MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Pstrążna po armagedonie. W niewielkiej miejscowości nawałnica zrywała dachy, drzewa łamała jak zapałki. Załamani mieszkańcy liczą straty

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Krajobraz po nawałnicy w Pstrążnej to pozrywane dachy, połamane drzewa, słupy energetyczne.
Krajobraz po nawałnicy w Pstrążnej to pozrywane dachy, połamane drzewa, słupy energetyczne. Piotr Chrobok
Zawsze nas to mijało. Mówili, że Odra zatrzymuje te burze. Tym razem nie zatrzymała - komentują to, co wydarzyło się w niewielkiej Pstrążnej (pow. rybnicki) jej mieszkańcy. Burza, która dotknęła małej miejscowości wyrządziła ogromne szkody. Pozrywała i uszkodziła dachy na domach, budynkach gospodarczych. Powaliła drzewa, łamała betonowe słupy energetyczne. Kilkanaście godzin po nawałnicy w Pstrążnej nie ma prądu ani wody.

Pstrążna po armagedonie. W niewielkiej miejscowości nawałnica zrywała dachy, drzewa łamała jak zapałki

Datę 19 czerwca mieszkańcy powiatu rybnickiego zapamiętają na długo, o ile nie na zawsze. Niestety, nie będą się z nią wiązały żadne pozytywne wspomnienia. Wręcz przeciwnie. W ich pamięci pozostanie być może nawet jako najgorszy dzień w ich życiu. Właśnie tego dnia nad powiatem przetoczyła się potężna nawałnica.

W największym stopniu dotknęła ona gminy Lyski i znajdującej się w niej Pstrążnej. Krajobraz w niej wypełniają głównie pozrywane lub uszkodzone dachy. Połamane są drzewa, a nawet betonowe słupy energetyczne. Kilkanaście godzin po istnym armagedonie woda zeszła już z dróg. W domach nadal nie ma prądu ani wody. Mieszkańcy mówią, że wszystko potoczyło się błyskawicznie.

Załamani mieszkańcy sprzątają po burzy, liczą straty

- Trwało to maksymalnie kilka minut. Nic nie było widać. Zrobiło się biało - relacjonuje jedna z rodzin w Pstrążnej, której nawałnica uszkodziła dach. - W ogóle nie ma dachu. Położyliśmy teraz belki - mówią i dodają, że po kilka godzin po wichurze, nawałnica wróciła z ulewnym deszczem i gradem.

W podobnej sytuacji jest wielu mieszkańców. Ci, którzy byli akurat w domach starali się robić wszystko, żeby ochronić swoje dobytki. Podczas nawałnicy w domu nie było pani Teresy. Niewykluczone, że to uratowało jej życie.

- Poszłam na chór. Nie chciałam, ale koleżanki mówią: "przyjdź". Na plebanii (gdzie odbywała się próba chóru - przyp. red) ścięło cały dach. Zastanawiałam się: "jak u nas?". Przychodzę, a tu wszystko leży, dach leży, wszystko leży. Aż bałam się wejść. A tam w środku już wszystko zalane - opowiada pani Teresa.

- To była kwestia kilku minut. Było widać zawirowania i grad jak piłki od ping-ponga. Spadały druty, paliły się. Koniec świata - opisuje to, co na własne oczy widziała mieszkanka Pstrążnej.

Zarówno ona, jak i inni pomstują na los i naturę. - 50 lat oszczędzać i w ciągu piętnastu minut tak nas urządziło. Wpakowaliśmy masę pieniędzy i tyle nam zostało. Ruina - załamuje ręce pani Teresa, u której po burzy trwało wielkie sprzątanie.

Mieszkańcy Pstrażnej: "Czegoś takiego nie przeżyliśmy"

Mieszkańcy Pstrążnej wskazują, że z nawałnicą taką, jak ta z 19 czerwca nigdy dotąd nie mieli do czynienia. Zdarzały się groźniejsze burze, ale nie takich rozmiarów.

- To, co było, tego jeszcze nie widzieliśmy. Zawsze nas to mijało. Zawsze mówili, że Odra zatrzymuje. Tym razem nie zatrzymała.
nagle nie ma nic. To jest niesamowita tragedia - komentują mieszkańcy, u których nawałnica stała się tematem numer jeden.

- Zawsze burze były. Takie coś, jak mieszkam tu 60 lat, wydarzyło się po raz pierwszy. Ja tu mieszkam 80 lat, też nie pamiętam. Takie coś! - mówi z ogromnymi emocjami jedna ze starszych mieszkanek Pstrążnej.

Strażacy interweniowali ponad 150 razy

W związku z nawałnicą do Pstrążnej zjechały się ogromne siły strażaków. Interweniowały jednostki zawodowe Państwowej Straży Pożarnej. W działania ratownicze włączyli się także strażacy-ochotnicy. Bilans ich pracy to ponad 125 interwencji w ciągu nieco ponad pół doby.

- Przyjęliśmy ponad 150 zgłoszeń, jednakże po weryfikacji nie wszystkie zgłoszenia wymagały naszej interwencji. Odnotowaliśmy 125 interwencji, z czego 90 dotyczyło powalonych drzew, zalanych piwnic i innych. Łącznie 35 budynków, w tym jednorodzinnych i gospodarczych, kościół, probostwo i przedszkole wymagało naszej interwencji. Trwa szacowanie strat - przekazuje asp. Wojciech Kasperzec, oficer prasowy KM PSP w Rybniku.

Kolejnego dnia służby ponownie zjechały się do miejscowości. Pogotowie Energetyczne stara się przywrócić elektryczność. Jak na razie nie wiadomo, kiedy prąd znów popłynie do domów. Woda ma wrócić jeszcze dzisiejszego wieczora. Interweniują też nadal Straż Gminna z Lysek, strażacy PSP i OSP.

- W dalszym ciągu zabezpieczamy dachy te, które były mniej uszkodzone, które można było odłożyć na później. Usuwamy powalone konary drzew, udrażniamy drogi - wylicza mł. bryg. Zbigniew Dyk, komendant miejski PSP w Rybniku.

Mieszkańcy, których domy zniszczyła nawałnica mogą liczyć na wsparcie. Również to finansowe

Działania pomocowe oprócz strażaków momentalnie zaczęły też podejmować władze gminy Lyski. Błyskawicznie zwołały one sztab kryzysowy. Są już pierwsze efekty jego działania. Wiadomo, że mieszkańcy będą mogli liczyć na finansowe wsparcie.

- Pierwsza pomoc, taki zastrzyk gotówki to 6 tysięcy złotych. Potem każdy będzie mógł się ubiegać o 100 tysięcy na pomieszczenie gospodarcze i 200 tysięcy na dom. Kilka domów jest takich, które zostały poważnie zniszczone - mówi Sylwia Gabryelska-Ritzka, wójt gminy Lyski.

Działa też gminna komisja, która ma pomóc w oszacowaniu strat. - Powołaliśmy komisję, która wyjdzie w teren będzie szacować straty. Tam są specjaliści, ona będzie mogła je wycenić - dodaje wójt gminy.

Funkcjonowanie zaczęła również specjalna infolinia, pod którą mieszkańcy także mogą starać się o pomoc. - Jest uruchomiony numer (605 283 473 - przyp. red), pod którym mieszkańcy mogą zgłaszać wszelką pomoc, jakiej potrzebują. Oprócz tego mieszkańcy do dyspozycji będą mieli radcę prawnego - zaznacza Sylwia Gabryelska-Ritzka.

Wśród ogromu złego, są też pozytywy

W całym dramacie, który dotknął kilkudziesięciu procent całej Pstrążnej - uszkodzony jest co piąty dom - służbom udaje się jednak dostrzegać pozytywy.

- Na szczęście nie mamy osób poszkodowanych ani wśród mieszkańców ani wśród ratowników - informuje mł. bryg. Zbigniew Dyk, komendant miejski PSP w Rybniku. - Pozytywna informacja jest taka, że mieszkańcy sobie nawzajem pomagają - zaznacza z kolei wójt gminy Lyski.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni