Pracownicy pogotowia ratunkowego protestowali w Katowicach

Justyna Przybytek
Marzena Bugała
Przeciwko zwolnieniu 150 kierowców karetek protestowali związkowcy i pracownicy Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego.

Kilkudziesięciu z nich, od godz. 11., pikietowało przed siedzibą pogotowia, a potem przed Urzędem Marszałkowskim.

- Dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, Artur Borowicz, zwalnia 154 naszych kolegów. Bez żadnych przyczyn ekonomicznych i bez podstaw prawnych - to treść pisma, które trafiło na biurko marszałka woj. śląskiego, Bogusława Śmigielskiego. Marszałek w czasie pikiety był w swoim biurze nieobecny.

- Postulaty zostały przyjęte. Jednak niezależnie od manifestacji, dwa z podnoszonych problemów: zwolnienia kierowców oraz zmniejszanie personelu karetek, były omawianie już z przedstawicielami związków i ustalono, że będą mediacje - wyjaśniał Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego.

Zwolnieniami mają w pogotowiu zostać objęci ci kierowcy, którzy nie podnieśli swoich kwalifikacji.

- Od 2000 roku w pogotowiu narastała presja na uzupełnienie wykształcenia. Mimo tego pozostało około 150 kierowców, którzy nie podjęli nauki celem podniesienia swoich kwalifikacji. Teraz szkolenia są płatne i trwają dwa lata. W 2004 roku udzieliliśmy 255 pożyczek na ten cel - komentuje Jerzy Wiśniewski, rzecznik WPR. Chodzi o zdobycie uprawnień do wykonywania czynności medycznych. Połowa z 300 kierowców pracujących w śląskim pogotowiu takich nie ma.

To główna kwestia sporna. Pikietujący uważają, że taki wymóg to krok, który pozwoli dyrekcji WPR okroić załogę ambulansu podstawowego do zaledwie dwóch osób. Kierowców bez uprawnień do wykonywania czynności ratunkowych zastąpi się ratownikami z uprawnieniami do kierowania karetkami. - To złe rozwiązanie, dwie osoby to za mało - mówi Marian Stanoszek, przewodniczący Sierpnia 80 w WPR. - Przy chorym należy robić kilka rzeczy na raz. Trzecia osoba jest konieczna. Za to kierowcy koniecznie powinni być doświadczeni. W ich miejsce przyjmuje się często młodych ratowników z prawem jazdy, ale posiadanym na przykład od dwóch, trzech lat - dodaje. Wielu kierowców, mimo że podnosi już kwalifikacje, przyszło na pikietę, bo popierają kolegów w gorszej sytuacji.

- Wiele osób przeznaczonych do zwolnienia jest tylko po szkole zawodowej, więc zanim zaczną studium, musieliby przez cztery lata uczyć się do matury. A czasem są już po pięćdziesiątce i ma to niewielki sens - twierdzi z kolei Stanoszek. Związkowcy żądają od dyrekcji zaprzestania wręczania kierowcom wypowiedzeń z pracy i wycofania już wręczonych. Te same postulaty dotyczą pielęgniarek. Wśród żądań jest także uznanie trzyosobowego składu zespołów wyjazdowych za optymalny i dominujący w wojewódzkim pogotowiu.

- Każdy przypadek zwalnianej osoby będzie analizowany indywidualnie. Nie ma zwolnień grupowych. A protestujący nie są w sporze z nami, a z ustawodawcą - mówi Wiśniewski.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie