Prawicowe panny na wydaniu: Jak potoczą się losy Korwin-Mikkego, Ziobry i Giertycha?

Barbara DziedzicZaktualizowano 
Janusz Korwin-Mikke Małgorzata Genca
Politycznych panien na wydaniu, to znaczy ugrupowań po prawej stronie sceny politycznej, które czekają na zmianę swojego statusu, jest co najmniej kilkanaście. W każdym razie z pewnością znacznie więcej, niż wynika to z sondaży. Na ewentualną zmianę rozkładu sił na scenie politycznej cierpliwie czekają bowiem zarówno dawni pojedynczy gracze, jak i plankton polityczny...

Chwilowy impas, długotrwały kryzys czy w końcu rozłam partii hegemona to zawsze moment, w którym warto z życzliwością spojrzeć w stronę ewentualnego nowego sojusznika. Poniżej prezentujemy listę najważniejszych osób, które są albo przynajmniej cały czas próbują być w politycznej grze.

Janusz Korwin-Mikke
Z najnowszego sondażu Millward Brown wynika, że Prawo i Sprawiedliwość wyraźnie wyprzedza Platformę Obywatelską. Na partię Jarosława Kaczyńskiego chce zagłosować 30 proc., a na formację Donalda Tuska 26 proc. wyborców. Jednak o ile kilkuprocentowe wahania między dwoma głównymi graczami nie zaskakują, to sondaż typuje nowego kandydata do przekroczenia progu wyborczego. Miałoby się to udać Kongresowi Nowej Prawicy Janusza Korwin--Mikkego. Według Millward Brown aż 5 proc. wyborców jest gotowych poprzeć kontrowersyjnego lidera. Dokładnie tyle samo wynosi poparcie dla PSL.
To zresztą nie pierwsze przychylne dla Nowej Prawicy badania. W marcu CBOS odnotował wzrost poparcia dla tej formacji, szacując, że wynosi ono 4 proc. Eksperci Centrum spekulowali wówczas, że taki wzrost poparcia może świadczyć o tym, iż pewna część wyborców poszukuje partii pozaestablishmentowych, spoza głównego nurtu polityki.

Korwin-Mikke, wieczny polityczny outsider, regularnie stara się walczyć o poprawę swoich notowań. Wyzwanie podjął choćby przy okazji niedawnych wyborów uzupełniających do Senatu w Rybniku. Po śmierci senatora PO Antoniego Motyczki w starciu o mandat obok ostatecznego zwycięzcy Bolesława Piechy z PiS (28 proc. głosów) i Mirosława Dużego z PO (18 proc.) Mikke zdobył 8 proc. Ten wynik dał mu trzecie miejsce na podium.

Paweł Kowal

Zdaniem politologów na prawicy cały czas można walczyć o względy pokolenia młodych konserwatystów. Tych wyborców, którzy zawsze mieli wątpliwości, zwłaszcza jeżeli chodzi o nurt nacjonalistyczny czy narodowokatolicki. A nie jest to ponoć wcale grupa nieliczna. Tym bardziej dziwi fakt, że dotychczas środowisko polityczne niewiele zrobiło, aby wkupić się w łaski tego właśnie elektoratu.

Wydawało się, że taki plan mieli twórcy PJN, tworząc formację o ambicjach nowoczesnego, europejskiego ugrupowania konserwatywnego. Jednak problemy pojawiły się już na starcie, kiedy szefowa Joanna Kluzik-Rostkowska odeszła do PO. Dziś PJN istnieje, ale raczej egzystuje, niż prężnie walczy o swoją pozycję. - Okazało się, że młode pokolenie polityków, którym nie podobała się linia PiS, nie potrafiło przemówić do swoich zwolenników, jawnych i ukrytych. Nie potrafili ich porwać, stworzyć przekonującego obrazu w opinii publicznej - oceniał na łamach "Polski" prof. Ireneusz Krzemiński.

Nie ulega jednak wątpliwości, że to środowisko o wielkich politycznych ambicjach. O tym, że PJN-owcy szukają sojusznika, świadczyć mogą chociażby ostatnie próby programowego sojuszu z PSL. Centrum dla Polaków, bo tak to połączenie sił zostało ochrzczone, powstało w imię budowy "szerokiej koalicji centroprawicowej", o której mówił na kongresie partii prezes PSL Janusz Piechociński. Już w grudniu zapowiedział on, że będzie się zwracał do tych polityków, którzy opuścili PiS.
Zbigniew Ziobro

W tym kontekście z ust lidera PSL padła też nazwa Solidarnej Polski i zaproszenie do współpracy dla Zbigniewa Ziobry. Ten jednak już na początku stanowczo odciął się od inicjatywy. Niechętna współpracy z PSL i PJN SP w samotnej walce zdobywa do 3 proc. poparcia. Zdaniem politologa dr. Jarosława Flisa ostatecznym być albo nie być tej partii będą kolejno wybory do Parlamentu Europejskiego, a następnie prezydenckie. - Wiele zależy od tego, jaką strategię obierze w nich PiS. Oraz jakie błędy popełni - analizuje w rozmowie z "Polską" Flis.

To dawne konotacje z tą partią są bowiem zarówno wielką zaletą, jak i słabością SP. Kapitałem politycznym jest rozpoznawalność, jaką wyrobili sobie jej członkowie u boku prezesa. Jednak do dziś są oni kojarzeni właśnie z nim, co urasta do rangi problemu wizerunkowego. Okazuje się bowiem, że podczas terenowych spotkań z wyborcami jej działacze bywają wciąż myleni z PiS. Właśnie po to, by raz na zawsze odciąć się od dawnej przynależności partyjnej, Solidarna Polska zdecydowała się występować w mediach z tabliczkami. Z informacji "Polski" wynika, że ten zabieg marketingowy miał być pomysłem Jacka Kurskiego.

O ile Ludwik Dorn czy Beata Kempa poparli Ziobrę, w cieniu na kolejną szansę czekają inni dysydenci PiS. Do tego grona należą takie postacie jak Jarosław Sellin, Jerzy Polaczek czy Kazimierz Michał Ujazdowski. To politycy, którzy mogliby zasilić nową partię, bo do prezesa co prawda wrócili, ale z braku alternatywy.

Jan Rokita

Wartościowym kapitałem są polityczni single, którym wyjście z macierzystych partii się nie powiodło i ciągle nie odnaleźli się w politycznym życiu po życiu. Listę takich samotnych wojowników otwiera dziś Jan Rokita, którego do powrotu zagrzewa ponoć właśnie Jarosław Gowin. - Polska polityka dużo traci na nieobecności takich postaci jak Rokita - mówił na łamach "Rzeczpospolitej" były minister sprawiedliwości. Jarosław Gowin sam przyznał, że bardzo chciałby, aby Jan Rokita ponownie włączył się do życia politycznego, z którego zrezygnował w 2007 roku. - Nie jest tajemnicą, że się spotykamy, często mu powtarzam, że powinien wrócić - wyznał lider konserwatystów. Jednak Rokita podkreślał, że w chwili obecnej nie jest zainteresowany powrotem.

Roman Giertych

Zupełnie inaczej niż Roman Giertych. To on jest dziś postacią, o której politycznym powrocie w bliskiej perspektywie komentatorzy i eksperci są niemal jednogłośnie przekonani. O planach powrotu mecenas mówił dwa lata temu w rozmowie z "Newsweekiem". Zapowiadał, że za rok, góra dwa, zamierza znów wejść do gry. Teraz kolejne wystąpienia medialne byłego lidera LPR, w których jednoznacznie odcina się od dawnych poglądów i sprzyja Platformie Obywatelskiej, narzucają narrację, zgodnie z którą to właśnie w partii rządzącej mogłoby się znaleźć dla niego miejsce.

Głosy o ostatecznym powrocie Giertycha podniosły się, kiedy kilka miesięcy temu wraz z Kazimierzem Marcinkiewiczem, Michałem Kamińskim i Stefanem Niesiołowskim założył Instytut Myśli Państwowej. Think tank, firmowany takim gronem konserwatywnych polityków, musiał oznaczać więcej niż tylko centrum analityczne. Czy jego członkowie liczyli na to, że inicjatywa pomoże im w zdobyciu mandatów europarlamentu? - Liczyć można na wiele. Nie wygląda jednak, by inicjatywa rokowała na poważniejszy projekt polityczny.

Roman Giertych, choć w środowisku jest ceniony za inteligencję i umiejętności prawnicze, w oczach wyborców ma określone, negatywne konotacje - ocenia dr Jarosław Flis. I dodaje, że tworzenie nowych inicjatyw politycznych nie może być zajęciem po godzinach. - Albo jest się adwokatem, albo liderem partii politycznej. Raz na parę miesięcy nie da się zbudować poważnej inicjatywy - ocenia politolog. Think tank to jego zdaniem raczej inicjatywa na stopie koleżeńskich więzi i czekanie z bronią u nogi.

Procentowe awanse mniejszych ugrupowań rzecz jasna najbardziej uderzają dziś w Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Przy malejącej różnicy w pojedynku PO i PiS nawet najbardziej subtelne przesunięcia powodują, że koszulkę lidera w sztafecie przejmuje drugi z wymienionych faworytów. Dlatego jeśli spełnią się prognozy dotyczące wyjścia Jarosława Gowina i frakcji konserwatystów z partii rządzącej, na rozłamie Donald Tusk straci o wiele bardziej niż na wewnątrzpartyjnych utarczkach. Najciekawszym aspektem takiej zmiany może być jednak to, który z polityków oczekujących na ławce rezerwowych skorzysta z okazji i niespodziewanie wyjdzie z cienia.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Materiał oryginalny: Prawicowe panny na wydaniu: Jak potoczą się losy Korwin-Mikkego, Ziobry i Giertycha? - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

a
antytrockista

Kaczyński i Ziobro to najbardziej niebezpieczni osobnicy na polskiej scenie politycznej, reprezentujący skrajny socjalizm.Są na lewo od SLD. Cała nadzieja w Kongresie Nowej Prawicy.

z
zmarnowany talent bolka

ale co z tego ? a no nic ! Reformy albo będą przy wsparciu wielkiej umowy społecznej albo ULICA SAMA JE ZROBI - ALE KORWIN NIGDY NIE DOJDZIE DO WŁADZY ! jest spalony a nowa twarz republikanizmu w pistacji Rybińskiego oraz Wiplera MUSZĄ SIĘ NAUCZYĆ SIĘ JEDNEGO -CZEKAĆ ALBO NA KRYZYS ALBO NA zrozumienie przez PIS W JAKI M STANIE JEST PAŃSTWO ! i już nie wystarczy aspiryna w postaci obywatelskiego i patriotycznego podejścia do państwa oraz pchania kasy w poszczególne grupy społeczne ale trzeba będzie spuścić Polską bestię PRZEDSIĘBIORCZOŚCI I PRACOWITOŚCI Z ŁAŃCUCHA . bo jak nie to długi , rozruchy, i masowa emigracja a może i coś gorszego i to jeszcze w tym dziesięcioleciu -- tyko kurcze szkoda ze te jebane psy z po zmarnowali nam tyle kasy nerwów oraz przyszłości naszych dzieci - kto tych kutasów rozliczy za długi i złodziejstwo oraz bałagan prawny !

z
zenekWWW

Ziobro prawicowiec wolne żarty toż to socjalista albo i lewak

K
Kama

PO = 00,000 % - i tyle. Dla ruskiego wywiadu istotne jest aby kazdy z rzekomych panien odebrał z parę procent PiS-owi.

j
józio

Korwin Mikke to prawdziwy konserwatysta prawicowiec !! ale co wspólnego z prawicą ma ziobro?? przecież to rasowy bolszewik!!

