Robert Parzęczewski: Częstochowa mnie nie wspierała, wszystko zawdzięczam sobie

Przemysław Filip
Polsat
17 listopada na gali MB Boxing Night „Wojna Domowa” w Radomiu na ring powróci Robert Parzęczewski. Pięściarz z Częstochowy zmierzy się z Dariuszem Sękiem. Stawką pojedynku będzie pas mistrza Polski w kategorii półciężkiej.

Jest pan zadowolony z doboru przeciwnika?
Dostałem propozycję od Mateusza Borka, od razu zgodziłem się na ten pojedynek. Wiem, że na walce z Sękiem mogę się wybić medialnie, bo Darek jest bardziej rozpoznawalnym zawodnikiem ode mnie, zarówno w Polsce jak i poza granicami kraju, gdzie stoczył kilka dobrych walk.

Nie uważa pan, że może być za wcześnie na taką walkę? Ma pan 24 lata, Sęk 32, jest bardzo doświadczony i walczył z lepszymi rywalami od pana.
Jestem pewny swoich możliwości, swojej siły, szybkości w walce i wiem, że ten pojedynek wygram.

Jest pan 7. w rankingu WBO, może lepiej stoczyć jeszcze kilka bezpieczniejszych walk?
Chciałbym walczyć za coraz lepsze pieniądze, stopniowo piąć się w rankingach i skorzystać z propozycji walki o mistrzostwo świata, dopiero kiedy będę na to gotowy. Tylko ciężkie walki, z mocnymi rywalami dadzą mi doświadczenie i jeszcze większe umiejętności bokserskie.

Po ostatniej walce z Jacksonem Juniorem zapowiedział pan zejście kategorię niżej, do wagi superśredniej. Walka z Sękiem w półciężkiej oznacza rezygnację z tych planów?
Zobaczymy co będzie po walce, na razie skupiam się na najbliższym pojedynku.

Mateusz Borek zdradził kilka miesięcy temu, że miał pan propozycję walki o mistrzostwo świata z Sergiejem Kowaliowem.
Tak, była propozycja. Nie zastanawiałem się nawet nad tym pojedynkiem, bo na taką walkę było po prostu za wcześnie, mimo tego, że ostatnio Kowaliow pokazał, że był w gorszej dyspozycji. Uznaliśmy, że nie ma sensu jechać tylko po pieniądze. Wezmę taki pojedynek dopiero jak będę pewny, że mam szansę na zwycięstwo.

Od porażki w 2015 roku z Jessym Luxembour-gerem wygrał pan trzynaście kolejnych walk, w tym roku trzy na przestrzeni dwóch miesięcy, ale od ostatniego pojedynku do walki z Sękiem minęło pół roku. Potrzebował pan odpoczynku?
Luxembourgerowi złamałem szczękę, więc wiedział, że tak naprawdę to nie on wygrał tę walkę, tylko ja przegrałem ją sam ze sobą. Poza tym on już zakończył karierę. A co do przerwy... Był okres wakacyjny, nie było żadnej gali. Cały czerwiec, lipiec i sierpień przetrenowałem bardzo mocno, bo nie było jeszcze pewne kiedy boksuję. Teraz sobie trochę odpuszczę przez 2 tygodnie i potem znowu na osiem tygodni przycisnę do walki z Sękiem. Rozpocznę przygotowania ze zbudowaną już wydolnością i siłą. Te osiem tygodni wystarczy żeby przygotować się i wygrać.
** Pana promotorem jest Mariusz Grabowski, który dosyć blisko działa z MB Promotions, galę też zorganizuje Mateusz Borek. Jak wam się współpracuje?**
Taka współpraca promotorów przynosi dobre efekty, bo mamy większą rozpoznawalność i medialnie jest to dużo lepiej opakowane. Nie ukrywajmy też, że Mateusz Borek organizuje największe gale w Polsce. Cieszę się, że na takiej wystąpię.

Pochodzi pan z Częstochowy, stoczył pan w tym mieście siedem walk. Utożsamia się pan z nią?
Urodziłem się w Częstochowie, ale jeżeli mam być szczery, to miasto jako urząd nigdy mnie nie wspierało, nie miałem żadnych stypendiów czy pomocy finansowej. Przygotowuję się do walk dzięki moim sponsorom i dzięki najbliższym osobom. Wszystko do czego dojdę, osiągnę tylko dzięki ciężkiej pracy swojej i ludzi, którzy mnie otaczają.

Lubi pan piłkę nożną? Chodzi pan na mecze Rakowa?
Jako młody chłopak kopałem piłkę. Wiem, że Raków jest w I lidze, że nie mają stadionu i nie wiadomo czy miasto im pomoże. Mam dużo kumpli, którzy są kibicami, ale sam na mecze Rakowa czy Włókniarza Częstochowa nie chodzę, bo nie mam na to czasu, a wolne chwile wolę poświęcać rodzinie.

Walki polsko-polskie, kibice lubią takie zestawienia...
Patrząc czysto sportowo wolałbym wybijać się na obcokrajowcach, ale jeżeli chodzi o medialność i rozpoznawalność, to nie dziwię się organizatorom. Na moją walkę z Darkiem Sękiem przyjdą kibice i Darka i moi. Wtedy jest szansa wypełnić halę. Na zawodnika z Ameryki czy Chorwacji kibice nie przyjadą. Jestem jak najbardziej za tym żeby takie walki polsko-polskie się odbywały.

6 października w Chicago - Tomasz Adamek walczy z Jarrellem Millerem, potem czekają nas pojedynki Masternaka z Dorticosem i Głowackiego z Własowem. Jak oceniasz te pojedynki?

Jako Polak i patriota kibicuję każdemu Polakowi walczącemu z zagranicznym rywalem. Wydaje mi się, że najmniejsze szanse będzie miał Tomek Adamek, bo Jarrell Miller to ponad 140 kg wagi, dużo bije i ciężko będzie Adamkowi wygrać na punkty na gali Eddiego Hearna. Głowacki myślę, że ma duże szanse ze względu na siłę i styl boksowania. Co do Masternaka, to uważam że powinien wyboksować Dorticosa, tym bardziej, że nie wiemy jak się teraz Dorticos zachowa w ringu po ostatnim nokaucie od Gasijewa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie