Prawie 600 kilogramów uszkodzonych dokumentów z pożaru krakowskiego archiwum trafiło do Katowic. Trwa akcja ich ratowania. Zostały zamrożone

Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Akcja strażaków podczas pożaru archiwum miejskiego w Krakowie Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press
Dokumenty, które jeszcze podczas pożaru miejskiego archiwum w Krakowie zostały wydobyte przez strażaków z dwóch spalonych hal, trafiły do Katowic. Tam specjaliści pracują nad tym, aby jak największą część z nich uratować. Używają do tego specjalnego sprzętu: liofilizatora, który trafił do Archiwum Państwowego w Katowicach po wielkiej powodzi z 1997 roku. Wtedy woda z Odry zalała dokumenty przechowywane w archiwum w Raciborzu. Dużą część z nich, właśnie dzięki temu urządzeniu, udało się uratować. Jak będzie z krakowskimi? Trudno jeszcze powiedzieć.

FLESZ - Trzecia fala - ważne zmiany

W Archiwum Państwowym w Katowicach ratują dokumenty po pożarze w Krakowie

- Dokumenty, które udało się wydostać ze spalonych hal, przekazaliśmy do Archiwum Narodowego w Krakowie, następnie trafiły do Katowic. Nie wiemy dokładnie, co to za dokumenty. Strażakom udało się je wydobyć w pierwszych dniach gaszenia pożaru. W sumie zmieściły się w trzech pojemnikach - mówi nam Dariusz Nowak, rzecznik prasowy krakowskiego magistratu.

Ratowanie dokumentów może potrwać nawet kilka miesięcy.

Jak przekazuje nam rzecznik, na miejscu pożaru nadal pracuje nadzór budowlany oraz naukowcy z Politechniki Krakowskiej, wykorzystują m.in. drona. Sprawdzają, jak bezpiecznie dostać się do wnętrza hal i wydostać pozostałe dokumenty, by nie uszkodzić konstrukcji budynków i żeby nikomu nie stała się krzywda.

Jeśli chodzi o dokumenty, które trafiły do Katowic, to najpierw zostały umieszczone w spożywczych zamrażarkach o dużej pojemności. To pierwszy etap ich ratowania. Dzięki zamrożeniu nie zachodzą żadne destrukcyjne procesy biologiczne, specjaliści, konserwatorzy, mają czas, by przygotować się do dalszych procedur, dzięki którym za kilka miesięcy może uda się odczytać informacje, które zostały zapisane na dokumentach.

Jak zdradza nam Danuta Skrzypczyk, konserwator dokumentów, pracująca w Archiwum Państwowym w Katowicach, z Krakowa dotarło prawie 600 kg uszkodzonych akt.

- Były ważone już po zamrożeniu. Łącznie otrzymaliśmy trzy zamrażarki dokumentów, każda ma 500 litrów pojemności. Akta muszą być przez pewien czas w głębokim zamrożeniu, aby nie zachodziły żadne destrukcyjne procesy biologiczne. W tym czasie przygotowujemy całą resztę procedur, bo to jest najważniejsza. Nie ma możliwości wysuszenia tych dokumentów w sposób powiedziałabym normalny, na świeżym powietrzu, wtedy papier uległby zniszczeniu - mówi nam Skrzypczyk.

Dodaje, że dokumenty po pożarze miejskiego archiwum wyglądały bardzo źle, wręcz leciały przez ręce. - Następnym etapem, po wyciągnięciu dokumentów z zamrażarki, jest liofilizacja. Polega na tym, że ze stanu zamrożenia, z bryły lodu, przechodzi się bezpośrednio w stan gazowy, bez fazy ciekłej. To bezpieczne dla różnych zabytków, nie tylko dokumentów: woda odparowuje z materiału, nie wyrządza już szkód - mówi Skrzypczyk.

Pożar miejskiego archiwum w Krakowie. Teren jest pilnie strz...

Po całkowitym, długotrwałym procesie osuszania akt, będzie można przejść do kolejnych etapów. - Dokumenty trafią do specjalnej komory, gdzie tlenkiem etylenu zostaną zdezynfekowane, by mikroorganizmy, które już się rozwinęły, zostały zutylizowane - dodaje konserwator. Dopiero później będzie można ocenić, czy zapisane na dokumentach informacje da się odczytać.

Cały proces może potrwać kilka miesięcy.

Dr Paweł Pietrzyk, Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych, dodaje, że liofilizator został zakupiony po ogromnej powodzi w 1997 roku, kiedy to woda zalała m.in. zbiory archiwów państwowych we Wrocławiu oraz Katowicach.

- Sprzęt się sprawdził, dużą część dokumentów udało się odratować. Służy nam do dzisiaj. Mamy nadzieję, że w ciągu najbliższych miesięcy uda się dzięki niemu uratować również dokumenty, które ocalały z pożaru miejskiego archiwum w Krakowie - kwituje Pietrzyk. Archiwa Państwowe posiadają nie tylko sprzęt, ale też wykwalifikowaną kadrę konserwatorów, których wiedza i doświadczenie jest niezbędna przy tego typu działaniach.

Wideo

Materiał oryginalny: Prawie 600 kilogramów uszkodzonych dokumentów z pożaru krakowskiego archiwum trafiło do Katowic. Trwa akcja ich ratowania. Zostały zamrożone - Gazeta Krakowska

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

wg cen ofert dot. budowy hali Archiwum podano kwotę oferty, która później wygrała. Miała ona wg średniej arytmetycznej ofert rażąco niską cenę. Ciekawe jak Wykonawca wytłumaczył się z tej ceny? i czy został wezwany zgodnie z ustawą Prawo zamówień publicznych.

G
Gość

Skuteczność działania systemów gaszących mogło zniweczyć wyłącznie podpalenie. Przecież tam był system odsysania powietrza i gaszenia proszkowego. A i przy okazji szlag trafił monitoring. To oczywiście zbieg okoliczności.

G
Gość

Nadal nie podano z jakich jednostek to są dokumenty ..jak można składować dokumenty nie znając miejsca ich lokalizacji na półce !

Ź
Źródło: Telewizja wPolsce

DLACZEGO SPŁONĘŁY KRAKOWSKIE ARCHIWA?

https://www.youtube.com/watch?v=A02cpVQ8F6E

Dodaj ogłoszenie