777

PRZEZ KASSE liberAŁŁa.

c
caro

aniżeli jakąś skrajnie jędzowatą i wyemancypowaną pannę. Nikt takich nie chce ani na kochankę, ani na małżonkę. W agencjach Fibak i innych też funkcjonują ze znikomym wzięciem.

Natomiast na tym mini peowskim rynku pracy osoby z dysfunkcją percepcyjno-intelektualną nie mają szans na żaden angaż. Nawet na tym kwitnącym i prywatnym czarnym rynku pracy. Stąd, zwyczajowo przejdą na taką rodzinno-peowską rentę i emeryturę, i pozycję doradców! Owe doradztwo jest nieodzowne, bo niewiadomo dokładnie czy w tym OFE jeszcze coś pozostało. Po czym tak otrzymane z ZUS i OFE wdowie datki będą przy każdej wizycie u medyka cyklicznie zostawiać w ośrodkach ZOZ-u. Notabene, które wcześniej oni sami zaordynowali innym tuziemcom, czyli tym wszystkim bez żadnej chęci na ich partyjne legitymacje.

Inni, więc ci bumblujący i bazujący ćwierćwiecze wyłącznie na apanażach z budżetu, też nieco i żwawsi, zabiorą się nareszcie do uczciwej pracy. Jeśli naturalnie, ktoś im tą pracę poza funduszem budżetu da! W przeciwnym razie zapewne przywędrują do nas do London. Na zmywaku u Hindusa można wyciągnąć po 6.57 £/h. Z kolei w chłodniach, rzeźniach, magazynach Tesco niemalże tyleż samo. Natomiast ci wszyscy, co mają niepodrobiony i niekupiony za 10£ dyplom master, mogą liczyć na trochę więcej, bo powżej 9 £/h. A przy adequate and sufficient connection powyżej 10-13 £/h. Ale równocześnie jest przy tym wymagana taka stosowna i nienaganna aparycja i ogłada. A przede wszystkim, jest wymagany przez 24h taki typowo ludzki charakter. Tzn. sympatyczny i bez dozy rasizmu, bo zintegrowana społeczność UK składa się z 160 różnych narodowości i ras.

Redaktor w sporządzeniu tej listy jest wyjątkowo wstrzemięźliwa i asekuracyjna. Przecież na tą listę politycznych emerytów, więc bez stosownego wzlotu i poklasku, można śmiało wpisać dziesiątki kolejnych nazwisk, zarówno z PO, jak i SLD. A nawet i owe prominentne, których właściciele kręcą się latami przy włodarzach Unii celem desantu na jakiś intratny etat. Więc w London na pewno tych osób nie należy oczekiwać, lecz raczej w Brukseli.

Jednak w Brukseli na codzień to tylko niderlandzki, francuski, flamandzki, waloński, więc bez rosyjskiego. A jeżeli chce się tylko po samym rosyjsku, to wtedy raczej do Sochi in Krasnodar Krai lub Marseille. Gdyż w francuskiej Marsylii uda się przeżyć w tym języku, bo ją okupuje 15-tysięcy rosyjskich oligarchów. Teraz zapewne jest ich trochę więcej, gdyż dokooptowali do nich ci z Cyprus. Więc i nasi oligarchowie, bez tego stosownego poklasku, nie pozostaną pozostawieni samemu sobie. Więc i żadne zmartwienie!

w
wyborca

Gość o 20 lat nie przekroczył 3%. Co wy salonowe pismaki wypisujecie aby przykryć nieudolnego Tuska i bufetową.

N
NorvidNH

ŚWINA KORWIN PACH A SIĘ DO KORYTA CAŁY CZAS?
Koszmarni idioci szukają swoich grzechów w kiblu PEŁO.
Ani Ziobro ani Lenin Mikke mysz!

31 węzłowy Burke

Senyszyn, Grodzka, Środa, Nowicka, Huebner, Kaszalot, Henia Tramwajarka, Kwaśna Beza, Kidawa coś tam...Idę rzygać. 31

p
panny nikt?

i tak skończą .

G
Gość

Tylko Korwin! Tylko Platforma!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3