Raków Częstochowa - Rubin Kazań 0:0. Odważny Raków postawił się faworytowi

Przemysław Drewniak
Przemysław Drewniak
W czwartkowym meczu III rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy Raków Częstochowa po bardzo dobrym występie zremisował z Rubinem Kazań 0:0. Rewanżowe spotkanie w Rosji odbędzie się za tydzień.

W optymistycznym wariancie w dwumeczu z Rubinem Raków miał grać lepiej niż w starciach z broniącą się głęboko Suduvą Mariampol. Preferujący otwarty futbol goście mieli zostawiać z tyłu więcej przestrzeni, a to bardziej sprzyja stylowi gry wicemistrzów Polski. W wariancie pesymistycznym o wyniku miała przesądzić piłkarska jakość - czwarta drużyna rosyjskiej ekstraklasy przyjechała do Bielska-Białej w roli zdecydowanego faworyta, dla którego debiutant w europejskich pucharach miał być tylko rozgrzewką przed kolejnymi wyzwaniami.

Na szczęście w piłce jakość nie zawsze ma decydujący wpływ na wynik - tej zasady trzymali się piłkarze Rakowa, którzy zaprezentowali zupełnie inne oblicze niż w meczach z Litwinami. Drużyna Marka Papszuna nie przestraszyła się renomowanego przeciwnika, zagrała z dużo większym luzem i odważnie starała się narzucać Rosjanom swój styl gry. Niestety, w porównaniu do spotkań z Suduvą, nie zmieniło się jedno - częstochowianom brakowało "mitycznego" ostatniego podania i wykończenia akcji.

Raków nie ustępował Rubinowi tempem gry, które w pierwszej połowie na skrzydłach napędzali dobrze dysponowani Mateusz Wdowiak i Patryk Kun. W środku piłki inteligentnie rozrzucali Marko Poletanović i Giannis Papanikolau, a najczęściej uruchamiali nimi Wdowiaka. To po jego akcjach w pierwszym kwadransie w polu karnym gości dwa razy się zakotłowało, ale nikt nie zdołał trafić do bramki.

Rubin swoje poczynania w ataku opierał na dynamice Chwiczy Kvaracchelelii. Gruziński talent, za którego przed końcem lata 15 milionów euro chcą wyłożyć Tottenham i AC Milan, miał jednak spore problemy z przebiciem się w pole karne Rakowa. Od 20-latka biła piłkarska jakość i nadzwyczajny zmysł do dryblingu, ale na niewiele się to zdawało. Gruzin grał niechlujnie, podejmował złe decyzje, a już na początku meczu zmarnował wymarzoną okazję do zdobycia bramki. Po jedynym poważnym błędzie obrony Rakowa stanął sam na sam z Valdanem Kovaceviciem, ale uderzył zbyt słabo i Bośniak popisał się świetną interwencją.

Rubin miał także inne kłopoty. Już w pierwszych 30 minutach Leonid Słucki musiał dokonać dwóch wymuszonych zmian, bo kontuzji doznali lewy obrońca Aleksandr Zuev i podpora środka pola, doświadczony Oleg Shatov. W przerwie walkę z intensywnie padającym deszczem przegrały... koszulki Rosjan. Nadruki z numerami i nazwiskami zaczęły się odklejać, przez co kilku piłkarzy wyszło na drugą połowę z numerami nabazgranymi... flamastrami. Zamieszanie opóźniło nawet rozpoczęcie gry po przerwie, bo sędzia nie zgodził się na prowizorkę. Ostatecznie nieszczęśnicy musieli ponownie zmienić koszulki na te właściwe.

W drugiej połowie, mimo dosyć szybkiego tempa gry, akcji bramkowych z obu stron było niewiele. Gra toczyła się głównie w środku pola, a przy rzęsistych opadach coraz trudniej było o dokładność. Śliską murawę starał się wykorzystać Ivi López, który dwa razy groźnie przymierzył z dystansu, ale bramkarz Yuri Dyupin zachował czujność.

W obronie wicemistrzowie Polski spisywali się bez zarzutu. Szybkimi doskokami sprawiali, że zawodnicy Rubina w rozgrywaniu piłki nie czuli się komfortowo i nie potrafili stworzyć sobie ani jednej stuprocentowej okazji do zdobycia bramki. To daje nadzieję na sprawienie niespodzianki w Kazaniu, choć tam Rakowowi zabraknie przede wszystkim żywiołowego dopingu blisko pięciu tysięcy kibiców, który napędzał ich w Bielsku-Białej. Pod wieloma względami piłkarze Marka Papszuna mogą być z siebie dumni, bo tak odważne występy polskich drużyn w Europie aż chce się oglądać. Znów zabrakło tylko (i aż) goli.

Raków Częstochowa 0-0 Rubin Kazań

Raków: Vladan Kovačević - Fran Tudor, Andrzej Niewulis, Zoran Arsenić - Mateusz Wdowiak (67' Wiktor Długosz), Marko Poletanović, Giánnis Papanikoláou (77' Daniel Szelągowski), Marcin Cebula (82' Sebastian Musiolik), Ivi López, Patryk Kun - Vladislavs Gutkovskis (67' Alexandre Guedes).

Rubin: Jurij Diupin - Gieorgij Zotow, Filip Uremović, Silvije Begić, Aleksandr Zujew (18' Władisław Ignatjew) - Sead Hakšabanović, Oliver Abildgaard, Oleg Szatow (29' Michaił Kostiukow), Darko Jevtić (83' Leon Musajew), Chwicza Kwaracchelia (84' Sołtmurad Bakajew) - Đorđe Despotović.

żółte kartki: Niewulis, Papanikoláou, Arsenić, Kun - Kostiukow.

sędziował: João Pedro da Silva Pinheiro (Portugalia).

widzów: 4811

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Piotrem Małachowskim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie