PŚ w skokach w Zakopanem. Tam, gdzie Małysz całował śnieg

Rafał Musioł
W Pucharze Świata nadszedł czas na konkursy na Wielkiej Krokwi. Pod Giewontem znów pojawi się komplet kibiców tworzących mocno jarmarczną, ale jednak niepowtarzalną atmosferę.

Ten obraz pamiętają zapewne wszyscy kibice skoków narciarskich. 20 stycznia 2002 roku Adam Małysz po ogłoszeniu wyników padł na kolana i ucałował śnieg na zeskoku Wielkiej Krokwi. Orzeł z Wisły pokonał wówczas Svena Hanawalda o 0,6 pkt i odniósł co prawda już 21. pucharowe zwycięstwo w karierze, ale dopiero pierwsze w kraju. Spełnił tym samym swoje wielkie marzenie, a przy okazji nadał zakopiańskim konkursom niezwykłą otoczkę, która trwa do dziś.

Nie da się ukryć, że de facto stanowi ona festyn, podczas którego skoki znajdują się w tle, a dla sporej części kibiców najważniejsze staje się dęcie w irytujące trąbki i dyskretne, acz nieustanne „rozgrzewanie” organizmu. Jednak na tle stopniowo wymierającego zainteresowania podobnymi wydarzeniami (za wyjątkiem Turnieju Czterech Skoczni) dla światowej federacji konkursy na Wielkiej Krokwi pozostają perłą w koronie. Zresztą Zakopane na taki, a nie inny klimat zmagań postawiło z własnej woli - to właśnie na tych konkursach po raz pierwszy w historii PŚ zaczęto w czasie zawodów puszczać muzykę, a didżejowi pozwolono dyrygować publicznością. Nawiasem mówiąc niełatwą, bo wspomniane na wstępie zawody kojarzą się także z piekłem zgotowanym Hanawaldowi - wygwizdywanemu i obrzucanemu śnieżkami, za co wstyd było także Małyszowi.

Wyjątkowe, ale co dalej?

Bez względu na te ciemniejsze strony konkursów, dla polskich skoków zmagania pod Giewontem są rzeczywiście wyjątkowe. To właśnie w tym miejscu miała przecież sytuacja niemal filmowa - 20 stycznia 2011 roku swój pierwszy triumf odniósł tam Kamil Stoch, symbolicznie przejmując z rąk Małysza rolę lidera reprezentacji. W dodatku bez względu na formę polscy skoczkowie w Zakopanem zawsze potrafili się dodatkowo zmobilizować.

Od kilkunastu tygodni pojawia się jednak pytanie co dalej. FIS właśnie stracił cierpliwość i uderzył pięścią w stół stanowczo domagając się przeprowadzenia modernizacji Wielkiej Krokwi. W przeciwnym wypadku Zakopane straci swoją koronną imprezę, a co za tym idzie sporo pieniędzy. Wszyscy zainteresowani twierdzą jednak, że warte 6 mln zł prace zostaną przeprowadzone.

Dwunastka na szczycie

W tym roku, po kompletnie nieudanych startach w Pucharze Świata oraz mocno przeciętnych mistrzostwach świata w lotach, właśnie konkursy w Zakopanem i Wiśle (na Malince skoczkowie pojawią się 4 i 5 marca), stały się sportowymi szczytami sezonu. Selekcjoner Łukasz Kruczek powołał dwunastu zawodników. Na Wielkiej Krokwi Polskę będą reprezentować Kamil Stoch, Stefan Hula, Maciej Kot, Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Klemens Murańka, Andrzej Stękała, Jakub Wolny, Krzysztof Biegun, Bartłomiej Kłusek, Krzysztof Miętus i Jan Ziobro.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie