Profesor Aleksander Sieroń: O Boże, znowu za mało lekarzy!? Sytuacja w szpitalach jest dramatyczna

Prof. Aleksander Sieroń
Prof. Aleksander Sieroń: Niestety, wydaje mi się, że spora grupa Polaków nie sprzyja lekarzom
Prof. Aleksander Sieroń: Niestety, wydaje mi się, że spora grupa Polaków nie sprzyja lekarzom Fot. Światlekarza.pl
Udostępnij:
COVID-19 odsłonił dramatyczną sytuację w ochronie zdrowia. Nagle (?) okazało się że jest za mało personelu w białych fartuchach. Co prawda jacyś młodzi eksperci, VIP-y i politycy co jakiś czas pozwalają sobie w mediach na stwierdzenie, że „to co jest - wystarczy”, ale prawda jest inna. Sytuacja jest dramatyczna - pisze w Dzienniku Zachodnim prof. Aleksander Sieroń.

Jak to wygląda naprawdę? Po kolei. Otóż, istnieje instytucja pod nazwą Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), monitorująca i publikująca różne statystyczne dane narodowe i międzynarodowe. W tym medyczne. Część z nich państwu przybliżę. Otóż, Polska przez ostatnie 17 lat - mówimy o okresie sprawozdawczym 2000-2017 - nie zwiększyła realnie liczby lekarzy. W 2000 roku było 2,3 lekarzy na 1000 mieszkańców, a w 2017 było ich 2,4. Co zabrzmi jeszcze smutniej, kraje, które były za nami w 2000 roku, w tym między innymi Meksyk, dzięki refleksji nad poprawą ochrony zdrowia swoich obywateli i systematycznej pracy w tym obszarze, teraz przegoniły Polskę.

W Europie byliśmy na końcu i w 2000, i 2017 roku. Teraz też zajmujemy to „zaszczytne” ostatnie miejsce - dalej jest 2,4 lekarzy na 1000 mieszkańców (to dane z 2019 roku). Średnia europejska to 3,6 lekarzy, czyli brakuje w Polsce ponad 40 tysięcy lekarzy do średniej. Za nami jest jeszcze w świecie m.in. Kolumbia - ze wskaźnikiem 2,2; Chiny - 2,0; Turcja - 1,8 i Indie 0,8.

Od wielu lat my - lekarze - próbujemy monitować do kolejnych władców politycznych. Pamiętajcie, tłumaczymy im, wy też możecie mieć wypadek, nagle zachorować, może coś się zdarzyć komuś z waszej rodziny! Niech w takiej sytuacji zwiększy się wasza szansa na pomoc lekarską! Ale co tam! COVID początkowo przykrył problem, by go potem drastycznie odsłonić. Teraz uwaga opinii społecznej skupia się na innych sprawach: medycznym transporcie lotniczym, liczbie covidowych łóżek (a ściślej ich cudownemu rozmnożeniu po poleceniu władz) albo na ECMO. Problem braku lekarzy znowu schodzi na boczny tor. Wicie, rozumicie - słyszymy od władz - tak, wiemy o problemie, ale poprawimy sobie nastrój tym, że mamy za to odważnych wolontariuszy. To nic, że są słabo wykształceni, za to są chętni do pracy…

Do cholery! Pamiętajmy - po COVID też są choroby! Są i będą potrzebni lekarze.

Warto próbować zrozumieć, dlaczego w Polsce jest tak mało lekarzy. Jest tak mało, bo w naszym pięknym kraju, według moich szacunków, jest około 30 mln lekarzy. To nie błąd. 30 mln ludzi przekonanych, że są lekarzami i sobie poradzą. Ta liczba wzięła się po odjęciu od całej ludności Polski noworodków i dzieci w podstawówkach. Reszta to przecież prawie lekarze. Wszyscy wszystko wiedzą sami. Po drugie, lekarze w Polsce to chłopcy do bicia. Chyba żaden pacjent w Polsce nie wyszedł w pełni zadowolony ze spotkania z lekarzem. Bo doktór ani nie wyleczył natychmiast, ani nie sprawił, że poczuliśmy się młodsi, zdrowsi i bogatsi.

Ale poważnie. Myślę, że spora grupa Polaków nie sprzyja lekarzom. Bo podobno lekarze biorą łapówki. Koperty. Drogie pióra. Koniaki. No bo to w ich stronę kieruje się typowo polski apel: „Pokaż lekarzu, co masz w garażu!”. I to w ich stronę z trybuny sejmowej padają słowa o wzięciu doktorów „w kamasze”. To do nich mówi się: „Jak im się nie podoba, to niech jadą (za granicę)”.

Lekarska wiedza i lekarskie doświadczenie to kwestia lat ciężkiej pracy, nauki, praktyki. Nie da się wykształcić lekarza specjalisty w czasie krótszym niż 6 lat po studiach (choć za jedną z naszych granic jest to możliwe). Daje to 12 lat od rozpoczęcia studiów. A więc wiek specjalisty to minimum trzydzieści lat. I po tych latach trudów zdobywania wiedzy polscy lekarze pracują „lekarskie” osiem godzin - czyli, hm, od ósmej rano, do ósmej wieczorem... Czy naprawdę należy rozliczać lekarzy z samochodów? Pytać, jakim prawem stać ich na auto? Opowiadać o tzw. ludzkiej sprawiedliwości, która podobno nakazuje, by wszyscy mieli po równo? No, do cholery, gdzie ta nasza społeczna sprawiedliwość?

Aleksander Romuald Sieroń - profesor doktor habilitowany nauk medycznych, pomnikowa postać polskiej medycyny, doktor honoris causa, profesor zwyczajny Uniwersytetu Jana Długosza w Częstochowie, emerytowany profesor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. Jest specjalistą z zakresu chorób wewnętrznych, kardiologii, angiologii, hipertensjologii oraz balneologii i medycyny fizykalnej.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosjanie atakują swoich

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie