Prezydent Kaczyński na przejażdżce wozem strażackim w Częstochowie

Janusz Strzelczyk
Prezydent Lech Kaczyński przejechał III al. NMP zabytkowym wozem strażackim
Prezydent Lech Kaczyński przejechał III al. NMP zabytkowym wozem strażackim Fot. Waldemar Deska
Udostępnij:
Po wygłoszeniu w piątek orędzia w Sejmie, prezydent Lech Kaczyński przyjechał do Częstochowy, gdzie spędził ponad trzy godziny.

Prezydent przyjechał oficjalnie na 100-lecie Wielkiej Wystawy Przemysłu i Rolnictwa i powołania na ziemiach polskich straży pożarnej.

Wizyta głowy państwa nie sparaliżowała komunikacyjnie miasta. Ulice, którymi przejeżdżała prezydencka kolumna były zamykane tylko na kilkanaście minut, do pół godziny.

Rozpoczął wizytę w al. Sienkiewicza, przed Jasną Górą, przy pomniku ks. Jerzego Popiełuszki, gdzie przywitał go prezydent Częstochowy, Tadeusz Wrona.

Powitanie obserwowało około 500 częstochowian. Prezydent Kaczyński podszedł do tłumu, ściskał dłonie. Na nieśmiałe skandowanie grupki licealistów "czas na młodzież" i uwagę prezydenckiego ministra, Władysława Stasiaka wskazującego na młodych, podszedł także i do nich.

W programie wizyty był przejazd Lecha Kaczyńskiego zabytkowym wozem strażackim III aleją Najświętszej Maryi Panny na plac Biegańskiego, gdzie czekały poczty sztandarowe strażaków.
Prezydent jednak wybrał spacer tą samą trasą. W połowie alei są dwa duże pawilony, w których odbywają się teraz targi z okazji rocznicy wystawy z 1909 r. Dla wystawców i klientów wizyta Lecha Kaczyńskiego była zaskoczeniem, ale tłumy się nie zbiegły. Po wyjściu z pawilonów prezydent i towarzyszący mu urzędnicy wsiedli do zabytkowego wozu strażackiego (prezydent obok kierowcy) i pojechali na plac Biegańskiego, gdzie Lech Kaczyński odebrał meldunek od strażaków i wpisał się do księgi pamiątkowej miasta.
Z placu pojechał do teatru. Tam jeszcze raz pogratulował Częstochowie rozwoju i zorganizowania rocznicy wystawy. Prezydent Wrona wręczył mu okolicznościowy medal z okazji 100-lecia tej wystawy.
Kolejnym punktem ekspresowej wizyty była, rzecz jasna, Jasna Góra.

Zanim w sanktuarium pojawił się prezydent, w Sali Papieskiej, gdzie odbywała się konferencja rekolekcyjna pielgrzymki pielęgniarek na temat bioetyki, duszpasterz pielęgniarek zaproponował, aby przećwiczyć powitanie prezydenta. I gdy Lech Kaczyński po krótkim posiłku w klasztornym refektarzu wszedł do Sali Papieskiej, powitała go pieśń, "Życzymy, życzymy i zdrowia i szczęścia i błogosławieństwa" którą pielgrzymi na Jasnej Górze (i nie tylko) witali papieża.

Lech Kaczyński oświadczył pielęgniarkom, że jest przeciwny rządowym reformom służby zdrowia i dostał brawa. Pielgrzymujące pielęgniarki były największym audytorium piątkowej wizyty prezydenta w Częstochowie.

Na koniec poszedł pomodlić się do Kaplicy Cudownego Obrazu (na tę okazję przez jej całą długość rozciągnięto barwny chodnik). A gdy prezydent klęknął odsłonięto obraz. O godzinie 17 prezydent wyjechał do Warszawy.

Ekspresowa wizyta

Wizyta prezydenta została sprawnie zorganizowana. Wpływ na to miał wybór miejsc, w których był Lech Kaczyński. Prezydencka kolumna nie musiała pokonywać dużych odległości, więc nie trzeba było wyłączać z ruchu długich odcinków ulic. Za co częstochowianie byli bardzo wdzięczni.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

s
skorpionn6688
Nie było korków ?.Pięć tysięcy mieszkańców ?.Ten kto to pisał nie był tam na pewno .Jak było tam 200 osób to chyba razem z ochronom i biednymi strażakami .Trzeba było przejechać się ulica Wolności od strony Rakowa .To był jeden gigantyczny korek ,pewnie gdzie indziej nie było lepjej.Pan Wrona wyglądał żenująco na tle prezydenta pisuarów .Ten jego łańcuch jest rozwalający .
d
don pero
Jak za starych dobrych czasów, towarzysz pierwszy sekretarz przybył z gospodarska wizytą. A to super: Ulice zamykano tylko na pół godziny!! Dziennikarska wazelina, bo o pół godziny za długo. I lepiej nie wspominac jak zachowywała sie prezydencka kolumna w drodze do miasta.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie