Postanowiłam zawalczyć o siebie

Ola Szatan
Pierwsza solowa płyta Miki Urbaniak "Closer" ukaże się 27 kwietnia
Pierwsza solowa płyta Miki Urbaniak "Closer" ukaże się 27 kwietnia materiały prasowe
Z Miką Urbaniak, wokalistką rozmawia Ola Szatan

27 kwietnia ukaże się twoja pierwsza solowa płyta Closer. Poczułaś ulgę, że w końcu się udało?

Jestem bardzo spokojna. Aż się sama sobie dziwię, bo może teraz powinnam być bardziej zdenerwowana i z drżeniem serca odliczać dni do premiery. Cieszę się, że ta płyta jest już gotowa. Czuję, że zrobiłam ją w odpowiednim momencie mojego życia. Przede wszystkim dojrzałam do niej.

Dużo czasu potrzebowałaś, by się za nią zabrać? Pomogła ci współpraca z innymi artystami, między innymi ze Smolikiem?

Na pewno. Układ ze Smolikiem funkcjonował jak rodzina. Wiele się nauczyłam, wiele satysfakcji przyniosła mi praca z nim i pozostałymi muzykami. Ale chciałam jeszcze bardziej pracować, jeszcze mocniej ćwiczyć swój głos, bo czułam, że jeszcze wiele jest do zrobienia. Dzięki Smolikowi poznałam wielu naprawdę świetnych ludzi, ale przyszła taka chwila, że potrzebowałam czegoś więcej.

Poczułaś, że wyczerpała się formuła współpracy ze Smolikiem?

Może nie tyle się wyczerpała, co sama chciałam już robić coś innego. To taki naturalny moment w życiu. Każdy ma inny czas dojrzewania. Prędzej czy później trzeba stać się dorosłym. W moim przypadku stało się to, kiedy poczułam silnie pragnienie zrobienia swojej płyty. Stało się to trzy lata temu.

Pracowałaś nad tym albumem z Troyem Millerem, który współpracował z Amy Winehouse. To już ustawia wysoko poprzeczkę!

Troy jest doskonałym muzykiem, kompozytorem, aranżerem i perkusistą. Na mojej płycie "Closer" zagrał niemal na wszystkich instrumentach, a nawet zaśpiewał chórki w dwóch piosenkach. Zaprosił nas do swojego studia, Sand House w Londynie. Mógłby oczywiście przylatywać do Polski, ale uznaliśmy, że będzie nam wygodniej pracować w Londynie i był to trafiony wybór.

To rzeczywiście popowa płyta, tak jak wynikało z pierwszych założeń?

Każda piosenka jest inna. W jednej pojawiają się elementy rocka, w innej blues, a w jeszcze innej hip-hop. Ale trzeba było jakoś ją nazwać, bo jest moda na szufladkowanie muzyki. A najbliżej jednak było do popu. Dla mnie pop jest szerokim gatunkiem. Bo co innego odnajduję w muzyce Mary J.Blige, Amy Winehouse czy Lauryn Hill, które uwielbiam. Jest jednak wspólny mianownik dla nich wszystkich. To szczerość i prawda w tym, co robią, co śpiewają. Tym się też kierowałam.
Jak twoi rodzice zareagowali na informację, że pracujesz nad swoją płytą?

Bardzo się ucieszyli. Naprawdę! Oni zawsze mnie mocno wspierali i wiedzieli, że zrobię ten album, w swoim czasie. Byli wręcz pewni, że prędzej czy później to nastąpi. Dali mi przestrzeń, by dojść do tego momentu. Kiedy wracałam z Londynu, prezentowałam im efekty nagrań. Byli mało krytyczni (śmiech).

Ale rodzina i tak zostawiła swój ślad na albumie! W jednym z utworów twój tata, Michał Urbaniak, zagrał na skrzypcach, a chórki zaśpiewała siostra Kasia. Dlaczego zabrakło mamy?

Bo byłoby już za dużo rodziny (śmiech). To nie była zamierzona współpraca. Po prostu poczuliśmy nagle, że to zadziała w tej konkretnej piosence. Nie chciałam wykorzystywać faktu, że mam znanych rodziców. Postanowiłam zawalczyć o siebie, żeby trochę się odciąć, określić granicę. Chciałam być niezależna, decydować o sobie. Myślę o osobnym rodzinnym projekcie, na którym nie zabraknie mamy.

Masz wszelkie podstawy do tego żeby stać się jedną z najjaśniejszych gwiazd polskiego show-biznesu, bo masz znaną twarz, popularnych rodziców, talent muzyczny. A ty jednak zamiast chodzić na imprezy, na których można się pokazać, wolisz zacisze domowego ogniska.

Bo mnie to nie kręci. Nie taka jest droga do kariery moim zdaniem. Wolę posiedzieć w domu z psami, chodzić wcześnie spać. Na imprezy chodzę bardzo rzadko. Wolny czas poświęcam na ćwiczenia warsztatu, taką czuję potrzebę. Prowadzę normalne życie, a w duszy tak naprawdę jestem samotnikiem.

Dlatego też piszesz pamiętnik?

Dzięki nim mogę powiedzieć, co czuję. Poza tym relaksem jest dla mnie medytacja. Wykorzystuję techniki medytacji przed każdym występem. Zaś po koncercie lubię się wyciszać, posiedzieć w domu. Czasem potrzebuję kilku dni, żeby dojść do siebie. Otaczam się też ludźmi spoza branży muzycznej, co mnie trzyma bliżej ziemi. Wystarczającym ekshibicjonizmem jest dla mnie samo wyjście na scenę.

Nie tylko córeczka rodziców

Mika Urbaniak to córka pary muzyków: Urszuli Dudziak i Michała Urbaniaka.

Urodziła się i wychowała w Nowym Jorku, ale od kilku lat mieszka w Polsce. Już jako 10-latka pokochała muzykę Raya Charlesa, a w jej duszy oprócz jazzu brzmi też r'n'b i hip-hop. Do tej pory znana była głównie ze współpracy z innymi artystami, m.in. Natalią Kukulską, Grzegorzem Markowskim, Liroyem, a przede wszystkim z Andrzejem Smolikiem. Mika zaśpiewała na jego solowych płytach. Nad swoim autorskim albumem myślała kilka lat. Wielokrotnie zmieniała koncepcję, styl, brzmienie, producentów, aż nagrywanie "Closer" wreszcie dobiegło końca. Pierwszym singlem zapowiadającym ten album jest utwór "In My Dreams". Niedawno powstał teledysk do tej piosenki, kręcony w przestronnych, nowoczesnych wnętrzach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, co wymagało ustawienia ogromnej ilości specjalistycznego oświetlenia. W zdjęciach wzięło udział około 30 tancerzy i statystów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie