MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Rafał Musioł: Mistrzowski potop żenady pod Jasną Górą

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Karina Trojok
- Świetnie zorganizowany na co dzień klub poległ całkowicie, z własnej winy wystawiając się na pośmiewisko - pisze Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Częstochowa w niedzielę została stolicą polskiej piłki. W naszym regionie to piąte miasto - wcześniej takie szczęście spotkało Chorzów, Zabrze, Bytom i Gliwice - które może świętować tytuł mistrzowski.

O ile jednak na boisku zespół prowadzony przez Marka Papszuna zaprezentował poziom, który był przepustką do złota, to spontaniczna feta związana z przypieczętowaniem historycznego sukcesu (mniejsza z tym, że wymagana okazała się pomoc ze strony Pogoni) wypadła koszmarnie. Świetnie zorganizowany na co dzień klub poległ całkowicie, z własnej winy wystawiając się na pośmiewisko. I to na całej linii w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo już etapy podróży powrotnej, relacjonowane przez dziennikarzy, przypominały weselne dorzynki. Uwaga do korekty - naprawdę nie chodzi o dożynki. Szkoda, że nikt nie zadbał o to, by podobne scenki pozostały wyłączną wewnętrzną sprawą zespołu.

Jak już jednak wszyscy wiedzą, było to ledwie preludium do właściwej katastrofy, która nastąpiła przed siedzibą klubu. I w tym przypadku Raków sam już sobie zgotował ten los. Ktoś kto wpadł na pomysł, by mistrzowską ekipę pozostawić po jednej stronie płotu, a fetujących ich fanów po drugiej, zasługuje na Złotą Malinę. Rozwiązanie beznadziejne pod kątem wizerunkowym, i do tego diabelnie niebezpieczne, biorąc pod uwagę szampańskie nastroje po obu stronach ogrodzenia, połączone z podnoszeniem kolegów i pań towarzyszących na ramiona. Dlaczego nikt nie wpadł na to, by przygotować wydzielony kawałek terenu dla piłkarzy i trenerów, ale w bezpośrednim kontakcie z fanami? Ba, przecież całość świętowania można było zorganizować na szybko nawet na samym stadionie, bo w tym akurat przypadku liczba miejsc na trybunach byłaby całkowicie wystarczająca. Sławetny popis wokalny Vladislavsa Gutkovskisa był już tylko wyjątkowo spleśniałą truskawką na torcie z zakalcem. Biorąc pod uwagę widoczny na każdym kroku brak zainteresowania władz miasta piłkarskim klubem, który nie jest tak nośną trampoliną piarowską jak pokazywanie się na wypełnionym po brzegi kibicami żużlowym Włókniarzu, był to najbardziej efektowny samobójczy gol sezonu.

Ktoś powie „było minęło”, ale wystarczy przejrzeć oceny medialne i komentarze w mediach społecznościowych, by mieć świadomość jak potężne straty wizerunkowe zostały poniesione przez Raków w niedzielę wieczorem. Śmiem wątpić, czy uda się je zniwelować oficjalną fetą, która odbędzie się już zapewne pod większą kontrolą. No cóż, miasto świętej wieży tym razem uległo potopowi żenady.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Sensacyjny ruch Łukasza Piszczka

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni