojego ojca (Mirosława Kicińskiego - przy. red.). Do tego wykonano placyk. Później w rozmowie z wykonawcą placu okazało się, iż sam plac kosztował nieporównywalnie więcej niż pomnik. Nie pamiętam ile dokładnie to kosztowało,ale można to porównać w ten sposób - wykonanie rzeźby - 200 tysięcy, placyku - 4 miliony. I tak jest do dziś. Czasem obsadzenie miejsca sadzonkami kosztuje niewiele mniej niż pomnik - mówi artysta.

Wspomina też jak wykonał ponad 10 lat temu w Siemianowicach Śląskich rzeźbę babci na ławce w parkowej alei. Zrobił to za trzy tysiące złotych. To pokryło tylko koszty materiału, a i tak oburzano się, że pieniądze można było spożytkować inaczej.

Na cenę pomnika wpływ ma oczywiście wybór materiału, inwencja twórcza artysty i czas, który na tworzenie dzieła musi poświęcić.

- Za kilogram brązu przy odlewie płacimy od 100 do 200 złotych. Kiedyś nie przywiązywano wagi do kosztów pomników, była tendencja polityczna i nie liczono się z pieniędzmi. Dyrektor kopalni podejmował decyzję, że materiał dostarczy kopalnia i nikt z tym nie polemizował - wspomina.
Mimo, że sam jest przeciwnikiem pomników dawnej epoki, uważa, że powinno się je zostawić w spokoju. Choćby ku przestrodze. No i z szacunku dla ich twórców. Co do współczesnych pomysłów...

- Ważne, żeby to robić dla ludzi. Aby upiększyć miasto. Myślę, że czarownica, jako element zagospodarowania skweru może taką rolę spełnić. Symbolizuje przecież inteligentną kobietę - dodaje rzeźbiarz.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie