RECENZJA Powieść „Raki pustelniki". Druga część sagi rodziny Neshov

Monika Krężel
Anne B. Ragde, "Raki pustelniki", Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2017, stron 312
Anne B. Ragde, "Raki pustelniki", Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2017, stron 312 Fot. MAT. PRASOWE
Druga część sagi rodziny Neshov jest równie pasjonująca jak pierwsza. Autorka, norweska pisarka Anne B. Ragde jak zwykle świetnie uchwyciła charaktery Skandynawów. Jest tu więc prostota, spokój, chłód i nagle pojawia się emocjonująca burza. W drugiej części sagi jest też o wiele więcej humoru. Niekiedy czarnego.

Odkąd na rynku pojawiła się pierwsza część sagi rodziny Neshov - zatytułowana "Ziemia kłamstw" - jestem jej fanką. Bohaterami powieści jest trzech braci - Tor, Margido i Erlend. W pierwszej części bracia zaczynają się mocniej ze sobą kontaktować - odwiedziny, rozmowy, nawet telefoniczne, nie były w tej rodzinie nigdy mocną stroną.
Tor prowadzi rodzinne gospodarstwo, hoduje świnie i jako jedyny ma dzieci, córkę Torunn, z którą też nie utrzymywał przez lata kontaktu. Margido jest właścicielem zakładu pogrzebowego, a Erlend dekoratorem wystaw sklepowych w Kopenhadze. Jako jedyny z braci opuścił Norwegię. W pierwszej części sagi umiera ich matka, a powieść kończy się ujawnieniem rodzinnej tajemnicy.

Druga część napisana jest według podobnego schematu - poszczególne rozdziały są opowieściami prowadzonymi przez wszystkich członków rodziny. Bracia po śmierci matki wracają do codzienności. Margido chce ułożyć sobie życie osobiste i marzy o... saunie. Erlend z partnerem myślą o dziecku, a Tor jest wściekły, że do domu przychodzi pani do pomocy, żeby posprzątać dom, a tym samym naruszyć jego spokój. Jego córka z kolei jest rozdarta - pracuje w Oslo, tam próbuje ułożyć sobie życie osobiste, ale w tyle głowy ciągle czai się odpowiedzialność za rodzinne gospodarstwo.

Braci Neshov łączy brak przyzwolenia na zmiany i nowości. I to w każdej dziedzinie. Według nich - w domu, w pracy, w kontaktach z rodziną ma zostać tak jak jest. Najlepiej, żeby nikt specjalnie się nimi nie interesował, nic nie zmieniał, nie dzwonił ani nie odwiedzał przesadnie często.

Autorka nie tylko świetnie kreśli portrety psychologiczne, jej mocną stroną jest też plastyczność opisów. Bo cóż może być fascynującego w opisie hodowli świń? Okazuje się, że może, że nawet te fragmenty mogą być interesujące. Nie brakuje tu także czarnego humoru czy wzruszających scen.

I jeszcze jedno, książkę - po doświadczeniach pierwszej części - czyta się tak, że czytelnik czeka na coś, jakieś wydarzenie, które zakończy powieść. I rzeczywiście, tak się dzieje. Czytelnik od razu ma ochotę sięgnąć po trzecią część, bo tam już jest wyjaśnienie historii. Trzecia część "Na pastwiska zielone" właśnie ukazała się nakładem wydawnictwa Smak Słowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie