Pyrzowice: Pasażerowie Boeinga 737 odlecieli do Szarm el-Szejk

Krzysztof Szendzielorz
Po pierwszej awarii Boeinga mechanicy zainteresowali się jednym z silników samolotu
Po pierwszej awarii Boeinga mechanicy zainteresowali się jednym z silników samolotu Mikołaj Suchan
Pasażerowie Boeinga 737-400 linii Enter Air mieli wylecieć z portu lotniczego "Katowice" w Pyrzowicach do Egiptu o godz. 8.05. 160 osób siedziało już w samolocie, który zaczynał kołować na płycie. Nagle kapitan uznał, że zawróci. - Podobno była jakaś usterka - dowiedzieli się podróżni i wrócili na prawie dwie godziny do hali terminalu.

Gdy o godz. 10 maszyna wreszcie wystartowała w kierunku północnej Afryki, to po zaledwie 30 minutach lotu zawróciła z okolic Nowego Sącza do Pyrzowic.

- Dowiedzieliśmy się, że coś zepsuło się z klimatyzacją - mówi Aleksandra Stafaniak z Rybnika. Samolot krążył między Ożarowicami i Zawierciem, by wreszcie wylądować po godzinie w Pyrzowicach.

Z ziemi ten manewr obserwował Mieczysław Janikowski z Katowic, czekający na samolot z Londynu, którym miała przylecieć jego córka. - Lądowanie przebiegło bardzo spokojnie. Na płycie pojawił się żółty samochód i poprowadził samolot w miejsce, gdzie miał zaparkować - opowiadał. - Szybko podjechały pod niego schody i trzy autobusy, które zabrały pasażerów do terminalu. Wozy straży też się pojawiły, ale dopiero po kilku minutach. Okrążyły maszynę, zatrzymały się i po chwili odjechały - dodaje.

Z podróżnych wylatujących z Pyrzowic w innych kierunkach mało kto wiedział o problemach samolotu linii Enter Air. Po awaryjnym lądowaniu maszyny informacja lotniskowa podała, że lot do Szarm el-Szejk jest opóźniony i zaplanowano go na godz. 18. Informowano jednak, że godzina odlotu może jeszcze ulec zmianie. Zdenerwowani pasażerowie feralnego Boeinga 737 rozeszli się po terminalu. Poszli wypić kawę i zaczęli dzwonić do biur podróży, w których wykupili wakacje.

- Poinformowaliśmy o kłopotach i że właściwie mamy jeden dziś do tyłu. Zapewniono mnie, że biuro się z nami rozliczy - mówił wyraźnie zmęczony całą sytuacją Tomasz Motor, który leciał do Egiptu w podróż poślubną z żoną Kasią. Para przyjechała do Pyrzowic około 6 nad ranem z miejscowości Sidzina koło Nowego Targu. Trudno się zatem było dziwić zmęczeniu młodych ludzi. Pokonali ponad 200 km i wstali cztery godziny przed planowanym odlotem, który zresztą był ich pierwszym w życiu.

ZOBACZ ZDJĘCIA I WIDEO Z AWARYJNEGO LĄDOWANIA

- Na pokładzie panowała niepewność. Nie wiedzieliśmy do końca, co się dzieje - opowiadała Katarzyna Motor. Para zaczęła żartować, że na następne wakacje pojadą już autobusem.

Pan Tomasz zapytany, czy się bał, mówi: - Nie odczuwałem strachu, ale po takim zamieszaniu do śmiechu mi nie było. Do kolejnego podstawionego samolotu jednak na pewno wsiądziemy - mówił pan Tomasz.

Młoda para wraz ze 158 innymi pasażerami odleciała do Egiptu przed godz. 19.

Byłem mocno wkurzony, bo kapitan nie mówił, co się stało

Rozmowa z Jackiem Stefaniakiem, pasażerem Boeinga 737, lecącym wczoraj do Szarm el-Szejk

BOEING 737 SZCZĘŚLIWIE WYLĄDOWAŁ - ZDJĘCIA

Co działo się na pokładzie samolotu, gdy startowaliście pierwszy raz do Egiptu?
Samolot ruszył i zaczął kołować. Nagle zawrócił. Kapitan nie wyjaśnił, co się stało. Stewardesy mówiły jedynie, że jest jakaś usterka. Wychodząc z samolotu zauważyliśmy, że z jednego z silników odkręcono obudowę. Udaliśmy się do terminalu. Godzinę później poinformowano nas, że maszyna jest gotowa do lotu. Samolot ruszył i podjechał na początek pasa. Silniki zaczęły intensywnie pracować. Poczuliśmy smród paliwa. Pasażerowie zaczęli zasłaniać twarze swetrami. Kiedy się wznieśliśmy, smród zaczął zanikać.

Jak dowiedzieliście się, że wracacie do Pyrzowic?
Kapitan poinformował nas, że wysiadła klimatyzacja i musimy wracać. Później jeszcze był komunikat, że zostanie wypuszczone podwozie samolotu, by zwiększyć opór powietrza i jak najszybciej spalić nadmiar paliwa. Ludzie byli zdenerwowani, bo mieliśmy być o godzinie 13 w Egipcie. Wkurzyła mnie postawa kapitana. Moim zdaniem powinien w takiej sytuacji bardzo precyzyjnie powiedzieć, co się stało. Tym bardziej że po wypuszczeniu podwozia odczuwalne były mocno drgania. Irytujące było też to, że kapitan, gdy już wystartowaliśmy z lotniska, nie poinformował nas, co było przyczyną pierwszej usterki. Nie przeprosił za opóźnienie.
Rozmawiał: K. Szendzielorz

Czy, Twoim zdaniem, zachowanie załogi samolotu było profesjonalne?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Helga Radetzky
To niesamowite, Jacek Stefaniak prezes potężnej stacji telewizyjnej działającej w Rybniku i okolicach leci do Arabów tanimi liniami lotniczymi? Ja byłam przekonana, że owa "telewizja" czyli, że zdradzę TVT, posiada swój własny helikopter i odrzutowiec, a tu patrz jakie zdziwienie jej pt. prezes leci przeciekającym samolotem, naprawdę dziwne.
Dodaj ogłoszenie