Prof. Szczepański: Epidemia w Polsce trafiła na system, który jest naciągnięty do granic możliwości Gość DZ i Radia Piekary

Marcin Zasada
Marcin Zasada
Okazało się, że nie mamy rezerw, że ten system do tej pory się toczył i udawało się z większym, mniejszym powodzeniem łatać dziury. Pandemia pokazała, gdzie te dziury są. Zabrakło anestezjologów i miejsc na intensywnej terapii. Epidemia w Polsce trafiła na system, który jest naciągnięty do granic możliwości - mówi prof. Tomasz Szczepański, rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, dzisiejszy Gość DZ i Radia Piekary.

Premier chwali się, że 94 proc. lekarzy zostało już zaszczepionych. To na co rząd czeka z odmrażaniem służby zdrowia?
Jest dobry moment, żeby ten proces już się dokonywał. Pamiętajmy przy tym, że zamrożenie służby zdrowia wynika z faktu, że część łóżek przeznaczonych jest na leczenie covidu. To mógłby być jeden z elementów działania - zwolnienie jakieś części tego zasobu do działalności specjalistycznej. Nie jest to łatwa decyzja - widzimy, co dzieje się np. w Portugalii.

Ale skoro lekarzom covid już nie zagraża, to znaczy, że mogą znów normalnie leczyć, badać, diagnozować?
Mam na myśli przede wszystkim lekarzy pierwszego kontaktu. Jeśli chodzi o moje własne działania, to covid nic nie zmienił. Jako onkolodzy dziecięcy od początku epidemii pracujemy normalnie i jedyna nowość, to reżim sanitarny.

A patrząc szerzej na ochronę zdrowia, ile czasu potrzeba, by stała się w pełni dostępna dla pacjentów niecovidowych?
Lekarze pierwszego kontaktu? Jak najszybciej.

Czyli w ciągu tygodnia?
Nawet w ciągu tygodnia. Jeśli większość personelu w danej poradni jest zaszczepiona, to jest kwestia stopniowego zmniejszania teleporad i zwiększania porad realnych.

Czy to wszystko nie dzieje się za późno?
Problem w tym, że to nie zależy od decyzji centralnej. Centralnie można tylko zachęcać, natomiast większość jednostek lekarzy rodzinnych to jednostki samodzielne i to one muszą podjąć tę decyzję: więcej pacjentów, mniej teleporad.

Nie przeocz

A jakie będą koszty tego covidowego ostrego dyżuru jeśli chodzi o zdrowie Polaków, którzy zmagają się z wieloma innymi chorobami?
W Międzynarodowym Dniu Walki z Rakiem warto wspomnieć o opóźnieniach w diagnozowaniu nowotworów. Wiemy, że im późniejsza diagnoza, tym większe zagrożenie nowotworem złośliwym w wyższym stadium zaawansowania. To z kolei oznacza agresywniejsze leczenie lub brak możliwości leczenia. Widzimy to u dzieci, u których notujemy mniej zachorowań na choroby nowotworowe...

Bo jest mniej diagnoz?
Częściowo tak, natomiast w wielu przypadkach rozpoznanie choroby poprzedzała jakaś infekcja wirusowa, a dziś - przez ograniczenie kontaktów - dzieci chorują mniej i kontakt z lekarzem jest utrudniony. Znamy przypadki, w których pacjenci przychodzą w takim stadium zaawansowania, które wcześniej rzadko się spotykało.

Zobacz koniecznie

Pamięta pan Narodowy Kryzys Zdrowia ogłoszony przez lekarzy jeszcze przed pandemią? "Najmniej lekarzy na tysiąc obywateli w Unii Europejskiej, dostęp do leczenia raka na jednym z najniższych poziomów w Europie, dwa lata w kolejce do specjalisty. Średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, w kolejce do kardiologa dziecięcego czekamy 12 miesięcy" - punktowała Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie. To jak źle jest po roku epidemii?
Jest znacznie gorzej, bo terminy się wydłużają. Nic się nie zmieniło - potrzebne są gigantyczne nakłady na ochronę zdrowia, by ona ruszyła do przodu i w większości specjalizacji osiągnąć poziom znany na zachodzie Europy. Są obszary niszowe, w których bardzo trudno zachęcić lekarzy, by podejmowali specjalizację. Takim przykładem jest onkologia i hematologia dziecięca. Jeśli w ciągu roku w wielkim województwie śląskim uda się zachęcić jednego lekarza do takiej specjalizacji, jest to wielka radość i sukces. Potrzebujemy zmian długofalowych i skończenia z myśleniem, że lekarz zawsze sobie sam poradzi. Tak, lekarz sobie poradzi, ale pacjenci, przy takim podejściu, sobie nie poradzą.

60 tys. zgonów w listopadzie, 54 tys. w grudniu. Rok 2020 najczarniejszy pod tym względem od czasu II wojny światowej. To co poszło nie tak w narodowej walce z epidemią?
Z punktu widzenia całości służby zdrowia, to też jest wojna.

Ale na tej wojnie ofiar walki z epidemią jest więcej niż ofiar samej epidemii. Gdzie popełniono błędy?
Częściowo tak. W wielu przypadkach zgonów z powodu chorób przewlekłych, covid pojawił się lub mógł się pojawić i nie został zarejestrowany. Na pewno okazało się, że nie mamy rezerw, że ten system do tej pory się toczył i udawało się z większym, mniejszym powodzeniem łatać dziury. Pandemia pokazała, gdzie te dziury są. Zabrakło anestezjologów i miejsc na intensywnej terapii. Epidemia w Polsce trafiła na system, który jest naciągnięty do granic możliwości.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Bon turystyczny - będzie wydłużenie terminu?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie