Referendum w Raciborzu: Chcą odwołać prezydenta Mirosława Lenka

Aleksander Król
Grupa przeciwników prezydenta Raciborza Mirosława Lenka chce go odwołać. Zarzucają prezydentowi m.in. wydanie milionów na przystań kajakową na Odrze

Do komisarza wyborczego w Katowicach trafiło powiadomienie o zamiarze rozpoczęcia procedury referendalnej w celu odwołania prezydenta Raciborza Mirosława Lenka. - By doszło do referendum, grupa inicjatywna ma 60 dni na zebranie wymaganej ilości podpisów, co w przypadku Raciborza wynosi ponad 4 tysiące - mówi Wojciech Litewka, dyrektor katowickiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach.

Na czele grupy chcącej pozbawić “stołka” prezydenta Lenka stanął Dariusz Ronin, mąż Anny Ronin, kandydatki Mniejszości Niemieckiej na fotel prezydenta Raciborza w poprzednich wyborach. - Wziąłem ten ciężar na siebie, bo ja nie jestem kojarzony z Mniejszością Niemiecką, a referendum to sprawa wszystkich mieszkańców, olbrzymie przedsięwzięcie. Rozpoczęliśmy już zbieranie podpisów - mówi Dariusz Ronin. Tłumaczy, że już słyszy argumenty o tym, że referendum to olbrzymi wydatek. - Ale ja znam sytuacje, gdy takie referenda kosztowały tylko 15 tysięcy złotych. Czasami warto je wydać, żeby szybko wprowadzić Racibórz na właściwe tory - mówi Dariusz Ronin.

Grupa inicjatywna stawia aż 33 zarzuty Mirosławowi Lenkowi. A pierwszym i jednym z najważniejszych jest - jak to określają jej członkowie - “skandal z wybudowaniem betonowego nadodrzańskiego kloca”. - Budowa przystani kajakowej była nieracjonalną inwestycją za 3 mln złotych. Za te pieniądze można było zbudować nowe boiska albo zadaszyć lodowisko. Przez długi czas nie chciano nam pokazać opinii raciborskich kajakarzy, którzy apelowali o rezygnację z planów budowy przystani na Odrze - pisali, że tak drogi niszowy obiekt jest demoralizujący, wręcz nieetyczny - przytacza Ronin.

Pomysłodawcy referendum zarzucają też Lenkowi m.in. prowadzenie nielegalnej kampanii wyborczej, niedociągnięcia związane z budową aquaparku albo brak nowych pomysłów na ulicę Długą. - Argumentów za odwołaniem Lenka ciągle przybywa - dodaje Ronin.
Mirosław Lenk, prezydent Raciborza wydał specjalne oświadczenie, w którym pisze: “Fakt, że (red. w wyborach w grudniu 2014 roku mieszkańcu) zaufali mi po raz trzeci świadczy o tym, że uznają, iż Miasto jest w dobrych rękach i że miejskie sprawy idą w dobrym kierunku. To, że nie każdy tak uważa w demokracji jest naturalne. Każdemu przysługuje prawo do krytyki władzy, a jednym z narzędzi tejże krytyki jest prawo do referendum. Jeśliby w ogóle doszło do referendum jestem gotowy poddać się takiej weryfikacji, bo ufam w mądrość wyboru raciborzan. W tym jednak przypadku nie uważam za konieczne, aby marnować pieniądze podatników i cenny czas naszych mieszkańców na polityczną awanturę” - pisze Lenk. Nie chce odnosić się do poszczególnych zarzutów punkt po punkcie. - Porównują naszą ulicę Długą z dróżką w Meksyku, albo piszą, że w Arenie Rafako nie otwierają się okna. To są uwagi do prezydenta? Jak mleczarz mleka nie przywiezie, to też będą robić referendum? - mówi Mirosław Lenk. - Zarzuty są próbą zdyskredytowania wielu ważnych inwestycji, jak na przykład aquaparku. Mówienie o nim jak o klęsce jest nieporozumieniem. Z obiektu korzysta tak wiele osób, że igły nie można wcisnąć - dodaje. Zaś o przystani na Odrze mówi, że to fragment szerszego planu zagospodarowania brzegów Odry. - To obiekt wielofunkcyjny, na którym odbyło się już kilka spływów, koncerty, czy biegi - mówi Lenk.

Referenda na Śląsku

Dotychczasowe referenda w miastach województwa śląskiego najczęściej nie przynosiły zamierzonych przez inicjatorów efektów, ale nie zawsze.

W czerwcu 2013 roku fiaskiem (dla inicjatorów) zakończyło się referendum w Wodzisławiu Śląskim. Mieszkańcom nie udało się skrócić kadencji prezydenta i rady miasta. Powód? Zbyt niska frekwencja. Po ogłoszeniu oficjalnych wyników okazało się, że do urn w sprawie skrócenia kadencji prezydenta Mieczysława Kiecy wybrało się zaledwie 14,95 proc. wodzisławian (z wymaganej 30 proc. frekwencji). Natomiast w sprawie rady miasta frekwencja wyniosła 14,92 proc. Tym samym referendum było nieważne.

Sukcesem grupy inicjującej referendum natomiast zakończyło się referendum w Bytomiu w czerwcu 2012 roku. Odwołany został prezydent Piotr Koj i Rada Miejska. W głosowaniu w sprawie prezydenta udział wzięło 28 925 bytomian. Za odwołaniem prezydenta Piotra Koja głosowało 28 154 mieszkańców Bytomia, przeciwko było 771. Natomiast za odwołaniem Rady Miejskiej głosowało 28 019 osób.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
referendumlokalne.pl

Więcej interesujących informacji na temat inicjatyw referendalnych można uzyskać na portalu referendumlokalne.pl

Dodaj ogłoszenie