Prawo jazdy w śląskim trudne do zdobycia

Sławomir Cichy
fot. arc
Po raz kolejny oblałeś praktyczny egzamin z jazdy w Katowicach? I nic dziwnego, bo tu naprawdę trudno go zdać. Za pierwszym razem udaje się to 29,5 proc. próbujących.

Trochę większe szanse masz w oddziałach w Tychach, Jastrzębiu i w Rybniku. Tak przynajmniej wynika ze statystyki zdawalności, którą opracował Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego za 2010 rok.

W naszym regionie trudniej niż w Katowicach zdać egzamin na prawo jazdy kategorii "B" tylko w Dąbrowie Górniczej. Tam z pozytywnym wynikiem kończy jazdę 28,7 proc. zdających. Zdecydowanie łatwiej można zdobyć prawo jazdy w mniejszych miastach poza naszym województwem.

Zdaniem dyrektora katowickiego WORD-u Romana Bańczyka, powód takiej sytuacji jest prosty: - Podczas egzaminu kandydat na kierowcę musi wykonać określoną ilość zadań. W miastach o dużym natężeniu ruchu, z pojazdami szynowymi i dowolną ilością skrzyżowań czy rond, jest trudniej niż w małych ośrodkach, gdzie znacznie mniej miejsc spełnia kryteria egzaminacyjne.

Rzeczywiście w dużych miastach ilość rond, przejazdów tramwajowych, lewoskrętów i wzniesień do ruszania pod górę jest wręcz trudna do oszacowania i nie da się ich wyuczyć na pamięć. Dlatego część tych, którym się nie udało zaliczyć egzaminu, próbuje szczęścia poza naszym regionem. Bo to u nas, obok Łodzi, zdaje się najtrudniej.

- Mają takie prawo, bo z kompletem dokumentów z odbytego kursu można zdawać egzamin w dowolnym ośrodku w Polsce - nie ukrywa dyrektor Bańczyk.

Pod koniec lat 90. i na początku tego wieku największą popularnością cieszyła się Łódź. Potem pojawiły się wycieczki do Tarnobrzega. Dziś najłatwiej w Polsce zdać egzamin na prawo jazdy w Łomży - prawie 43 proc. zdających za pierwszym razem, a w Ostrołęce - niemal tyle samo. Złośliwi twierdzą, że tam, gdzie zdawalność jest wysoka jeszcze nie dotarli agenci CBA, CBŚ, ABW. To w kontekście doniesień korupcji, jaka toczyła środowisko egzaminatorów kilka lat temu.

Kursanci wiedzą, gdzie łatwo, a gdzie trudno zdać

Choć za oknem zima trwa w najlepsze, turystyka egzaminacyjna nie słabnie. Ci, którym się nie udało zdać egzaminu na prawo jazdy w Katowicach, Tychach, Bielsku czy Częstochowie - pakują walizki i wyjeżdżają szukać szczęścia nawet na drugim końcu Polski.

- Oczywiście chcielibyśmy, żeby zdawalność w naszym regionie była wyższa. Choćby na poziomie 40 proc., a nie 32 proc. - jak teraz. Ale nie będziemy pomniejszać wymogów, kosztem bezpieczeństwa na drodze. Nie będziemy też na siłę przepuszczać kursantów, żeby poprawić wyniki - mówi Roman Bańczyk, dyrektor katowickiego WORD-u .

Wiadomość o tym, że najłatwiej w Polsce zdać egzamin na prawo jazdy w Łomży, przeleciała lotem błyskawicy przez fora zainteresowanych w naszym regionie. Nieważne, że z Katowic do tego Łomży jest 450 kilometrów, nieważne, że zimno, a na koleje średnio można liczyć. Ważne, że tam szansa na pozytywny wynik to niemal jak rzut monetą: pół na pół.

- Hej, piszcie, czy zdawaliście w Łomży i jak wam poszło. Ja mam egzamin w środę i bardzo się stresuję. Jacy są ci egzaminatorzy? Ja najbardziej boję się rond, tych co są dwupasmowe - pisze na jednym z forów Marta. Dostaje odpowiedź: - Ja byłem i zdałem. Trafiłem na superegzaminatora i poszło bez problemu. Rond nie ma się co bać, bo tam mały ruch jest. A Natalia dodaje: - Wszystkie osoby, które znam, zdawały tam od razu. Rybak nie ma wątpliwości, dlaczego jest tak łatwo: - Tam są chyba 2 trasy, po których jeździsz na egzaminie.

W tych miastach zdają najczęściej

Sprawdziliśmy, gdzie jeszcze, oprócz Łomży, najłatwiej zdać egzamin na prawo jazdy.

Ostrołęka: 43 proc. trafiających na egzamin zdaje go za pierwszym razem. Odległość od Katowic: 410 km.
Suwałki: 39 proc. zdawalności za pierwszym razem. Odległość od Katowic: 582 km.
Nowy Sącz: statystyki wskazują na 38,6 proc. zdawalności. Odległość od Katowic: 187 km.
Krosno: 38,5 proc. zdaje za pierwszym podejściem. Odległość od Katowic: 244 km.
Poznań: 36 proc. zdawalności. Odległość od Katowic: 377 km.
Rzeszów: 35,9 proc. zdawalności. Odległość od Katowic: 243 km.
Olsztyn: 35,2 proc. zdawalności. Odległość od Katowic: 472 km.

48 - w tylu ośrodkach na terenie kraju można zdawać egzaminy na prawo jazdy

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
snajper

ale nie możesz z nimi jezidzici przeciesz

s
snajper

tyn wasz word to patologia i tyle z tym egamitorami i cała wasza banda

g
gość

Osoba, która nie zdaje 3-4 raz powinna podać szkołę jazdy do sądu o zwrot kosztów, jak nie potrafi nauczyć jeździć. Myślę, że szybko wzrośnie zdawalność.

z
zdawalnosc.pl

na stronie www.zdawalnosc.pl publikujemy aktualne, oficjalne analizy statystyczne zdawalności ośrodków szkolenia kierowców.

l
lindgren

Tylko w śląskim? Zreszta kto by sie przejmował odkąd okazało się, że legalne są dokumenciki kolekcjonerskie. Polecam obczaić sprawę poprzez szybkieprawojazdy.pl , ja właśnie stamtąd zamawiałem.

q
qwerty

'"A dlaczego ojciec nie może uczyć syna jazdy samochodem?"
A dlatego, żeby potem syn nie stwarzał zagrożenia.

"Osoba, która nie zdaje 3-4 raz powinna podać szkołę jazdy do sądu o zwrot kosztów, jak nie potrafi nauczyć jeździć. Myślę, że szybko wzrośnie zdawalność."
Bardzo dobrze, że nie można uczyć jeździć bez uprawnień instruktora. Instruktor nauczy jak bezpiecznie jeździć, a ojciec nie nauczy bezpiecznie jeździć. Jak kursant popełni 2 błędy to stwarza zagrożenie i egzamin musi zostać przerwany (dla bezpieczeństwa).

Ś
Ślunzok

To sie jedźcie uobejrzeć do goroli do Czynstochowy. Jak tam widzom ino, że ktoś jest Ślonzokym, mo Ślunskie nazwisko, przyjechoł rejestracjom SLU, jest z Lublińca i w ogóle ze Ślunska - to mo prawie jak we banku, że niy zdo. Gorole tam tak niynawidzom Ślunzoków w Czynstochowskim WORD, że wywołuje to duże oburzenie Ślązaków. Trochę się to zmieniło, bo fama się rozniosła, że Cz-wie Ślązacy, a szczególnie z okolic Lublińca nie zdajom prawka. Mogli zrobić w Lublińcu egzaminy, czymu nie zrobili. Teroski Ślonzoki muszom jeździć i słuchać tych wielkopanów z CzĘstochowy (przez "ę").

p
piwosz

Richard mosz recht.

r
ryszard.parka

Gwoli ścisłości, pisze się "w Śląskiem". I stanowczo pisze się "w śląskim".

p
piwosz

Pisze się w " śląskiem" !

M
Michele

Zdałem za pierwszym i jeśli mam być szczery to jest ciężko i rzeczywiście umiejętności swoją drogą ale trzeba też mieć szczęście co do0 osoby egzaminującej bo co się dziwić jak koleś jeździ cały dzień i cały czas oblewa to potem ciężej mu będzie dać wynik pozytywny widać znużenie egzaminatorów no ale powodzenia wszystkim którzy będą zdawać. A według mnie dobrze że eliminują słabe jednostki i tak ktoś dopuścił 10 % społeczeństwa i potem to jeździ i stwarza niebezpieczeństwo na drogach albo w mieście jedzie 30 km/h lepiej żeby zdawali któryś raz z kolei ale umieli jeździć sprawnie i bezpiecznie bo aut przybywa umiejętności w godzinach szczytu musza być co raz lepsze

r
reformator

Kasa i tyle. A dlaczego ojciec nie może uczyć syna jazdy samochodem? Tak jak jest w cywilizowanym świecie. Tylko jakieś kursy, specjalne samochody i inne.
Osoba, która nie zdaje 3-4 raz powinna podać szkołę jazdy do sądu o zwrot kosztów, jak nie potrafi nauczyć jeździć. Myślę, że szybko wzrośnie zdawalność.

w
willim

za kazdy egzamin sie płaci, w katowicach i nie tylko dorabiaja także policjanci np. nadkomisarz Mogiła. Im wiecej przerowadzonych egzaminów tym wieksza kasa i to jest przyczyna niskiego poziomu zdawalności.

h
handyr

Dziewczyno nie poddawaj sie. Ja Cie nie znam, ale moja znajoma kilkanascie razy zdawała egzamin, chociaż jeździła na egzamin sama samochodem. No i w końcu zdała. Egzamin nie jest odzwierciedleniem umiejętności.

B
Baśka

Nie zdałam juz piąty raz i chyba dam sobie spokój.Tylko jeden raz sama zawiniłam, wszystkie kolejne były widzimisie pana egzaminatora.A to moja jazda była za mało dynamiczna, a to kolejnym razem okazała się za bardzo dynamiczna.Kolejnym razem śniegu po uszy, drogi nie odśniezone a pan egzaminator z uśmiechem na twarzy mówi, że przekroczyłam środkową białą linię. Na moją uwagę, że liń nie widać odpowiedział, że powinnam się była domyślec. Lubię prowadzić samochód i jak mówi mój instruktor potrafie to robic. Ale ja już nie mam siły ani kasy na dalsze egzaminy.

Dodaj ogłoszenie