Pracownicy hipermarketu Lidl nie chcą podpisać "finansowego wyroku"

Teresa Semik
Na takim stoisku sprzedawca musi wiedzieć, ile klient ma lat
Na takim stoisku sprzedawca musi wiedzieć, ile klient ma lat Piotr Krzyżanowski/Polskapresse
Pracownicy sieci sklepów Lidl otrzymali do podpisu "Zasady sprzedaży alkoholu i wyrobów tytoniowych". Za ich nieprzestrzeganie mogą wylecieć z pracy, ale co gorsza - można im będzie wymierzyć karę grzywny w wysokości 1.080.000 zł. Tak wysoka kwota wywołała przerażenie wśród personelu.

- Do końca życia nie będę w stanie zapłacić takiej sumy. Mam tyle obowiązków, że nie jestem w stanie cały czas patrzeć kasjerkom na ręce - żali się jedna z pracownic. Nie chce ujawniać nazwiska, ponieważ boi się, że straci pracę.

Inna dodaje: - Pracodawca każe nam podpisać zobowiązanie, że może dochodzić od nas naprawienia szkody w pełnej wysokości, jeśli te zasady nie będą przestrzegane. W ten sposób pracodawca stawia nam szubienicę. Mogę odpowiadać za siebie. Nie mogę odpowiadać za to, co zrobi kasjerka, gdy mnie przy niej nie będzie, a ona nie spojrzy w dowód osobisty klienta, albo spojrzy, a dowód okaże się sfałszowany. W "Zasadach sprzedaży..." jest napisane jasno, że karze grzywny podlega kierownik, który nie dopełni obowiązku nadzoru i przez to dopuszcza do popełnienia przestępstwa.
Lidl się broni.

- Jako firma odpowiedzialna społecznie angażujemy się w różnego rodzaju kampanie edukacyjne, których celem jest m.in. zmiana zachowań sprzedawców w zakresie respektowania zakazu sprzedaży alkoholu małoletnim oraz zwiększanie społecznej dezaprobaty dla tego procederu - informuje Beata Sadowska, rzecznik Lidla. - Firma Lidl przywiązuje olbrzymią wagę do podnoszenia świadomości pracowników w sprawie zasad sprzedaży wyrobów alkoholowych. Działamy w ramach obowiązujących przepisów prawa - wyjaśnia.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Pracownicy nie mają wątpliwości, komu nie sprzedawać wódki czy papierosów i nie kontestują tych zasad. Ale nie chcą, żeby ich straszyć grzywną w wysokości 1.080.000 zł, nie wyjaśniając, skąd wzięła się taka kwota.

A wzięła się z wymiaru grzyw-ny zapisanego w prawie karnym. Uwzględniono przy tym jej najwyższy wymiar, choć ustawodawca zaznaczył, że sąd bierze pod uwagę dochody sprawcy, jego warunki osobiste, rodzinne. Gdyby nawet doszło do złamania prawa, sąd wymierzając karę uwzględni, że pracownicy sieci Lidl nie należą do najlepiej opłacanej grupy zawodowej w Polsce.

Co grozi za niepodpisanie "Zasad sprzedaży..."?

- Taki pracownik nie będzie mógł sprzedawać alkoholu w sklepie Lidl - wyjaśnia Beata Sadowska.

Kiedy pracownik odpowiada za szkodę wyrządzoną pracodawcy

Z Michałem Olesiakiem z Państwowej Inspekcji Pracy w Katowicach rozmawia Teresa Semik

Na jakich zasadach pracownik odpowiada za szkodę wyrządzoną pracodawcy?
Z Kodeksu pracy wynika, że w razie wyrządzenia pracodawcy szkody pracownik jest zobowiązany do jej naprawienia. Szkoda obejmuje przy tym rzeczywistą stratę - jej wielkość oblicza się według cen faktycznie zapłaconych przez pracodawcę (zazwyczaj kwotę netto).

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Jaka jest ta maksymalna kwota odszkodowania?
Jeśli szkoda jest wyrządzona z winy umyślnej (np. kradzież, rażące niedbalstwo) - to pracownik musi ją pokryć w pełnej wysokości. Jeśli zaś szkoda została wyrządzona nieumyślnie, pracownik odpowiada do trzykrotności swojego wynagrodzenia (brutto) - niezależnie od faktycznej straty pracodawcy.

Jak te zasady przenieść do sieci Lidl?
Jeśli w efekcie rażącego niedopełnienia obowiązków (np. gdy sprzedawca, mimo wątpliwości, nie zweryfikuje wieku klienta) pracodawca poniesie straty, może domagać się zwrotu ewentualnej szkody w pełnej wysokości (bez względu na zarobki pracownika). Jeśli zaś wina pracownika jest nieumyślna, to jego finansowa odpowiedzialność jest ograniczona.

Wysokość grzywny wymierzy sąd, a nie pracodawca?

Zanim pracodawca pójdzie do sądu musi pamiętać, że pracownik ponosi odpowiedzialność za szkodę w granicach rzeczywistej straty poniesionej przez pracodawcę i tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego wynikła szkoda. Z samego faktu powstania szkody (gdy nie podpisano "odpowiedzialności materialnej") nie można domniemywać winy pracownika, jak również niedopełnienia obowiązków - to trzeba udowodnić przed sądem.

Kiedy pracodawca może potrącić należną kwotę?
Potrącenie z wypłaty jest możliwe - co do zasady - tylko w dwóch przypadkach: gdy pracownik wyraża pisemnie zgodę lub zapadł prawomocny wyrok sądu. Jeśli zatem pracodawca uważa, że poniósł szkodę z winy pracownika, a ten nie poczuwa się do odpowiedzialności, sprawę powinien rozstrzygnąć sąd. Do czasu wyroku cała wypłata powinna wpływać na konto.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bolek Zapałka

W sklepie LIDL pani kasjerka spytała, czy może zobaczyć dowód, bo chciałem kupić ZAPAŁKI. 18 lat skończyłem 11 lat temu i rozbawiło mnie, że do zakupu zapałek potrzebny jest dowód. Oczywiście wyśmiałem taką prośbę i zrezygnowałem z zakupu, bo nie będę ujawniał swoich danych osobowych, żeby kupić zapałki. To nie wina pracownika pierwszej linii, tylko menadżerów, którzy tak wymyślili, o czym jej przypomniałem. Pani była zażenowana i próbowała jak najszybciej mnie zbyć i ucinała rozmowę. Pocisnąłem jeszcze bekę przy wielu klientach przy kasie. To samo mnie spotykało, kiedy kupowałem piwo bezalkoholowe czy też radlera 1,5% alkoholu. Z tego powodu NIE KUPUJĘ JUŻ W LIDLU ALKOHOLU i idę do konkurencji. Przecież to żenada, żeby 30-latka pytać o dowód (osoby po 40 roku życia też pytają), kiedy chce kupić zapałki do normalnych zakupów domowych. Spłacasz od kilku lat kredyt hipoteczny, zarabiasz na własne utrzymanie, prowadzisz gospodarstwo domowe, masz skończone studia, a pani w kasie nie chce sprzedać ci zapałek xDDDD Miarka się przebrała, od dziś nie robię już zakupów w lidlu. Co to w ogóle za praktyki? Tak samo kasy, malutkie i króciutkie, z których nie sposób nadążyć pakować towaru, takie mają parcie. Jako że nie liczą się z uwagami klientów, dzisiaj właśnie stracili kolejnego klienta. Już nic tam nie kupię, nie zamierzam się stresować i dawać im zarobić, skoro tak traktują pracowników i klientów. Podziękował za takie coś.

Dodaj ogłoszenie