Rafał Musioł: Biurka w PZPN-ie zniknęły we mgle [KOMENTARZ]

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Udostępnij:
- W kuluarach trwają personalne debaty, które można było prowadzić dużo wcześniej i to niekoniecznie przy wspominanej przez przegranego kandydata Marka Koźmińskiego wódeczce - pisze Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Nowy prezes PZPN, Cezary Kulesza, wybory wygrał w cuglach, a o tym, że tak będzie, wiedział już od dłuższego czasu. Zdawać by się więc mogło, że do siedziby związku wjedzie na białym koniu, a wraz z nim kompletna świta, starannie wyselekcjonowana w tygodniach poprzedzających przejęcie fotela po Zbigniewie Bońku. Jak się jednak okazało całe towarzystwo liczyło raptem kilkanaście osób.

Personalne wybory ograniczone zostały niemal wyłącznie do nagród dla strategicznych w kampanii postaci, czyli stanowisk wiceprezesów. Reszta układanki właściwie nie istniała. Niezwykle ważne stanowisko sekretarza PZPN najpierw z konieczności pozostało w rękach Macieja Sawickiego, a następnie powierzono je - i to czasowo - Łukaszowi Wachowskiemu. Reszta biurek utonęła we mgle. W kuluarach trwają nad nimi debaty, które można było prowadzić dużo wcześniej i to niekoniecznie przy wspominanej przez przegranego kandydata Marka Koźmińskiego - wódeczce.

PZPN w czasach przedbońkowych funkcjonował na zasadach bardziej przypominających stowarzyszenie, a już na pewno klub towarzyski. Poprzedni szef związku, którego ogólna ocena tak mocno polaryzuje środowisko, przekształcił tę instytucję w korporację,z olbrzymią częścią władzy skupionej w rękach jednego człowieka.Do czego Boniek sam się zresztą przyznał ujawniając bulwersujące kulisy negocjacji w sprawie kary dla Cracovii. Tym niemniej profesjonalizm współpracowników stał się obowiązujący. Kulesza niewątpliwie zdaje sobie z tego sprawę, ale albo takich ludzi nie widzi, albo wymiana ekipy nie jest jego priorytetem, albo brakuje mu kompetentnego „kadrowego”.

Tak czy inaczej po wejściu nowego prezesa, zamiast naturalnego w takich sytuacjach sprzątania po Zbigniewie Bońku, mieliśmy przede wszystkim do czynienia z... plotką dotyczącą zwolnienia Paula Sousy.W dodatku prezes Kulesza po środowym meczu kadry z Anglią został z nią jak Himilsbach z - nota bene - angielskim.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie