Rewolucja na Woronicza. Co w TVP zmieni nowy prezes, Janusz Daszczyński

Anita CzuprynZaktualizowano 
Na razie Janusz Daszczyński rządzi w TVP samodzielnie. Sytuacja może ulec zmianie po wyborach Fot. Bartek Kosiński
Zmiany w TVP. Nowym prezesem został Janusz Daszczyński i już po pierwszych jego decyzjach widać, że jest rozważny, ale konsekwentnie chce osiągnąć swoje cele. I może mu się to udać, bo - jak mówią - jest człowiekiem wielu talentów.

Nowy prezes TVP Janusz Daszczyński do gmachu telewizji przy ul. Woronicza wchodzi głównym wejściem. Tym, którym wchodzą zwyczajni pracownicy telewizji. - Nie korzysta z bocznego wejścia przeznaczonego tylko dla VIP-ów, nie wjeżdża do gabinetu sekretną windą. Wchodząc, wita się ze wszystkimi, pogada z pracownikami, z wieloma z nich jest po imieniu, pamięta ich z lat 90., kiedy był w telewizji jednym z członków zarządu. Podaje rękę operatorom, wita się z obsługą techniczną - mówi jedna z dziennikarek TVP.

Podobno, kiedy telewizję obiegła wieść, że prezes przed 9 rano wchodzi do TVP jak wszyscy, niektórzy już na niego czekają. Ten gest normalności pracownicy bardzo doceniają. Jakże jest to inne zachowanie niż poprzednich władz TVP. - Poprzedni prezes Juliusz Braun stwarzał dystans, czasem sprawiał wrażenie wyniosłości, choć nie był wyniosły. Po prostu on najlepiej czuł się w sytuacjach kameralnych, nie był trybunem ludowym - tłumaczy dziennikarka. No, ale podkreśla, że Janusz Daszczyński świetnie sobie z tłumami radzi. Na ostatnich dwóch spotkaniach z pracownikami nie czytał z kartki, był świetnie przygotowany, mówił bez zająknięcia. Wprowadził do telewizji politykę otwartych drzwi, nie oddziela się od korporacji, jak poprzedni zarząd, który siedział w twierdzy. - Skromny, pracowity, na kolegium piątkowym mówił przez godzinę bez kartki, wnikliwie, świetnie przygotowany. Wszystko sobie pisze sam - mówią o Daszczyńskim pracownicy telewizji. Znany telewizyjny twórca dodaje: - Normalny, fajny facet, bardzo kontaktowy, żadnej krwawej zemsty w TVP nie będzie. On jest spokojny, widać, że o coś mu chodzi i że nie przyszedł do telewizji dla kariery.

- Daszczyński to człowiek inteligentny, z dużym poczuciem humoru, wielkim doświadczeniem i talentem menedżerskim, umiejętnością przygotowania się do kwestii, którą się zajmuje. Nie improwizuje, wszystko ma zawsze przygotowane, przemyślane, samodzielnie podejmuje decyzje, ale je konsultuje. Miły, ale ma swoje zdanie. Słucha ludzi, ale decyzje podejmuje sam. To cenię - ma własne zdanie, ale wyrabia je na podstawie opinii, a nie widzimisię. A przy tym otwarty, lubiący ludzi. Tak, on po prostu lubi ludzi - mówi Maciej Grzywaczewski, producent filmowy, działacz opozycji i były dyrektor Jedynki w TVP.

Grzywaczewski śmieje się, że z Daszczyńskim znają się jeszcze z liceum (z tym że Daszczyński był dwie klasy wyżej), no ale to był czas, kiedy przyszły prezes TVP był bardzo popularny. - Grał w zespole muzycznym Topolanie, był uzdolniony muzycznie, przygrywał i śpiewał na szkolnych uroczystościach, studniówkach. I to się w szkole liczyło.

Normalny, fajny facet, bardzo kontaktowy, żadnej krwawej zemsty w TVP nie będzie. Widać, że o coś mu chodzi

Jego talenty muzyczne znają też w telewizji. Jedna z dziennikarek z sentymentem opowiada, że zapamiętała go jeszcze z czasów, gdy był członkiem zarządu, a prezesem Miazek. Pojechali na wspólną konferencję wyjazdową. Był wieczór, Daszczyński zasiadł do pianina i grał całą noc. - Jest towarzyski i ceni sobie dobrą zabawę - podkreślają pracownicy. No i chwalą go za to, że ma świetną pamięć do ludzi. Ale kiedy kilka tygodni temu pojawił się w telewizji, na Woronicza zapadła nerwowość, a nawet histeria. Wiadomo, nowy prezes oznacza zmiany, a te wiążą się też ze zmianami personalnymi.

- Jest nerwowo i histeria, bo prezes ma świadomość, że stację buduje się przez programy informacyjne i na tym będzie się mocno koncentrować - uważa Maciej Grzywaczewski. I dodaje: - Ale na pewno jest człowiekiem, który będzie szukał dobrych rozwiązań strukturalnych.

Maciej Grzywaczewski wspomina, że kiedy produkował dla TVP cykl dokumentalny "Non possumus. Kościół katolicki wobec władzy komunistycznej 1944-1989"", o walce Kościoła z komunizmem, to miał problem z reżyserem. I wtedy to Daszyński pomógł mu rozwiązać problem. - Jego rozsądne podejście uratowało ten serial. - Podszedł konstruktywnie do problemów, które były. Niezwykle pozytywnie pamiętam wtedy jego rolę przy tym projekcie. Zresztą to był serial o świetnej oglądalności. Daszczyński to człowiek, który szuka rozwiania problemów, a nie je stwarza - mówi Grzywaczewski.
Po pierwszych decyzjach emocje w telewizji chyba trochę już opadły. Nowy prezes zapowiedział najpierw w liście do pracowników, a potem podczas spotkań z nimi zmianę dotychczasowego modelu przedstawiania informacji i publicystyki, większe zaangażowanie w produkcję telewizyjną przedstawiającą dziedzictwo kulturowe i historię. Padły też słowa o misji telewizji z łączeniem ją z działaniem efektywnego przedsiębiorstwa, jakim ma być spółka.

- Jestem przekonany, że era cyfrowa nowych mediów 3.0 wcale nie musi być końcem telewizji publicznej, przeciwnie - może stanowić jej nowy początek. Jest wszakże jeden warunek: to właśnie TVP musi w polskim krajobrazie medialnym wyznaczać standardy, musi działać na rzecz dobra wspólnego - napisał w liście.

- W gruncie rzeczy jednym z problemów Daszczyńskiego jest w tej chwili brak jego własnego zaplecza i brak ludzi, których można by zastąpić innymi. No bo zastanówmy się - kto dziś mógłby zostać szefem "Wiadomości", gdyby do takiej zmiany miało dojść? - mówi mi jeden z dyrektorów jeszcze przed spotkaniem prezesa z "Wiadomościami". TVP nie ma też rzecznika prasowego, ale jak dowiedziała się "Polska", o to stanowisko ubiega się wielu. Również Jacek Rakowiecki, poprzedni rzecznik, stara się o powrót na Woronicza.

Brak zaplecza dotyczy również innych stanowisk. A to oznacza, że rewolucji personalnej z dnia na dzień nie będzie. Na razie zmienił się dyrektor TAI. Został nim młody człowiek - Tomasz Sygut.

Przy okazji stację obiegła anegdota, że prezesowi myliły się nazwiska dyrektora dotychczasowego Tomasza Sandaka z jego następcą - Tomaszem Sygutem. - W pierwotnej wersji to Sygut miał być zwolniony - śmieją się w TVP.

Wiadomo, że Piotr Kraśko pozostanie na stanowisku szefa "Wiadomości", a i same "Wiadomości" już się zmieniły. Nie ma tych płaczących ludzi, nie ma emocji, które w programie informacyjnym są zbędne - zauważa jeden z dyrektorów.

Kiedy pytam ludzi telewizji o prezesa Daszczyńskiego, wspominają przede wszystkim to, że pochodzi z Gdańska - kolebki Solidarności, co w wielu wymiarach nie jest bez znaczenia dla jego zawodowej drogi. Jeden z jego dobrych współpracowników wymienia: - Ludzie pamiętają go jeszcze z okresu pierwszej Solidarności. W 1981 roku wspólnie z Lechem Bądkowskim tworzył w Gdańsku Tygodnik "Samorządność", który - jak wspominają jego znajomi - łamał monopol naprawdę PRL-owskiej propagandy. Tygodnik ukazywał się w nakładzie ćwierć miliona egzemplarzy.

W stanie wojennym został pozbawiony pracy, zaczął prowadzić zakład fotograficzny. Potem wrócił do telewizji w Gdańsku - został dyrektorem ośrodka gdańskiego, a ośrodki wtedy miały o wiele mocniejszą pozycję, same mogły zamawiać programy. Teraz znów Daszczyński zapowiedział wsparcie dla oddziałów. W tamtym czasie nadzorował też ośrodek szkolenia, który został przekształcony w ośrodek szkolenia i analiz, a następnie w Akademię Telewizji. To on wówczas wprowadził analizy programowe, które były stałym elementem kolegiów programowych co tydzień. W 1995 r., też za niego, wprowadzono zasady etyczne dziennikarstwa - dziś trochę już zapomniane, więc jest pomysł, aby je odkurzyć. No i zmieniono profile informacyjne, przede wszystkim "Wiadomości", co i dziś ma miejsce.

Jego udział w pierwszym zarządzie TVP za prezesa Walendziaka ludzie telewizji oceniają jako istotny. To był 5-osobowy zarząd, złożony z różnych opcji politycznych i o dziwo wówczas to jakoś funkcjonowało - z dzisiejszej perspektywy, jak oceniają w TVP, to nie był zły okres. Daszczyński nadzorował w tym zarządzie oddziały terenowe, a biurem oddziałów terenowych kierował młody Tomasz Siemoniak, koordynował pasma wspólne.
To stąd dziś osoby, które skupiają się głównie na umocowaniach politycznych w TVP, przypominają tę znajomość, posuwając się nawet do tego, by mówić, że Daszczyński to człowiek Siemoniaka. Trudno jednak nie zauważyć, że z pewnością Daszczyńskiemu bliżej do PO, choć w rzeczywistości pień, z którego się wywodzi, to Unia Wolności, a nie liberałowie i biznesmeni, tylko właśnie ci szlachetni frajerzy, jak mówią o UW.

- Daszczyński nie ma ścisłego i bezpośredniego uzależnienia od polityki w przeciwieństwie do innych członków zarządu. Zawodowo jest niezależny, nie jest niewolnikiem TVP, zawsze znajdzie swoje miejsce. Nie zrezygnował przecież z firmy, gdzie był zatrudniony przed TVP - w PAIZ. Wziął urlop bezpłatny - mówi jego bliski współpracownik.

Ale ci, którzy wypominają polityczne umocowania prezesowi TVP, wspominają też jego żonę Beatą Dunajewską (dziś byłą żonę, Daszczyński jest rozwiedziony), która jest radną PO. Tyle że Daszczyński poznał ją w czasach, gdy oboje pracowali w TVP, i jak mówi Maciej Grzywaczewski, to on z nią współpracował przy muzycznych programach, jakie robiła (m.in. "Lalamido"). - Była fajnym redaktorem, dziś też robi świetne rzeczy, rewitalizuje dzielnicę Nowy Port w Gdańsku, jest prawdziwym typem społecznika - mówi Grywaczewski.

Daszczyński w latach 90. odszedł z TVP wskutek, jak wspominają w telewizji, politycznych intryg. Poradził sobie - został jednym z ważnych dyrektorów w Hestii, która finansowała imprezę Dwa Teatry, a następnie przeszedł do agencji inwestycji zagranicznych.

- Kiedy organizował polskie wystawy Expo za granicą, to nie jeździłem - śmieje się Grzywaczewski. Ale w telewizji uważają, że jego droga kariery oznacza niezależność od układów politycznych, gdyż on do żadnej z nich nie należy.

Niewątpliwie Janusz Daszczyński objął szefowanie TVP w trudnym momencie. Za chwilę mamy w Polsce referendum, następnie wybory, co oznacza, że zmieni się otoczenie polityczne. Dla TVP ustawa medialna to ważna sprawa, choć od polityków zależy, jaki będzie jej ostateczny kształt.

Daszczyński jest też w TVP sam - w zarządzie wciąż są dwa puste fotele, które zapełnią się zapewne dopiero po wyborach. Z jednej strony to może być twórczy moment dla prezesa, bo dużo może w telewizji zmienić, może mu się łatwiej pracować. Taka zresztą była idea Andrzeja Dworaka, który forsował zarząd jednoosobowy. Z drugiej jednak strony w tej chwili zarządzanie TVP cechuje samotność zarządcza. A telewizja to skomplikowana machina. - W TVP jest taka plątanina często sprzecznych uchwał zarządu, okólników, załączników, a do tego trzeba się liczyć z Ministerstwem Skarbu, no i z Krajową Rada Radiofonii i Telewizji. Strasznie trudno prowadzić taką spółkę - ocenia Maciej Grzywaczewski.

A jakby było mało, to Janusz Daszczyński musi sobie przecież jakoś ułożyć stosunki z radą nadzorczą TVP, w której duże wpływy mają ludzie mianowani przez PSL. No i ciekawe, jak ułoży sobie relacje z opozycją. - Na razie nie jest specjalnie przez polityczną opozycję kąsany - oceniają jego współpracownicy.

Wideo

Materiał oryginalny: Rewolucja na Woronicza. Co w TVP zmieni nowy prezes, Janusz Daszczyński - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 20

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

i
issa

to właśnie wtedy, kiedy pan daszczyński zasiadał w zarządzie, czyli na początku lat 90-tych, produkcja telewizyjna została wyprowadzona na zewnątrz. I to właśnie był początek końca tv publicznej.
O czym tu rozmawiać/

X
X

taki chwalony i taka decyzja ?

z
zx

moze w komncu dziennikarze beda mówic poprawnie po polsku

d
darek

panie prezesie proszę zlikwidować możliwość dorabiania na umowę o dzieło w godzinach pracy przez pracowników etatowych na kierowniczych stanowiskach

M
Mariolka

pis jak by zarządzał to by dyrektorom tvp pokazał gdzie jak nie na emeryturze jest miejsce tych którzy osiągnęli dawno uprawnienia emerytalne a dyrektorzy nadal ich zatrudniają i nie umieją takiej prostej sprawy załatwić. Prezesowi się dziwię, że na to pozwala, albo jest nieświadomy.

M
Marek

Tak zobowiązać Dyrektorów żeby rozwiązali te patologiczne sytuacje zasiedziałych emerytów w swoich biurach.

g
good decision

Niech wreszcie nowy Prezes rozwiąże problem pracowników TVP którzy dalej "pracują", a dawno mają uprawnienia do pełnej emerytury. Generalnie są to osoby, które mają bardzo wysokie pensyjki, otrzymaliby również bardzo wysokie emerytury, ale jednak dochód w tvp zawsze będzie wyższy niż bardzo godna emerytura. Cóż Zachłanność na mamonę nie zna granic. Za takiego jednego pseudo pracownika emeryta można utrzymać 3 młodych, wykształconych pracowników w TVP.
Panie Prezesie niech Pan pokaże jak się rozwiązuje patologiczne sytuacje w firmie. A te osoby jak tak bardzo chcą być aktywne niech pracują w ramach własnych działalności gospodarczych lub na umowy cywilno-prawne a nie blokują etaty w TVP.
Pracownicy którzy na to patrzą liczą na Pana trzeźwe spojrzenie.
Nie ma ludzi nie zastąpionych.

o
o

tej gnidzie pospieszalskim

w
wdzięczna telewidzka

Ciekawe czy TVP przestanie zajmować się HEJTEM antyprezydenckim. Taka Lewicka z Kalisza czy Oraczka na ten przykład.

m
mama

Krasko powinie stanac przed trybunales za manipulacje w czasie wyborow za rzadów platformy ja osobiscie mu proponuje odejscie z woronicza i wstapienie do platformy ,bo ten wysuszony badyl wiecej szkodzi jak jednoczy .

m
max

WSZYSTKO W PORZADKU ,ALE TAKIE SZUJE JAK KRASKO ,LIS ,KULCZYCKI I WIELU INNYCH Z TVP INFO ,NIE POWINNO ZAJMOWAC ZADNEGO STANOWISKA DZIENNIKARSKIEGO ZA PUBLICZNE PIENIADZA TE SZUJE PSUJA I ROBIA ZAMET W POLSKIM SPOŁECZENSTWIE ,ONI MUSZA ODEJSC !!!!!!!!!1

m
mistletoe

Jak to dobrze, że nie mam telewizora!

H
Hellcat

nazioli z Der Sturmer zwanego dla jaj TVP.

j
jak

z puchacza ksiadz

u
ujebuja w sowie

i z sowa

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3