Rafał Musioł: Do naszych przyjaciół z Grodu Wawelskiego

Rafał Musioł
Rafał Musioł
- Piłkarski Kraków to specyficzny stan umysłu. Jeśli ktoś w to nie wierzył, to w ostatnich tygodniach otrzymał aż nadto dowodów, że tak jest w istocie- pisze Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Najpierw coś od dziennikarskiej kuchni. W śląskim dziennikarskim środowisku krakowscy koledzy po fachu traktowani są nie tylko jako przyjaciele (bo to naprawdę fajni ludzie, z którymi niejeden metr przebiegaliśmy po boiskach i niejedną nocną dyskusję stoczyliśmy), ale także jako zawodowa ciekawostka. W naszym nasyconym sportowymi emocjami regionie w dobrym stylu jest zachowywanie obiektywności i zdystansowanego spojrzenia na piłkarski świat.w co zapewne nie uwierzą kibice uważający, że każdy krytyczny tekst podszyty jest przede wszystkim sympatiami i antypatiami klubowymi. Tymczasem w profesjonalnym śląskim dziennikarstwie naprawdę tak było, jest i - mam nadzieję- wciąż tak będzie.

Tym bardziej dziwiły nas zawsze wizyty pod Wawelem, gdy tamtejsi dziennikarze stojąc na baczność pełną piersią wyśpiewywali hymny jednego bądź drugiego klubu, gdy traktowali jako coś normalnego, że podczas gościnnych występów Wisły w Sosnowcu spiker czytający wyniki omijał nazwę „konkurencji”, albo gdy nie zauważali patologii, które cała Polska widziała.

W sumie jednak naszym kochanym krakusom trudno się dziwić. Ostatnie dni po raz kolejny potwierdziły wszak, że piłkarski Kraków to specyficzny stan umysłu. W Wiśle kłopotów sportowych co niemiara, ale zarząd klubu koncentruje się na licytacjach, który z klubów jest starszy. W Cracovii trener Michał Probierz składa publicznie dymisję, a słynący z mowy nienawiści w stosunku do pewnego arbitra i jego żony multimilioner z tytułem profesora na oczach całej Polski ośmiesza swojego wiceprezesa, nakazując mu zostać. Podczas tego samego weekendu w meczu Białej Gwiazdy z Piastem Gliwice Jakub Błaszczykowski i spółka - pewnie przejęci historycznymi rozważaniami szefów- nawiązali do lat 20. i przegrali mecz prowadząc w nim 3:0. Winą obarczony zostaje sędzia, który faktycznie nie jest bez winy, ale zapaść krakowian miała podłoże znacznie głębsze i wymagające szerszej analizy niż w wykonaniu pana Sławka.

Na tym tle podwawelskich Błoń nasze Śląsk, Zagłębie, Podbeskidzie i Częstochowa jawią się jako kraina normalności. I oby tak pozostało, czego i sobie, i Państwu życzę.

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie