Prosimy: pomóżcie chorej córce Marka Szołtyska

Maria Zawała, Marek Twaróg
Rodzina Szołtysków w komplecie podczas odwiedzin w szpitalu u Pauliny: od lewej Jaś i Maciek, za nimi z tyłu tata Marek, a dalej: Paweł, Paulina, obok niej mama Małgosia, najmłodsza Ania i Marcin, autor tego zdjęcia
Rodzina Szołtysków w komplecie podczas odwiedzin w szpitalu u Pauliny: od lewej Jaś i Maciek, za nimi z tyłu tata Marek, a dalej: Paweł, Paulina, obok niej mama Małgosia, najmłodsza Ania i Marcin, autor tego zdjęcia marcin szołtysek
16-letnia Paulina, chora na białaczkę córka Marka Szołtyska, felietonisty DZ, potrzebuje leku za 600 tys. złotych. To jej szansa na życie.

"Witom piyknie! Jo, Marek Szołtysek, ślonski pisorz, co szkryflo ksionżki o Ślonsku, przyichodzi do Wos po fechcie, skiż swoij cery Pauliny, kero od roku boleje na ostro biołaczka. Coby tymu pie-rońskimu chorowaniu dać rada i niy kipnonć, trza fest drogigo amerykońskigo lyku za 600 tys. złotych. Bydźcie tak dobrzi a dociepnijcie sie trocha" - taki apel po śląsku i po polsku na specjalnych ulotkach przygotował Marek Szołtysek, nasz redakcyjny felietonista, autor książek o Śląsku.

Uruchomił też specjalną stronę internetową www.dlapauliny.eu oraz profil na Facebooku 600 tysięcy Dla Pauliny, gdzie na bieżąco można śledzić informacje o dziewczynce.

Paulina się nie poddaje

Wszystko po to, by ratować 16-letnią córkę Paulinę, która od 2014 roku zmaga się z ostrą białaczką limfoblastyczną. Dalsze leczenie możliwe będzie, gdy rodzina uzbiera ponad 600 tysięcy złotych. Ogromna kwota, ale możliwa do zebrania.
Paulina wiele miesięcy spędziła już w Klinice Hematologii i Onkologii Dziecięcej w Zabrzu. Poddano ją bardzo intensywnej chemioterapii, podczas której pojawiło się wiele powikłań, m.in. pęknięcie jelita grubego, torbiele na jajnikach, czy stan zapalny śluzówek układu pokarmowego.

Ale dziewczynka się nie poddała. Nawet wtedy, gdy wykryto u niej dodatkowo guza w płacie czołowym mózgu. Usunięto go operacyjnie. Walczyła dalej. W 2015 roku we Wrocławiu przeszła przeszczep szpiku. Wydawało się, że wszystko dobrze się skończy, aż tu nagle choroba wróciła ze zdwojoną siłą.

- Teraz jedyną szansą dla Pauliny jest, określana w Stanach jako przełomowa, terapia nowym lekiem. Niestety, jeszcze w Europie niezarejestrowanym, więc NFZ nie może za niego zapłacić - mówi Marek Szołtysek. Kwota przerasta możliwości Szołtysków.

Często ludzie pytają: co mogło być przyczyną tej choroby u Pauliny? Tego nie wiadomo! Wcześniej była całkowicie zdrowa. No, może z wyjątkiem uczulenia pokarmowego na cytrusy, jabłka, ryż i miętę - po których dostawała wysypki na skórze. I jeszcze uczulona była na metal. Przez to musiała przerwać grę na flecie.

- Zarówno to, jak i niemożliwość chodzenia do szkoły czy wyjeżdżania na szkolne wycieczki, to tylko drobne niedogodności. Sprawą bowiem najważniejszą jest znalezienie siły na walkę z chorobą, która z siłą niedźwiedzia i chytrością lisa próbuje wygrać z życiem. I choć takie coś statystycznie może się przydarzyć każdemu, to jednak realnie przytrafiło się mojej córce, Paulinie - to jej choroba, jej cierpienie, jej życie. Sytuacja ta jednak dotyczy też całej jej rodziny - mówi mama Pauliny, Małgorzata, która przez cały miniony rok dzień w dzień czuwała przy szpitalnym łóżku córki.

Liczy się dla nas czas

Paulina jest jednym z sześciorga dzieci Małgorzaty i Marka. Najpierw urodził się Maciek, potem Paweł i Marcin. Paulina była czwarta. Po niej jeszcze Jaś i najmłodsza Ania.

- Razem z nią współchorujemy, choć realne ryzyko tego chorowania ponosi tylko Paulina - dodaje Marek.

Dziewczynkę starają się także wspierać szkolni koledzy. Rok temu powinna uczęszczać do trzeciej klasy gimnazjum, które mieści się w budynku I LO w Rybniku, ale cały czas uczyła się w szpitalu w Zabrzu. - Dziękujemy jej koleżankom i kolegom, że przez ten rok jej nie wykluczyli ze swego grona, że o niej pamiętali - mówią rodzice.

Koledzy też wspierają

Podczas klasowej wycieczki do Londynu koledzy i koleżanki z gimnazjum modlili się za nią w tamtejszej katedrze. Przywieźli jej też z Anglii zestawy tamtejszej herbaty. Swoimi zdjęciami okleili kubeczek, żeby o nich pamiętała.

Niestety, od września Paulina znów nie pójdzie do szkoły, do liceum, bo z powodu odnowienia się choroby spędzi w szpitalu przynajmniej cztery miesiące, a potem znów przeszczep i rehabilitacja...

- Tak będzie oczywiście tylko wtedy, jeżeli uda się zebrać pieniądze na ów drogi amerykański lek za ponad 600 tysięcy zł, który - jak ufamy, informowani przez lekarzy - ową chorobę Pauliny będzie potrafił zatrzymać - dodaje Marek Szołtysek.
Wierzymy, że razem zdążymy, że nam się uda także dzięki Państwa, Czytelników DZ, wsparciu. Ale na uzbieranie pieniędzy mamy niecałe dwa miesiące. To po tym czasie najpóźniej Paulina musi otrzymać lek, który ma szansę zatrzymać chorobę.
Dziewczynkę wspiera znana wszystkim Fundacja Iskierka. To na jej konto wpływać będą nasze pieniądze, które przeznaczone zostaną na leczenie dziewczynki. Wystarczy wsparcie najmniejszą kwotą, naprawdę.

Paulina Szołtysek napisała list. "Muszę wyzdrowieć..."

Nazywam się Paulina Szołtysek, mam 16 lat. Wydaje mi się, że jeszcze przed rokiem, czyli przed rakiem, byłam całkowicie normalną nastolatką.

Teraz się to zmieniło, bo od sierpnia 2014 roku mieszkam już tylko w szpitalach: w Zabrzu, w Katowicach, we Wrocławiu, znowu w Zabrzu... Trwa to już więcej niż rok…

Zanim jednak opowiem o tym, co się dzieje, co jest od roku - to napiszę parę słów, jak było dawniej. Przed rakiem więc mieszkałam w Rybniku z rodzicami i pięciorgiem rodzeństwa. Najstarszy jest Maciek - studiuje prawo w Katowicach, pracuje i cały czas filozofuje, a potem jest drugi brat Paweł, który nauczył się języka norweskiego i dzięki temu gdzieś we Wrocławiu pracuje przy komputerze. Trzecim bratem jest Marcin, on studiuje operatorstwo w Katowicach i bez przerwy coś filmuje (...). Potem urodziłam się ja... Ale nie jestem ostatnia, bo jeszcze mam młodszego brata Jasia. Ma 12 lat i chce zostać piłkarzem, ale rodzice wolą, żeby uczył się angielskiego oraz - jak to się mówi na Śląsku - porządnej roboty (...). Na końcu zaś jest moja najmłodsza siostra - to Ania. Skończyła już pięć lat i wszyscy mówią, że jest rozwinięta ponad wiek. Gada bez przerwy, buzia jej się nie zamyka i buduje zdania lepiej niż niejeden gimnazjalista. Ania bardzo mnie lubi i do szpitala zawsze przekazuje mi pozdrowienia oraz obrazki malowane kredkami (...) A rodzice? Mówi się, że nastolatkom rodzice są mało potrzebni. Ale teraz widzę, że mama ponad rok mieszka ze mną w szpitalu i bez niej żyć by się tu nie dało. A tata - bez przerwy pracuje, by tę całą naszą bandę utrzymać. (...)

No dobra, a ja? Kim jestem?

Jak byłam mała, to bałam się krabów nad morzem i zawsze na wakacjach wolałam siedzieć na polu kempingowym i kąpać w wodzie moje lalki oraz prać im ubranka. (...) A jak z nauką? Od czasów przedszkolnych chodziłam do ogniska muzycznego na naukę gry na fortepianie, a potem do szkoły muzycznej na naukę gry na flecie bocznym. Wydaje mi się jednak, że największą moją przygodą jest język angielski. (...) Miałam nawet na koniec trzeciej klasy gimnazjum jechać na wycieczkę do Londynu. Ale nie pojechałam z powodu choroby. Myślę, że kiedyś to odrobię i pojadę do cioci Basi do Londynu, bo nigdy tam jeszcze nie byłam. Wcześniej jednak muszę wyzdrowieć - to już pewnie niedługo! Mam wielką nadzieję!

Konto Iskierki dla Pauliny
Fundacja ISKIERKA na rzecz dzieci z chorobą nowotworową, Warszawa 02-460, Daimlera 2,
ING Bank Śląski nr konta:
47 1050 0099 6781 1000 1000 0421
Wpłaty zagraniczne:
IBAN: PL38 1050 1588 1000 0023 1106 1085
BIC (SWIFT): INGBPLPW
Z dopiskiem: Paulina Szołtysek

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
JO
BEZ FANZOLYNIA JUTRO Z RANA IDA DO MEGO PRAWDZIWEGO SKOKU I ROBIA SKOK NA MOJ RACHUNEK,I PRZELEJA JAKBYCH 3 HALBY KUPIL/ JAK DOBRZE ZE NIE PIJA JUZ OD KILKUNASTU LOT BO BYCH MUSIOL SIE NAMYSLAC..../WY NIE MYSLCIE POSWIECCIE CHOBY KILKA PIW I WSPOMOZCIE SLASKO FRELKA W PIERUNSKI CHOROBIE...WIYM CO TO CIERPIENIE I FIZYCZNE I PSYCHICZNE W MILOSCI DO BLISKICH...
g
gość
W Radio Katowice też Szołtysek był i była z nim rozmowa, na temat z artykułu. Kilka dni temu w porannej audycji.
k
karlus
Rozumiem Twoje intencje i przesłanie, ale...
Wybacz, że powiem to kolokwialnie i po "męsku"!
OLAĆ Warszawę, jej politycznych basztardów i okupantów! OLAĆ rządzących i wybrańców "narodu"! Olać ich parszywe i wybiórcze prawo! OLAĆ ich łaskę i dziurawy ZAWSZE budżet - służby zdrowia w szczególności!!! OLAĆ to tzw. państwo, które na pierwszym miejscu plasuje obdzieranie suwerena z pieniędzy i na ostatnim miejscu służy mu pomocą!
OLAĆ:
Kraj,w którym kierowcy muszą oświetlać drogę w dzień.
Kraj,w którym możesz oglądać pornosy od 18 lat,a uprawiać seks od 15.
Kraj,w którym za wydrukowanie 6 banknotów 100 zł. grozi 25 lat więzienia ,a za morderstwo 15.
Kraj , w którym obywatele mogą zebrać milion podpisów,a ich rząd i tak ich olewa.
Kraj, w którym stawką 23% objęte są kołyski , a stawka VAT na trumnę wynosi 8%.
Kraj, w którym "sponsorujemy" budowę autostrad,a potem płacimy za jazdę po nich.Mamy jeden z najwyższych podatków drogowych na świecie zawarty w cenie paliwa , a mimo to autostrada A2 do Poznania jest najdrożej płatną drogą na świecie.
Kraj,w którym bardziej opłaca się zniszczyć niesprzedaną żywność niż oddać na dom dziecka.
Kraj,w którym głównym towarem eksportowym są obywatele.
Kraj, w którym można odebrać dziecko normalnej,troskliwej rodzinie ,ponieważ metraż mieszkania jest za mały albo ponieważ matka jest zbyt otyła.
Kraj, w którym skazany za morderstwo więzień dostaje lepsze posiłki niż chory w szpitalu.
Kraj, w którym w urzędzie do każdego okienka musisz zanieść odrębne dokumenty,ponieważ w dobie komputeryzacji urząd nie jest w stanie wprowadzić wszystkich danych przez jeden komputer.
Kraj , w którym w dziale "kultura" prasa informuje o dokonaniach piosenkarek popowych.
Kraj, w którym program telewizyjny "Sprawa dla reportera" jest skuteczniejszy od prokuratury.
Kraj,w którym ,mimo niżu demograficznego ,od lat żłobki,przedszkola i poprawczaki są przepełnione.
Kraj, w którym pociągi jeżdżą wolniej niż przed wojną.
Kraj,w którym kolejki do lekarzy-specjalistów sięgają do kilku lat.
Kraj, w którym nauczyciel zarabia podobnie do babci klozetowej i cieszy się mniejszym szacunkiem.
Kraj z największym odsetkiem skretyniałych celebrytów ,dziennikarzy i polityków...

OLAĆ!!!

Jak to szkryflo "tyn istny" - gdy siadosz do śniadania z Polakiem, na obiad nie licz....

Więc olejmy Warszawieś, jej polityczne miernoty i... pomóżmy dzioułsze sami!
Już nieraz Polska i jej "elity" przekonały się jakim potencjałem jest Śląsk i jej mieszkańcy! Hanysy i gorole!!!
Tak więc olewajmy i... pomagajmy, nie patrząc na Warszawieś...
;-)
r
rodzinka.pl
Tam ludność bogata,nie to co na zrujnowanym Śląsku !
h
hanysek
witam
na początek abym nie został posądzony o hejterstwo piszę że współczuję Paulinie oraz całej jej rodzinie choroba dziecka to wielki cios dla rodziców i zrozumiałbym jednorazowy apel w dzienniku zachodnim o pomoc dla niej jednak publikowanie codziennie od poniedziałku do piątku (w piątkowej gazecie prawie na całą stronę) to już według mnie lekka przesada. W hospicjach na terenie śląska cierpi i umiera bo nie ma dostępu do leków wiele dzieci jednak o nich nikt nie słyszy bo nie mają znajomości w dzienniku zachodnim - drodzy dziennikarze może warto by było zainteresować się i tymi dziećmi i zamiast przez cały tydzień pisać o jednej osobie wspomnieć też o nich
Dodaj ogłoszenie