Porucznik ABW oskarżony w sprawie śmierci Barbary Blidy

Teresa Semik
Mikołaj Suchan
Na kilka dni przed drugą rocznicą śmierci Barbary Blidy, prokuratura w Łodzi zakończyła zaledwie jeden wątek śledztwa dotyczący okoliczności tej tragedii.

Wczoraj skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi S. z ABW (zarzuty usłyszał półtora roku temu), który kierował akcją zatrzymania byłej posłanki lewicy i przeszukania jej domu w Siemianowicach Śląskich.

- Oskarżony nie wydał polecenia dwojgu podległym mu funkcjonariuszom ABW, by sprawdzili, czy Barbara Blida ma broń i nie polecił przeszukać pomieszczeń właśnie pod tym kątem - uzasadnia Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej.

Porucznik Grzegorz S. nie był nawet referentem śledztwa dotyczącego korupcji w handlu węglem, w którym zarzuty miała usłyszeć również Barbara Blida. Nie przyznaje się do winy.

- Uważam zarzuty wobec funkcjonariusza ABW za bezpodstawne. On wykonywał polecenia przełożonych - twierdzi poseł Wojciech Szarama (PiS) z komisji śledczej również wyjaśniającej okoliczności tej tragedii. - Po dwóch latach od samobójczej śmierci to oskarżenie ma aspekt psychologiczny. Stawia Grzegorza S., który w następną środę ma być przesłuchany w charakterze świadka przed naszą komisją, w bardzo niezręcznej sytuacji. Odbieram to jako sugestię, by się dobrze zastanowił, zanim zacznie publicznie coś mówić.

Nie wiadomo co zrobi porucznik S., ale ma pełne prawo, wynikające z kodeksu postępowania karnego, odmówić sejmowej komisji składania jakichkolwiek zeznań.

Poseł Marek Wójcik (PO) przypomina, że z dotychczasowych ustaleń komisji wyłania się chaos, jaki towarzyszył 25 kwietnia 2007 roku akcji zatrzymania Blidy i pozostałych osób, których dotyczyło to korupcyjne śledztwo. - Dopiero na dzień przed realizacją z prokuratury dotarły do katowickiej delegatury ABW ostateczne decyzje co do osób zatrzymywanych oraz czynności, jakie ABW ma wykonać w ich domach. Może zabrakło czasu na wszystkie formalności - zastanawia się Wójcik. - Dlatego mam nadzieję, że za ten bałagan także ktoś odpowie przed sądem.

Grzegorz S. ma 37 lat. Pracował w wydziale postępowań karnych ABW. Gdy usłyszał zarzuty, został zawieszony w czynnościach służbowych. Grozi mu kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich.

Umorzone zostało śledztwo wobec dwójki agentów, którzy z Grzegorzem S. weszli do domu Blidów.
Wczoraj prokuratura w Łodzi skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi S. z ABW. To pierwszy konkret w śledztwie dotyczącym tragicznej śmierci Barbary Blidy, byłej posłanki lewicy, w jej domu w Siemianowicach Śląskich.

- Skoro Grzegorz S. nie wydał polecenia przeszukania łazienki, do której weszła Barbara Blida, to towarzysząca jej funkcjonariuszka nie była do tego uprawniona. Sprawdziła kieszenie szlafroka pani Blidy, twierdzi, że cały czas była w pobliżu. Nie mamy powodu, by jej nie wierzyć - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik łódzkiej Prokuratury Okręgowej.

Innego zdania jest Stanisława Mizdra, pełnomocnik rodziny.

- Henryk Blida zeznał, że w chwili strzału funkcjonariuszka ABW była w saloniku, siedziała na oparciu krzesła przed drzwiami do łazienki. Nie dopilnowała Barbary Blidy. Uważam, że powinna usłyszeć zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych - mówi pani mecenas.

Łódzka prokuratura nie informuje, czy kolejne osoby usłyszą zarzuty w tej sprawie. Nadal sprawdza, czy katowicka prokuratura zasadnie wydała decyzję o przedstawieniu zarzutów, zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu Barbary Blidy. - Badamy, czy były naciski na prokuratorów prowadzących śledztwo ze strony ich przełożonych oraz polityków - wyjaśnia Kopania.

Niezakończony jest wątek dotyczący filmowania wejścia agentów ABW do domu Blidów oraz zatrzymania byłej minister budownictwa. - Sprawdzamy, czy w ogóle dopuszczalne jest filmowanie konwojowania zatrzymanych osób dla potrzeb mediów - dodaje prokurator Kopania.

W łódzkim śledztwie przesłuchano i skonfrontowano dotąd ponad 200 świadków, w tym byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego, ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, szefa ABW Bogdana Święczkowskiego. Zgromadzono wiele opinii biegłych przeprowadzono wizję lokalną, ale nie wiadomo, kiedy wreszcie poznamy prawdę.

- Jak na dwuletnie śledztwo rezultat nie jest imponujący - twierdzi mecenas Mizdra.
Daleko od prawdy jest także sejmowa komisja śledcza. Przesłuchała dotąd osiemnastu prokuratorów i czterech funkcjonariuszy ABW. Na przyszły tydzień wezwała prócz Grzegorza S. także drugiego agenta, który był z nim u Blidów. Funkcjonariuszka ABW, która towarzyszyła byłej posłance w drodze do łazienki, stanie przed komisją w maju, ale ze względu na jej stan zdrowia przesłuchanie będzie całkowicie niejawne.

Przypomnijmy, w dniu samobójstwa, w kwietniu 2007 r. Barbara Blida miała usłyszeć zarzut pośredniczenia we wręczaniu 80 tys. zł łapówki byłemu prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej. Miała ją o to prosić koleżanka, Barbara K., która zajmowała się handlem węglem. Za te pieniądze oczekiwała umorzenia odsetek za niezapłacone w terminie rachunki.

Na ławie oskarżonych zasiądzie m.in. były wiceprezes Rudzkiej Spółki Węglowej Wiesław K. pod zarzutem przyjęcia co najmniej 420 tys. zł łapówki za umożliwienie Barbarze K. handlu węglem. Oskarżony jest również o to samo były wiceprezes Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, Jerzy H. Miał wziąć co najmniej 150 tys. zł łapówki.

Barbara K. poszła na współpracę najpierw z ABW, potem z prokuratorem i za korumpowanie urzędników nie poniesie żadnej kary. Na ławie oskarżonych będzie natomiast jej wspólnik z Agencji Handlowej B. Kmiecik i spółka - Jacek W., któremu prokuratura zarzuciła udzielenie korzyści majątkowej w wysokości 580 tys. zł w zamian za intratne kontrakty na węgiel w latach 1994-1998.

Na razie sędziowie nie wiedzą, czy kopie dokumentów (z urzędów skarbowych, kontroli skarbowej oraz z Ministerstwa Gospodarki) dołączone do sprawy są zgodne z oryginałami.

Pod nadzorem

Katowiccy prokuratorzy, przesłuchiwani i w łódzkim śledztwie, i przed komisją śledczą twierdzili, że korupcyjne postępowanie od początku było w orbicie zainteresowania ich przełożonych - prokuratora okręgowego i apelacyjnego.

Twierdzili, że bezprawnych nacisków na ich decyzje nie było, ale nadzwyczajna była liczba narad i spotkań z ich zwierzchnikami. Akt oskarżenia był gotowy w grudniu 2007 r., ale sąd w Rudzie Śląskiej zwrócił go prokuraturze do uzupełnienia. Nie wiadomo nawet, kiedy sprawa trafi na wokandę.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marzena Olko

napisze o tym? semik czy minorczyk?

K
KISS

Kiedy zostaną oskarżeni aferzyści węglowi ,którzy nakradli miliony złotych.Czy prokuratura czeka na przedawnienie sprawy,jak w aferze alkoholowej .Społeczeństwo źąda wyjaśnienia sprawy.

Dodaj ogłoszenie