Poród z masażem. Szpital w Bytomiu ma supersprzęt

Magdalena Nowacka-Goik
Kornelia Cieśla, dyrektor SS nr 2 w Bytomiu i Antoni Jankowski, pełnomocnik ds. inwestycji szpitala, osobiście nadzorowali każdy element budowy i wyposażenia nowoczesnej porodówki
Kornelia Cieśla, dyrektor SS nr 2 w Bytomiu i Antoni Jankowski, pełnomocnik ds. inwestycji szpitala, osobiście nadzorowali każdy element budowy i wyposażenia nowoczesnej porodówki marzena bugała-azarko
Dzisiaj, po trzech latach od pojawienia się pomysłu, otwarte zostanie Śląskie Centrum Perinatologii, Ginekologii i Chirurgii Płodu w Bytomiu. Jest naprawdę wyjątkowe.

Pięć tysięcy metrów kwadratowych. Amerykańskie łóżka do porodu z systemem masującym. Fotele do kangurowania. Najwyższej klasy stanowisko EEG do monitorowania pracy mózgu wcześniaków. Tak wygląda najnowocześniejsza porodówka na Śląsku i jedna z niewielu takich w kraju. Centrum powstało na bazie Katedry i Oddziału Klinicznego Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej oraz Oddziału Noworodków publicznego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Bytomiu. Przyszli rodzice mogą zwiedzić to miejsce jutro, 25 listopada, o godz. 10 i 12.

Kolorowo, przytulnie, po domowemu

Pierwsze pacjentki do porodu zjawią się tu 1 grudnia. Będzie tu pracowało około 70 osób, z tego samych pielęgniarek około 50 i 5 neonatologów. Koszt inwestycji to 23 mln złotych, z czego 8,5 mln złotych to dotacja Ministerstwa Finansów, prawie drugie tyle dał marszałek województwa, a pozostałą część pieniędzy - szpital.

We wtorek trwały tu ostatnie porządki. Kornelia Cieśla, dyrektor Szpitala Specjalistycznego nr 2, razem ze swoim pełnomocnikiem ds. inwestycji, Antonim Jankowskim, nadzorowali każdy detal wyposażenia placówki.

- Włożyliśmy w to całe serce - przyznają szczerze. Efekt wzbudza podziw. - Wszystko tu ma swoje znaczenie. Dobrana kolorystyka, wyposażenie sal. Jest przytulnie, a jednocześnie nowocześnie i tak, aby zapewnić jak największy komfort pacjentkom, ich maluszkom i odwiedzającym - mówi dyrektorka.

Centrum zajmuje pięć kondygnacji, ma dwie sale przedporodowe, pięć sal porodowych, trzy sale operacyjne i salę do cesarskich cięć. Na oddziale położniczym jest dwanaście sal dwuosobowych i jedna pojedyncza. Każda w innym kolorze i z łazienką. W każdej sali szafa z lustrem, mały stolik z lampką, dwa fotele-pufy. Też w dobranej kolorystyce. Na ścianach piękne, artystyczne zdjęcia noworodków. Przytulnie i domowo. Nad łóżkami dwa rodzaje światła (bardziej intymne - do nocnego karmienia).

- Pamiętam, jak oglądałem kiedyś porodówkę w jednym ze śląskich miast. Boksy i białe kafle na ścianie. Przypominało pomieszczenia w rzeźni. Nigdy więcej takich miejsc - mówi Antoni Jankowski.

W salach porodowych stoi prawdziwe cudo - łóżkofotele z funkcjami dwóch rodzajów masażów.

- Przyleciały do nas samolotem z USA. Nikt w Polsce takich nie ma, koszt jednego to 100 tys. zł - mówią Kornelia Cieśla i Antoni Jankowski.
Fotel można dostosować do takiej pozycji pacjentki, w której czuje się ona najbardziej komfortowo. W sali obok, gdzie jest ważony i mierzony noworodek tuż po porodzie, jest też specjalny fotel do kangurowania, na którym ojciec dziecka może w najbardziej wygodnej pozycji nawiązać pierwszy, bliski kontakt ze swoim dzieckiem.

Śluzy i specjalny system monitoringu

Przypomnijmy, że wszystko zaczęło się w lipcu 2013 r., a we wrześniu była już dotacja z ministerstwa. Na miejscu obecnego Centrum stał budynek, w którym lata temu była dziecięca ortopedia. - To była ruina. Pierwsze ekspertyzy nie rokowały dobrze, budynek miał iść do wyburzenia. Poprosiliśmy geologów o kolejną - mówi Kornelia Cieśla. Druga była bardziej pomyślna. - W tej ruinie zobaczyliśmy potencjał, bo budynek miał szerokie korytarze. Dobudowaliśmy więc drugą część, zrobiliśmy łącznik - opowiada.

Są osobne sanitariaty dla odwiedzających i śluzy na porodówkę dla osób towarzyszących przy porodzie. Szafki na rzeczy osobiste. Część wejść na sale jest otwieranych automatycznie. Ściany w salach operacyjnych pokryte są kolorowymi panelami. Każda ma inny motyw kwiatowy i jest w innym kolorze - zielonym, żółtopomarańczowym i lawendowym. Jest tu specjalny system do dezynfekcji za pomocą gazów, który kosztował 300 tys. złotych. Bloki są wykonane w technologii szkła, a podłogi - z wykorzystaniem żywicy. Na budynku zamontowano aż 11 stacji wentylacyjno-klimatyzacyjnych.

- Mamy wysokiej klasy specjalistyczny sprzęt, system Monaco - pokazuje Antoni Jankowski.

To system monitoringu nadzoru położniczego. Pozwala na podłączenie do kilkunastu kardiotokografów (monitorują akcję serca płodu wraz z jednoczasowym zapisem czynności skurczowej mięśnia macicy) i na jednoczesne wyświetlanie rejestrowanych sygnałów. Dzięki temu jedna osoba może nadzorować wiele pacjentek.

Centrum było gotowe już w większej części rok temu. Dlaczego czekano z otwarciem? - Chcieliśmy je oddać w pełni wyposażone i dopracowane. Ale najważniejsze było to, aby oddać je w pełni przystosowane do opieki nad pacjentami - mówi Cieśla.

Katastrofa samolotu pod Częstochową

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie