Protest przewoźników autokarowych w Katowicach. Domagają się pomocy od rządu PiS. Pandemia COVID-19 niszczy branżę

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
Protest przewoźników autokarowych w Katowicach Arek Gola
Na ulice centrum Katowic wyjechały autokary. To protest współorganizowany przez Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych, który ma zwrócić uwagę na problemy branży. Przewoźnicy ledwo wiążą koniec z końcem, a pomoc ze strony rządu PiS okazała się niewystarczająca. Domagają się pieniędzy, żeby przetrwać kryzys z powodu pandemii COVID-19.

W środę, 1 lipca, w wielu miastach Polski odbył się protest przewoźników autokarowych. W ten sposób przedsiębiorcy, którzy pojawili się również na ulicach Katowic, zwrócili uwagę na problemy swojej branży.

- Wyjeżdżamy do pracy. Chcemy pokazać, ile nas jest i jaka jest skala problemu. Ludzie zapomnieli, że autokary istnieją, myślą, że gdzieś się pochowały. Pokażemy, jak duża jest to flota i w jak nowoczesny sprzęt inwestowaliśmy przez lata. Dziś on stoi, traci na wartości i generuje koszty. Nie chcemy nic utrudniać, nie jest to naszym zamiarem - mówi Piotr Sućko z Polskiego Stowarzyszenia Przewoźników Autokarowych dla portalu WaszaTurystyka.pl

Cała branża turystyczna poważnie ucierpiała z powodu pandemii COVID-19. Zamknięcie granic, hoteli, restauracji oraz obiektów rozrywki, a także ograniczenia w przemieszczaniu i gromadzeniu się spowodowały, że jej przedstawiciele w wielu przypadkach ledwo wiążą koniec z końcem, a wsparcie, jakiego udzielił im rząd Prawa i Sprawiedliwości, okazało się niewystarczające.

Zobacz koniecznie

- Przewoźnicy, oprócz utrzymania pracowników, płacą co miesiąc po kilkadziesiąt tysięcy rat leasingu, ponoszą też koszty ubezpieczenia pojazdów – również dziesiątki tysięcy rocznie za jeden autokar. W firmy zainwestowali miliony złotych. Koszt nowego autokaru, spełniającego obecne normy środowiskowe i techniczne to ok 1,3 mln złotych. Spora część przedsiębiorców włożyła w tabor nawet do 50 mln - wyjaśnia Marzena Markowska, wicenaczelna WaszaTurystyka.pl

Do tej pory Polacy byli najprężniej działającym rynkiem przewoźników w Europie. Zlecenia na wycieczki otrzymywali od turystów z całego świata: Chin, Indii, Japonii, Stanów Zjednoczonych, ale też Niemiec, Francji czy Włoch. Obawiają się, że po pandemii ich miejsce zajmą Niemcy, gdzie branży obiecano pomoc w wysokości 170 mln euro.

Musisz to wiedzieć

W związku z tym Polskie Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych domaga się pomocy w wysokości od 150 do 200 mln złotych. Chodzi o półroczne pensje minimalne dla pracowników oraz subwencje na miesięczne utrzymanie taboru.

- Odprowadzamy do budżetu akcyzę za paliwo, via toll, opłaty drogowe, podatki, VAT, płacimy podwykonawcom, utrzymujemy sporą część rynku auto-moto. Oczekujemy, że będziemy mogli płacić to w przyszłym roku, ale aby do tego doszło, musimy otrzymać choćby minimalną pomoc - przekonuje Sućko.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie