Rafał Musioł: Triumf ducha podpalił lont [KOMENTARZ]

Rafał Musioł
Rafał Musioł
- Genialna akcja, po której padł gol, musiała zadziałać jak zapalnik. Nie ma co ukrywać, że skandaliczne zachowanie albańskich fanów zostało, cynicznie lub niechcący, podkręcone przez gesty Biało-Czerwonych - pisze Rafał Musioł, zastępca szefa działu sportowego Dziennika Zachodniego.

Bałkany nie od dziś uchodzą za europejską beczkę prochu. Mecz Albanii z Polską od początku miał gorącą otoczkę i fakt, że Biało-Czerwoni potrafili w niej dodatkowo zagrać na nerwach gospodarzom, jest największą osobistą wygraną Paulo Sousy podczas pracy z kadrą. A przecież także na Portugalczyku ciążyła dodatkowa indywidualna presja, bo pomimo nieobecności na ligowych stadionach, muszą do niego docierać wieści o namaszczeniu przez nowego prezesa PZPN jego następcy. Ba, nawet Robert Lewandowski wychodził z tunelu z większym ciężarem niż zwykle, wszak licznik minut bez gola już głośno tykał...

Piłkarze pokaz siły mentalnej dali już podczas hymnu. Wspomagani przez kibiców, próbowali przekrzyczeć burzę gwizdów wydawanych przez kiboli, jakich w cywilizowanej części Starego Kontynentu już właściwie nie ma (chociaż po piętach depczą Albańczykom Węgrzy, którzy wywołali burdy na Wembley). Obrazek jedenastu piłkarzy wrzeszczących Mazurka Dąbrowskiego będzie z pewnością jednym z tych, które zapamiętamy na lata.

Najważniejsze rzeczy musiały jednak wydarzyć się na murawie. I tak też było. Mecz nie był wielkim spektaklem, a niemal każdy z zawodników, może poza Wojciechem Szczęsnym, który nie dostał takiej szansy, popełnił co najmniej jeden poważny błąd. Albańczycy, mocno osłabieni personalnie, nie potrafili tego wykorzystać, a sił na bardzo dobrą grę starczyło im na nieco ponad pół godziny.

Potem gospodarzom pozostała tylko walka. I emocje, które rosły w miarę upływu czasu, bo to dla Polaków remis stanowił większy krok w kierunku baraży o mundial. W takich okolicznościach genialna akcja, po której padł gol, musiała zadziałać jak zapalnik. Nie ma co ukrywać, że skandaliczne zachowanie albańskich fanów zostało - cynicznie lub niechcący - podkręcone przez gesty cieszących się pod trybuną Biało-Czerwonych. Nawet uspokajanie dziczy przez Roberta Lewandowskiego miało wymiar co najmniej dwuznaczny. Walkower wisiał przecież w powietrzu.

W całej radości ze zwycięstwa w dokończonym jednak spotkaniu, nie można jednak zapominać o jednym: ten najważniejszy mecz eliminacji był tak naprawdę przednajważniejszym. A nawet przed-przed. W innym przypadku triumf ducha z Tirany zostanie zmarnowany.

PS. A tak na marginesie: patrząc na śmiech członków sztabu, też mieliście wrażenie, że Puchacz celowo wykartkował się z meczu z Andorą?

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Złota Piłka dla Lewego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie