Pytania maturalne zawierają sporo błędów

Katarzyna Piotrowiak
Fot. Lucyna Nenow
Niech ktoś obali moje uwagi i udowodni, że się mylę - mówi Tomasz Jaskóła, nauczyciel z Liceum Ogólnokształcącego im. Romualda Traugutta w Częstochowie

Z Tomaszem Jaskółą, nauczycielem z Liceum Ogólnokształcącego im. Romualda Traugutta w Częstochowie, rozmawia Katarzyna Piotrowiak

Na stronie www.jaskola.pl zamieścił pan uwagi do tegorocznych arkuszy maturalnych z historii. Mówią o panu "nauczyciel-hobbysta, który chce zaimponować uczniom". Co pan na to?
Zatem nalegam, aby ktoś merytorycznie odniósł się do tych błędów. Powalczmy na argumenty i merytoryczne dowody. Niech ktoś obali moje uwagi i udowodni, że się mylę. Zaś moje hobby to caravaning.

Twierdzi pan, że błędy i nieścisłości są na poziomie podstawowym i rozszerzonym. Pod lupę bierze pan pytanie dotyczące pochodzenia królowej Bony i wyjaśnia, że uczeń interesujący się historią mógłby wybrać dwie z czterech odpowiedzi do wyboru, a nie jedną, jak wymaga tego tak zwany klucz maturalny.
Ewidentnie rodzinę Sforza kojarzy się z Mediolanem, mimo że pochodzi z innego regionu, bo z Romanii. Problem jednak leży w tym, że księżniczka już w wieku 5 lat zamieszkała w Bari, które wraz z Rossano należało do jej matki, Izabeli Aragońskiej. Te dwa księstwa zostały po jakimś czasie wcielone do Królestwa Neapolu. Uczeń średni wybrałby zatem odpowiedź Księstwo Mediolanu, ale uczeń przygotowany zdecydowanie lepiej, miałby wątpliwości, czy nie zaznaczyć Królestwa Neapolu. Ekspert piszący pytania maturalne powinien postawić się w roli maturzysty i przewidzieć ewentualne problemy, które mogą wynikać w trakcie takich poleceń. Należało więc zapytać, gdzie rodzina panowała. Z pochodzeniem różnie to bywa.

Panna młoda i pan młody do dziś ubierają się na czarno, a to wywodzi się z powagi chwili

Na dwuznaczną odpowiedź wskazuje pan w pytaniu dotyczącym zjazdu gnieźnieńskiego. Uczeń miał wybrać zdarzenia, które nie były jego bezpośrednim następstwem.
Pierwsze zdarzenie nie będące jego następstwem, to pokój w Budziszynie w 1018 roku. I to jest jasny wybór. Niestety, nasuwa się i druga odpowiedź. Chodzi o powstanie arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Co prawda Otton III poinformował Bolesława Chrobrego o powstaniu arcybiskupstwa na zjeździe w 1000 roku, ale wiadomo, że już w 999 roku zostało to potwierdzone bullą kanonizacyjną, o czym uczę na lekcjach. Zatem wydarzenie wcześniejsze nie może być skutkiem zjazdu. Taką informację znajdziemy w "Historii Polski do 1505 roku", czyli w "czworaczkach" Jerzego Wyrozumskiego, opracowaniu, które znajduje się w oficjalnym spisie do olimpiad przedmiotowych.

Jeden z historyków powiedział, że pana uwagi wydają się poprawne historiograficznie, ale z punktu widzenia dydaktyki nie sprawdzają się.
To chyba jakaś orwellowska nowomowa, przecież tu chodzi o maturę.

Twórcy pytań podobno kierują się podstawą programową, która dopuszcza uproszczenia w stosunku do pełnej wiedzy historiograficznej, co jest podstawową zasadą dydaktyczną. I co pan na to?
Nie odróżniam prawdy historycznej od dydaktycznej. Gdzie ta granica miałaby się znajdować? Do niedawna uczono dzieci w szkołach, że polska konstytucja była drugą na świecie, po amerykańskiej. Tymczasem Szwedzi byli pierwsi w Europie. Jeśli nie uczymy prawdy historycznej, wtedy utrwalamy mity, jak ten, który każe nam wierzyć, że major Henryk Sucharski sam bronił Westerplatte. Mit jest tak silny, że do dzisiaj Bogusław Linda nie może dostać dotacji na film. Nauczyciel ma się zajmować poszerzaniem horyzontów uczniów i próbować zainteresować ich swoim przedmiotem. Naszym obowiązkiem jest zaproponowanie uczniom podróży intelektualnej, dlatego wielu z nich wie o bulli z 999 roku.
Pojawiają się opinie, że gdyby na maturze pytania z historii były otwarte, to poziom subiektywizmu byłby jeszcze większy niż przy pytaniach do wyboru. Zgadza się pan z tym?
Tutaj wybór jest zamknięty i też są błędy. Proszę zatem autora matury z historii, żeby się ujawnił. Jestem właścicielem portalu, w którym umieściłem już 150 tys. pytań i ćwiczeń. Zdarzało, że się pomyliłem, przeprosiłem i naprawiłem błąd.

Mówią, że tymi maturalnymi akcjami reklamuje pan swoją osobę?
Za chwilę usłyszę, że jestem masonem. Niech lepiej te osoby podejmą merytoryczną dyskusję, zamiast podważać mnie jako nauczyciela. Niech pytania, które trafiają do maturzystów i ostatecznie mierzą ich wiedzę, będą precyzyjne i wyczerpujące. Nie może być w nich błędów logicznych, tak jak w pytaniu polegającym na dopasowaniu kraju do wydarzenia. Jednym z tych wydarzeń była Wielka Rewolucja Kulturalna z lat 1966-1969 i pięć krajów do wyboru, w tym "Chiny". Tymczasem jeśli używamy nazwy Chiny, to zgodnie z prawem międzynarodowym mamy do czynienia z Republiką Chin, czyli Tajwanem. Prawidłowo winno być, że Rewolucja Kulturalna miała miejsce w Chińskiej Republice Ludowej. Arkusz maturalny nie może odzwierciedlać naszych potocznych przyzwyczajeń. Ani w mowie, ani w piśmie. Gdyby osoba układająca to polecenie oglądała wybory Miss World, zobaczyłaby na scenie przynajmniej dwie Chinki, jedną z Republic of China (Tajwan), drugą z People's Republic of China. Nie tak dawno w arkuszu maturalnym z wiedzy o społeczeństwie w kluczu wymagano dokładnej odpowiedzi, zaś maturzysta, który wpisał Chiny dostał zero punktów.

Wniosek?
Egzaminator, który układał te polecenia nie zdałby matury z WOS-u (wiedzy o społeczeństwie).

Pan jest również egzaminatorem?

Nie wiem, czy jest się do czego spieszyć. Oczywiście zaraz ktoś powie, że w związku z tym nie mam prawa do oceny matur.

Ale w zeszłym roku zorganizował pan słynny protest pod hasłem "Maturzysta to też Obywatel RP" na rzecz upublicznienia matury i umożliwienia uczniom kserowania arkuszy.
Sądziłem, że po tym wszystkich akcjach będą się pilnować i nie będzie błędów w arkuszach maturalnych. W listopadzie i grudniu próbowano mnie zwolnić z prac. Zarzucono mi, że w arkuszach nie ma błędów. Zaczekałem i oto są! Nasza matura jest zrobiona na wzór amerykańskiej, tylko że w tej za oceanem nie ma błędów, ponadto jest upubliczniana, co jak wiadomo chroni przed nieścisłościami. Mam wiele takich arkuszy.

Sądzi pan, że możliwość kserowania matur może coś zmienić?
Owszem. Maturzysta będzie miał w ręku dokument i będzie go mógł porównać z kluczem i wiedzą. Wtedy organizatorzy matur będą musieli przyznać się do błędu. W oświacie, niestety, nie chce się upubliczniać takich spraw. Wielu nauczycieli na co dzień wyśmiewa arkusze maturalne, a uczniowie na zadanie domowe dostają je do ręki, żeby znaleźć w nich błędy. Można się pośmiać. Tylko że nic z tego nie wynika. Apeluję więc do dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej: proszę coś zrobić z tymi błędami!

***
Tomasz Jaskóła pracuje w Liceum Ogólnokształcącym im. Romualda Traugutta w Częstochowie. W szkole pracuje od 10 lat. Jest nauczycielem historii i wiedzy o społeczeństwie. W ubiegłym roku był organizatorem głośnej akcji społecznej "Maturzysta to też Obywatel RP", za co spotkały go szykany ze strony władz oświatowych. "Teraz, gdy jestem absolwentką liceum, w którym uczy, mogę stwierdzić, że jest świetnym "gościem" (...). On was dobrze nauczy, wiec się nie martwcie, tylko uczcie" - napisała o nim w internecie do kolegów licelanych jedna z dawnych uczennic profesora.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

e
ela

A czy są błędy w arkuszach z WOSU????

A
Aleksander

Brawo! Przeczytałem ten wywiad i przeszedłem na stronę www.jaskola.pl. W pełni zgadzam się, że błędy są i nie ma wątpliwości ważą one na maturze 2009 z historii. Przesyłajmy informacje do tego artykułu maturzystom. Niech wiedzą jak wyglądają ich prace i jak się je pisze.

w
we

Nie ma wątpliwości to BŁĘDY!

Dodaj ogłoszenie