Powódź Tysiąclecia w Raciborzu. Woda sparaliżowała życie. Reportaż Dziennika Zachodniego z 1997 roku

OPRAC.:
Jacek Bombor
Jacek Bombor

Wideo

24 lata temu w Raciborzu rozpoczęła się Powódź Tysiąclecia. Racibórz został zalany i wiele miast, aż po Wrocław, znalazło się pod wodą. Poniżej publikujemy reportaż naszego ówczesnego dziennikarza, Jerzego Filara, który ukazał się w Dzienniku Zachodnim 11 lipca 1997 roku.

50 zdjęć z Powodzi Tysiąclecia. Reportaż Dziennika Zachodniego z 1997 roku z Raciborza

Takiej powodzi nie widzieli najstarsi mieszkańcy miasta. Nikt nie potrafi oszacować strat, ale wiadomo już, że będą ogromne. Zalane zostało całe miasto, domy, zakłady pracy, pola. Mieszkańcy Raciborza czekają na pomoc, a ich krewni tłoczący się na brzegu wielkiego jeziora, które powstało w nocy z wtorku na środę, na informacje o tym co dzieje się w mieście.
Rudolf Hanak zadzwonił do żony pół godziny po północy. Mówiła, że w mieście jest sporo wody, ale nie powinno być tak źle. Hanakowie mieli na głowie inne problemy. Przyjechała do nich rodzina z Niemiec, w sumie 16 osób. Chcieli spędzić kilka dni w Raciborzu, a potem polecieć na wczasy na Majorkę. To był ostatni telefon. Nocą z wtorku na środę została odcięta łączność telefoniczna z Raciborzem. Rudolf Hanak wrócił z pracy w kopalni "Marcel" i zamiast pojechać do domu, stanął na brzegu wielkiego jeziora, z którego wynurzył się Racibórz. Nie wie, co dzieje się z jego żoną i gośćmi z Niemiec. Śpi u znajomego z pracy.

Tak wyglądał zalany Racibórz

Zobacz archiwalne zdjęcia w galerii

Starszy kapral Piotr Bembenek przyjechał z jednostki wojskowej z Krakowa. Usłyszał w radio o powodzi. Chciał wywieźć z Raciborza żonę z dzieckiem, ale nie zdążył. -Nikt nie potrafi powiedzieć, co się dzieje na Rybnickiej. Wiem, że woda podchodzi pod pierwsze piętro. Nie mam pojęcia co się dzieje z rodziną – mówił wieczorem kapral Bembenek.
Na brzegu jeziora, w którym tkwi Racibórz, gromadzą się ludzie. Jedni są spragnieni sensacji, inni informacji o tym, co dzieje się w mieście. Z ręki do ręki krążą wojskowe lornetki. Ktoś wypatrzył grupę osób na dachu wieżowca. Siedzą opatuleni w koce. Opierają się plecami o kominy i anteny satelitarne. Czekają na śmigłowce. Nocą ratownicy ewakuowali działkowiczów. Kilka osób zostało na noc w ogródkach pod mostem nad kanałem Ulga. Zanim wrócili do domu, przyszła wielka woda. Jeden z mężczyzn wdrapał się na drzewo. Siedział na nim od 22 do czwartej nad ranem.
- Darł się wniebogłosy. Nawet nie można było oka zmrużyć - - mówi mieszkaniec willi sąsiadującej z "Karczmą Staropolską". W restauracji wyjątkowo spokojna atmosfera. Nie wolno sprzedawać alkoholu, nie ma wody i prądu. Nocą z wtorku na środę zostały odcięte dostawy prądu i gazu. Racibórz tonął w wodzie i ciemnościach, dopóki nie wybuchł gaz w zakładach Elektrod Węglowych.
- Takich fajerwerków nie widziałem nawet w czasie wojny – mówi 70-letni Ryszard Stelmaszczuk z dzielnicy Obory. Płomienie strzelały na wysokość fabrycznych kominów. Pożar nie spowodował na szczęście poważniejszych strat. W ZEW-ie zostało za to odciętych 40 pracowników. Mogli, ale nie chcieli, zostać ewakuowani. Strażacy dotarli do nich w środę po południu. Dostarczyli żywność i wodę pitną.
- Pilnują zakładu i przez telefony komórkowe uspokajają swoich kontrahentów – mówi jeden ze strażaków.

Zatopione zostały wszystkie największe firmy w Raciborzu, w tym notowana na giełdzie Fabryka Kotłów "Rafako". Na brzegu rozlewiska pojawił się nawet makler giełdowy. Zaskoczony, że nie może dojechać do miasta zapytał ratowników, czy nie można gdzieś w pobliżu wynająć śmigłowca. Powietrzny most to jedyny kontakt Raciborza ze światem. W środę, najbardziej dramatyczny dzień powodzi brakowało pontonów i łodzi. Wojskowy konwój z ciężkim sprzętem przyjechał dopiero wieczorem. Na własną rękę krążył pontonem po ulicach Ryszard Wolny. W jego slad poszli kolejni wolontariusze. Niewielu udało się jednak dotrzeć do śródmieścia. Łodzie miały kłopot z przepłynięciem kanału Ulga, a dalej swój ciężki i szybki nurt toczyła Odra.
- Cały czas słucham kanału CB. Krążą informacje o ludziach odciętych i potrzebujących pomocy. Przed chwilą był dramatyczny komunikat, że trzeba kogoś ewakuować z dworca PKP. Ktoś widział powodzian na dachu stacji benzynowej... - mówił w środę Mirosław Ardeli, kierowca ciężarówki-taksówki, który przyłączył się do ratowników.

Ciała zmarłych wypływały z wody.  W Rybniku 24 lata temu osunął się cmentarz w czasie powodzi tysiąclecia.

Powódź tysiąclecia w Rybniku. “Ciała zmarłych wypływały z wo...

Jako pierwsi łączność radiową z Raciborzem zorganizowali CB-radiowcy z firmy Eurotaxi oraz radio Vanessa. Komunikaty radiowe: - Roman Nowak czeka na telefon od żony. Haniu, co się z tobą dzieje?
- Rysiu, wróciłam z delegacji i nie mogę się dostać do nas do domu. Śpię u Winiarskich w Rybniku. Nakarm kota i dbaj o siebie.
- Państwo Świdniccy proszeni są o wyjście na dach swojego domu. Za kwadrans przyleci do was śmigłowiec.
Reporterom "DZ" udało się dostać na jeden z nielicznych wojskowych pontonów. Płynęliśmy do centrum miasta. Na falach kołysały się zestawy mebli ogrodowych, telewizory i bale drewna. Na dachach siedzieli ludzie. Większość rezygnowała z propozycji ewakuacji.

- W radiu słyszałam, że w innych zatopionych miastach, na przykład Nysie, krążą szabrownicy. Jak nam dacie jedzenie, mogę tu siedzieć nawet kilka dni. Mały problem jest z oddawaniem potrzeb fizjologicznych – narzeka właścicielka posesji nad kanałem Ulga. Minęliśmy chłopaka na pontonie, który zawzięcie wiosłował pod prąd. Płynął w kierunku "Karczmy Staropolskiej". Chciał kupić papierosy. - Chleb i wodę mi dowieziecie – mówi.
Noc w Raciborzu. Na niektórych domach widać niewyraźne światełka. To powodzianie palą papierosy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie