Raków Częstochowa - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0. Zobaczcie zdjęcia z meczu

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Raków - Podbeskidzie 1:0. Piotr Tokarczyk
Raków Częstochowa odniósł drugie zwycięstwo z rzędu, kosztem Podbeskidzia, które zaliczyło pierwszą wiosenną porażkę. Mecz rozgrywany na fatalnej murawie w Bełchatowie nie był wielkim widowiskiem, ale przyniósł w drugiej połowie sporo emocji.

- To boisko nie nadaje się do gry - dał do zrozumienia trener Rakowa Częstochowa Marek Pap-szun przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

-No tak... - przyznał mu rację KamilBiliński w przerwie spotkania.

Starcie, na które ostrzyli sobie zęby kibice, w pierwszej połowie było bardzo przeciętnym widowiskiem, a piłkarze rzeczywiście mieli problem z panowaniem nad piłką. Składnych akcji było niewiele, za to biegania aż nadto, zwłaszcza ze strony Górali.

Raków zdominował bowiem grę, odbierał gościom piłkę już na ich połowie i przeprowadzał ataki, które jednak nie zamieniały się na sytuacje bramkowe. Brakowało spięć i celnych strzałów i już w pierwszej połowie wiele wskazywało na to, że o wyniku spotkania przesądzi jeden gol. Dlatego zapewne Podbeskidzie cierpliwie przyglądało sie rozgrywaniu akcji przez zawodników Marka Papszuna, czekając na pomyłkę, za którą będzie można ich skarcić. W pierwszej połowie taką szansę miało w 28 minucie, ale Peter Wilson przegrał w sytuacji sam na sam Dominikiem Holcem. Raków też zresztą miał czego żałować, bo w 24 minucie Michal Pesković już na linii bramkowej przytrzymał piłkę główkowaną przez Davida Tijanicia.

To jednak było tylko przystawką przed drugą połową, gdy wreszcie wskaźnik emocji wyraźnie drgnął. Zaczęło Podbeskidzie w 47 minucie, ale gol Kamila Bilińskiego nie został uznany, bo sędzia uznał, że dośrodkowanie zostało wykonane zza linii końcowej. Goście mieli sporo pretensji do arbitra, który nie skorzystał z VAR-u, ale sprawę rozstrzygnął... operator telewizyjny pokazując powtórki nie pozostawiające wątpliwości, że Krzysztof Jakubik miał rację.

Raków odpowiedział niemal natychmiast. Ivi Lopez świetnie wykonał rzut wolny, ale Pesković wzorową paradą zdołał podbić piłkę, ta jednak spadła prosto pod nogi Andrzeja Niewulisa, który wkopał ją do beskidzkiej siatki.

To zdarzenie zmusiło wreszcie Podbeskidzie do otwartej gry i postawienia wszystkiego na jedną kartę. Nawet VAR się przydał, ale o rzucie karnym dla bielszczan nie było mowy. Ostatecznie więcej goli nie padło.

Podbeskidzie jeszcze nigdy nie zdołało pokonać Rakowa w meczu o punkty, a w tym sezonie przegrało z częstochowianami po raz drugi. To pierwsza porażka Górali w rundzie wiosennej i drugie z rzędu zwycięstwo ekipy Papszuna, która rok zaczęła od trzech porażek, ale teraz znów ruszyła w pogoń za marzeniami.

Raków Częstochowa - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (0:0)
1:0
Andrzej Niewulis (52)
Raków Holec - Piątkowski, Niewulis, Jach - Tudor, Poletanović (90. Malinowski), Sapała, Tijanić (74. Wdowiak), Lopez (80. Schwarz), Kun - Gutkovskis (89. Arak) . Trener: Marek Papszun.
Podbeskidzie Pezković - Modelski, Janicki, undić, Mamić - Danielak (63. Miakuszko), Bieroński, Kocsis, Hora (80. Sierpina) - Biliński (62. Marzec), Wilson (57. Roginić). Trener: Robert Kasperczyk.
Żółte kartki Niewulis - Danielak.
Sędziował Mariusz Jakubik (Siedlce)

Nie przeocz

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Boniek z kolejnym wyzwaniem

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie