Pożyczyli dźwig, żeby kraść. Wśród podejrzanych strażnik miejski

Katarzyna Kapusta
Wśród pracowników straży miejskich trafiają się czasem „czarne owce”...
Wśród pracowników straży miejskich trafiają się czasem „czarne owce”... dawid łukasik
Jednym z podejrzanych jest strażnik miejski z Czeladzi. W tej chwili nie pracuje, bo jest chory...

W trójkę kradli silosy z terenu jednej z firm w Czeladzi. By zatrzeć ślady, sprzedawali je na różnych złomowiskach w Sosnowcu. Złodzieje byli tak bezczelni, że na jedno z włamań... wynajęli samochód z dźwigiem. Zostali zatrzymani. Jeden z nich - 31-letni mężczyzna, mózg tej szajki - został wczoraj doprowadzony do aresztu w Sosnowcu. Wszyscy usłyszeli zarzuty.

Trzykrotnie okradli firmę

Złodzieje na teren firmy włamali się trzy razy. Pierwszy raz 29 kwietnia. W trójkę przyjechali na teren firmy samochodem dostawczym. To mężczyźni w wieku 31, 36 i 38 lat. Skradziony złom za pierwszym razem sprzedali na złomowisku w Sosnowcu. 4 maja, również w trójkę, przyjechali na teren firmy w Czeladzi, tyle że już wynajętym samochodem.
- Mężczyźni wynajęli skanię z dźwigiem, za pomocą którego ładowali towar - mówi podkom. Paweł Łotocki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Będzinie.

6 maja na teren tej samej czeladzkiej firmy udał się już tylko 31-latek. Mężczyzna uznał, że „interes” jest na tyle dochodowy, że nie chce się dzielić zyskiem z pozostałymi złodziejami.

31-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów. Usłyszał aż osiem zarzutów. Oprócz kradzieży usłyszał także zarzut kierowania pojazdem mimo sądowego zakazu, podrobienia podpisu i posługiwania się cudzym dokumentem.

Pozostali mężczyźni nie przyznają się do zarzucanych czynów. Za kradzież grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności.
Co szokujące, jeden z mężczyzn to... strażnik miejski z Czeladzi.

- Potwierdzam tę informację. Mężczyźni usłyszeli już zarzuty - dodaje Łotocki.

Strażnicy zaskoczeni

To było zaskoczenie dla pozostałych strażników miejskich w Czeladzi. Zdaniem komendanta, mężczyzna był zupełnie przeciętnym pracownikiem.

- Strażnik zatrudniony został w październiku 2006 roku - poinformował Krzysztof Niebylski, komendant Straży Miejskiej w Czeladzi. - Był przeciętnym, niczym się niewyróżniającym pracownikiem. Od 5 maja bieżącego roku przebywa na zwolnieniu lekarskim. Z tego, co wiem, policja sporządza informację o postawieniu mu zarzutów. Gdy ją otrzymamy, strażnik zostanie oficjalnie zawieszony w czynnościach służbowych - dodaje komendant.

- Niezwłocznie po otrzymaniu informacji od policji - poinformował nas burmistrz Czeladzi, Zbigniew Szaleniec - poleciłem komendantowi straży miejskiej przygotowanie kompletnego raportu w tej sprawie. Jeśli tylko zarzuty wobec strażnika potwierdzą się, zostanie on natychmiast zwolniony dyscyplinarnie. Chciałbym dodać, że nie mając pojęcia o tej sprawie i bez związku z nią, niespełna dwa tygodnie temu zobowiązałem komendanta do przeprowadzenia w ciągu miesiąca wnikliwego audytu i opracowania szczegółowego programu naprawczego, którego celem ma być diametralna poprawa funkcjonowania straży miejskiej - dodaje burmistrz.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku Prokuratura Okręgowa w Katowicach postawiła 8 strażnikom miejskim z Będzina aż 102 zarzuty korupcyjne. Część funkcjonariuszy zatrzymano w ich domach, pozostałych w komendzie Straży Miejskiej w Będzinie.

W strażach były już dwie wielkie afery łapówkarskie

W 2012 roku na jaw wyszła afera łapówkarska w Dąbrowie Górniczej. Wówczas aż 15 strażników miejskich usłyszało 247 zarzutów. To była jedna trzecia całej załogi, więc kolejne miesiące były dla tej służby mundurowej dosyć ciężkie. Spośród 15 zatrzymanych 9 zostało zwolnionych ze służby w straży miejskiej w trybie dyscyplinarnym. Tylko dwóch z nich przyznało się jednak do brania łapówek w zamian za np. odstąpienie od ukarania mandatem, a 7 odwołało się do dąbrowskiego Sądu Pracy.
Rok później policjanci z Katowic zatrzymali 15 strażników miejskich również z Katowic i jednego byłego pracownika tych służb. To była druga wielka afera korupcyjna w śląskich formacjach straży miejskiej. Prokuratura przedstawiła im 1500 zarzutów. Wszystkie dotyczyły przyjmowania korzyści majątkowych w zamian za odstąpienie od czynności służbowych na przestrzeni od sierpnia 2012 roku do lutego 2013 roku. Wszyscy zatrzymani byli zatrudnieni w Referacie Ruchu Drogowego. - Łapówki przyjmowali przede wszystkim od źle parkujących kierowców, ale nie tylko. Za niewypisanie mandatu za złe parkowanie, czyli maksymalnie 500 zł, brali 300 zł. Jeśli przewinienie było mniejsze, od 20 zł wzwyż. Śledztwo w sprawie trwało od około roku. Informację o możliwości popełnienia przestępstwa policjantom przekazało kierownictwo Straży Miejskiej w Katowicach. Najpierw pojawiały się plotki, zarówno w szeregach straży, jak i dochodzące z zewnątrz. Gdy przypuszczenia zaczęły się potwierdzać, informacja została przekazana dalej. W tym przypadku większość strażników przyznała się do zarzucanych im czynów. Do skierowanego do sądu aktu oskarżenia dołączono wnioski o wydanie wyroku skazującego wobec 11 z nich i wymierzenie uzgodnionej z nimi kary.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie