Rok Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej 1945: Wysłani do niewolniczej pracy w łagrach ZSRR

Teresa Semik
Udostępnij:
Rok 2015, decyzją Sejmiku Województwa Śląskiego, jest Rokiem Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej 1945. Deportacje Stalin prowadził szybko i bez oporu aliantów.

Rozmiar Tragedii Górnośląskiej był ogromny i wciąż wywołuje bolesne wspomnienia. Według najnowszych badań, w 1945 roku deportowano do sowieckich łagrów i wyniszczającej pracy co najmniej 30 tys. (ale nie więcej niż 45 tys.) mieszkańców Górnego Śląska, głównie zdrowych mężczyzn. Byli pozbawioną praw tanią siłą roboczą.

- Chcemy uczcić niewinne ofiary tych deportacji i przypomnieć dramatyczne doświadczenia Górnoślązaków z 1945 roku, po wkroczeniu na te tereny Armii Czerwonej - mówi dr Andrzej Krzystyniak, pełnomocnik marszałka województwa śląskiego ds. kontaktów z kombatantami. - Niewątpliwie toczyć się będzie spór o definicję "Tragedii Górnośląskiej", bo ona nie została do tej pory zdefiniowana, w ogóle nasza wiedza na jej temat jest fragmentaryczna, ale nie zamierzamy wikłać tych obchodów w polityczne spory z szacunku dla ofiar. Planujemy sesje naukowe, upowszechnianie tej trudnej historii wśród młodzieży.

Określenie: "Tragedia Górnośląska" wpisuje się w debacie o historii regionu w śląskie krzywdy. Można odnieść wrażenie, że wywózka do obozów pracy w ZSRR ludności cywilnej jest przypadłością tego regionu, a tak nie jest. Dotknęła też inne kraje Europy Środkowej i Południowej. Deportacja z 1945 roku była elementem polityki Stalina. Straty w ludności i ogromne problemy gospodarcze, powstałe wskutek wojny, postanowił rozwiązać w typowy dla siebie sposób - poprzez łagry i przymusową pracę innych, głównie Niemców i obywateli Trzeciej Rzeszy. Fala deportacji, od stycznia do kwietnia 1945 roku, objęła wschodnie prowincje Rzeszy, w tym Górny Śląsk. NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR) przeprowadził ją szybko i bez oporu zachodnich aliantów.

Kim byli deportowani? Czy tylko Niemcami? Jakie postawy prezentowali w czasie tej wojny? To są fundamentalne pytania.
Wiemy, że wśród deportowanych Górnoślązaków byli nawet powstańcy śląscy, ludzie walczący z Niemcami w czasie drugiej wojny. Na przykład Maksymilian Chrobok z Rudy Śląskiej, uczestnik kampanii wrześniowej. Po powrocie w rodzinne strony został aresztowany przez Niemców i zmuszony do pracy w kopalni Knurów. W lutym 1945 aresztowali go Sowieci pod zarzutem działalności w AK i wywieźli do pracy w kopalni na Kaukazie. Szczęśliwie wrócił. Potem był dyrektorem kopalni Bielszowice, a jego imię nosi dziś Muzeum Miejskie w Rudzie Śląskiej.

Artysta plastyk Paweł Steller spod Ustronia otrzymał polecenie zaprojektowania pomnika ku czci wkraczającej Armii Czerwonej i 27 lutego 1945 roku przyglądał się odsłonięciu monumentu na placu Wolności w Katowicach. Miesiąc później Sowieci wywieźli Stellera do łagru, bo podobno kontaktował się ze szpiegiem obcego wywiadu. Też szczęśliwie wrócił do Katowic.

NKWD nie pytało, jakiej kto jest opcji narodowościowej. 90 proc. deportowanych z Górnego Śląska pochodziło z powiatów: bytomskiego, zabrzańskiego i gliwickiego. We wrześniu 1939 roku były to tereny niemieckiego Górnego Śląska, a mieszkańcy obywatelami Rzeszy. Stąd deportacje były masowe, zabierano nieraz całe załogi wprost z zakładów pracy. Sowieci potraktowali miejscową ludność zgodnie ze stanem faktycznym, jako pełnoprawnych obywateli Trzeciej Rzeszy. Stąd demontowano całe fabryki i wysyłano na Wschód. W planowanych wywózkach do Związku Radzieckiego przedwojenna granica polsko-niemiecka odegrała kluczową rolę.
Inaczej Rosjanie zachowywali się na terenie przedwojennego polskiego Górnego Śląska, skąd deportacje były nieporównywalnie mniejsze. Wyłapywali osoby z wysoką grupą volkslisty, aktywne w czasie wojny w niemieckich organizacjach, niemieckiej administracji. Trafiali w ręce NKWD, które błyskawicznie dokonało rozeznania, kto był kim. Możemy domniemywać, że aresztowania na terenie przedwojennego województwa śląskiego wiążą się z niechlubną przeszłością okupacyjną konkretnych osób, ale też mógł to być przypadek.

Dr Dariusz Węgrzyn z katowickiego IPN prowadzi elektroniczną bazę danych osób internowanych i aresztowanych przez NKWD w 1945 roku, a następnie deportowanych do ZSRR. Jest na niej ponad 29 tys. mieszkańców Górnego Śląska, w tym ze wsi opolskich. Dr Węgrzyn szacuje, że na pełnej liście będzie nie więcej niż 45 tys. osób. Większość miast już przebadał. Nie wróciło z zesłania ok. 30 proc. Górnoślązaków. Dokładnych liczb nie znamy. - Nie wszyscy powracali na Śląsk, wielu odesłano do radzieckiej strefy okupacyjnej, na teren dawnego NRD - dodaje dr Węgrzyn.

Nie wiadomo, kiedy baza z nazwiskami zostanie udostępniona w internecie. Na pewno będzie można się z nią zapoznać w Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku w Radzionkowie. Na początek z około 10 tys. nazwisk, najpełniej zweryfikowanych. Wypełniając specjalny formularz można będzie uzupełniać te dane. Centrum zostanie otwarte w lutym br. Uroczystość otwarcia objął patronatem prezydent RP Bronisław Komorowski. Z tej okazji Poczta Polska wyda kartkę i datownik okolicznościowy.

- Tragedię Górnośląską należy rozpatrywać w szerszym kontekście, nie tylko 1945 r. - mówi prof. Zygmunt Woźniczka, historyk UŚ. - Ta tragedia zaczęła się we wrześniu 1939 r., kiedy jedni Górnoślązacy bronili swojej ziemi przed Wehrmachtem, a inni wiwatowali na jego cześć. Jedni walczyli w ruchu oporu, inni służyli w Gestapo. To nie Polacy przywieźli tu w 1945 r. machinę zbrodni, która pozwalała na mordy, deportacje i rabunek, ale byli Polacy, którzy się z nią związali. Zbrodniczy margines był po obu stronach, ale to był margines. Mam nadzieję, że ta bolesna prawda nie zdominuje obchodów Roku Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej.

Deportacje ludności cywilnej są konsekwencją tej samej wojny światowej. Gdyby nie było represji niemieckich, nie byłoby potem represji sowieckich.

Zamiary Stalina
Józef Stalin planował deportować do Związku Radzieckiego ze swojej strefy wpływów nawet 5 mln osób, by pracowały dla sowieckiej gospodarki przez 10 lat i odpracowały szkody wyrządzone przez Trzecią Rzeszę.

Na konferencji w Jałcie 11 lutego 1945 roku Stalin wymusił na przywódcach koalicji antyhitlerowskiej akceptację dla swoich planów, by praca Niemców dla gospodarki sowieckiej była elementem reparacji wojennych. Już na przełomie 1944 i 1945 roku nakazał, by na terenach zajętych przez Armię Czerwoną internować i wysłać do ZSRR zdolnych do pracy Niemców w Rumunii, Jugosławii, Bułgarii, Czechosłowacji i na Węgrzech. Tak deportowano cywilów z terenów obcych państw, gdy jeszcze trwały walki na froncie. Między grudniem 1944 a końcem kwietnia 1945 roku, według źródeł rosyjskich, wysłano do przymusowej pracy ponad 300 tys. osób. Na terenie przedwojennego województwa śląskiego ta akcja miała charakter "czyszczenia tyłów Armii Czerwonej z wrogich elementów".


*Najpiękniej oświetlone miasto na święta. Które? ZOBACZ TUTAJ
*Niesamowite zdjęcia nocne Katowic. Tomasz Kozioł pokazał Katowice, jakich nie widzieliście [ZDJĘCIA]
*Morderstwo w Katowicach na Tysiąclecia: Marta wołała o pomoc. Przed kim uciekał Dawid?
* Szalony kierowca toyoty yaris z Będzina zajeżdża drogę i strzela! [FILM Z KAMERKI, ZDJĘCIA]
*Śląsk Plus - pierwsza rejestracja za darmo. Zobacz nowy interaktywny tygodnik o Śląsku

Wideo

Komentarze 340

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

,
okularnika?
G
Gość
Szanowny Panie, absolutnie się z Panem zgadzam: "Gwara bedzie zanikac, jesli bedziemy sie jej wstydzic". Myśle jednak, że to już nie jest ten czas, kiedy wstydzono się gwary. Nikt też z gwary się nie wyśmiewa. Powiem więcej: gwara weszła na salony. Od nas tylko zależy, czy ona przetrwa i jak długo. Jeśli przestaniemy się nią posługiwać, jej los będzie przesądzony. Na szczęście tak nie jest. Pozdrawiam. Teresa Semik
o
otto
standardowo hehe Nie licz ze nastawie drugi policzek,ale niegdy nie szukałem ....
,
podajesz źródło ? gdzie napisana prawda śmieszny jesteś.
k
kneflik, tyn co zawsze ...
... z ciebie to taki Borok von sosnowiec i beztosz znosz czsstuszki i durch lo nich szkryflosz
,
a co z obroną własną?
j
jaroń
Ojce ich niy ucyli po ślonsku. Gańba im bouło godać po naszymu.
s
stary Slazak
przy okazji Godow czyli Swiat Bozego Narodzenia przybylo na Slask bardzo wielu ludzi ktorzy wyjechali na zachod. Jedni juz jezyka rzekomo zapomnieli, drudzy zas kaleczyli jeden jak i drugi , wychodzilo z tego jedne wielkie nic .Bylem swiadkiem sceny w ktorej Starka czyli Babcia probowala porozumiec sie z wnukiem ktoremu rodzice nie przekazali Ojczystej mowy.Tatus zas, zeby bylo zabawniej mowil do dziecka po polsku, one zas probowalo odpowiadac nie znajac zbytnio znaczenia uslyszanych slow po niemiecku . Przygladajac sie tej scenie mialem przed oczyma tych wszystkich ktorzy na lamach DZ produkuja sie caly rok nad rzekomym zagrozeniem tzw jezyka slunskiego, czyli gwary. Gwara bedzie zanikac, jesli bedziemy sie jej wstydzic. A o relacji wnuk- babcia nie bede nawet wspominac. Tak to juz niestety jest, zamiast siedziec w domu przed komputerem warto wyjsc czasem miedzy ludzi. Pozdrawiam.
,
telefon oddała? Ja obstawiam otto i naiwną próbę pokłócenia Polaków z Czechami ale możesz ze skóry wyjść a ci się to nie uda bo Polacy lubią Czechów.
,
bo jak na razie to widzę że Wszyscy niemcy spodziewaliby się że przyjdzie Rosja i im podziekuje za to morderstwa wojenne , kto wie może jeszcze powinni rozdawać medale niemcom za pomoc w udostępnieniu Europy?
T
Tyta
to po co tam ciulu w zandalach lazisz
o
otto
Jak znal Ruski to z łobdarciuchami ze sosnoffca dogadal by sie bez problemu hehe
a
artjomka
I do tego zna rosyjski. Takie cuda ino na Szlonzku.
o
otto
Mariusz Kułdosz zwrócił uwagę na niewielkie wybrzuszenie desek. Pod jedną z nich znajdowały się 22 kartki formatu A4 zapisane na maszynie dwustronnie w języku niemieckim.

- Pamiętnik został odkryty w sierpniu zeszłego roku. Jednak dopiero niedawno znalazca zwrócił się do mnie z prośbą o przetłumaczenie zapisków - mówi Dariusz Walerjański, zabrzański historyk.

Autorem pamiętnika jest nieznany z imienia i nazwiska mężczyzna

Wiadomo, że mieszkał w kamienicy, w której pamiętnik znaleziono. Wówczas mieściła się ona przy Dorotheenstrasse. Piszący musiał być w wieku około 60 lat, był osobą wykształconą, znającą język polski i rosyjski.

- Wiek autora wynika z analizy treści tekstu, używanych porównań oraz posiadanych przez niego wiadomości. Autor uważa się za obywatela III Rzeszy, ma poglądy zgodne z narodowym socjalizmem. Z analizy tekstu wynika, że był żonaty i być może posiadał już dorosłe dzieci. W pierwszych zdaniach opisuje, dlaczego przystąpił do pisania: "aby zachować na piśmie moje przeżycia z czasów rosyjskiej inwazji dla dzieci i wnuków" - dodaje Walerjański.

Zapiski obejmują pięć miesięcy od grudnia 1944 do końca kwietnia 1945 r. Najwięcej opisów dotyczy aktualnej sytuacji w mieście w trakcie zajęcia Zabrza przez Armię Czerwoną. W tekście pojawiają się ówczesne nazwy ulic: Guido-Strasse, Nebenstrasen, Adolf Hitlerstrasse i nazwiska osób: Buchta z Zaborza, Kwastek, Konietzko, Gawlitta, Scholz, Bienek, Honsch, Muller, Rother, Schindler, lekarz Widenka, Walitzek.

Z treści wynika, że w czasie walk o miasto rodzina autora ukrywała się w schronie cywilnym w pobliżu dzisiejszego stadionu. Następnie, po kilu dniach, wróciła do domu zdemolowanego przez radzieckich żołnierzy.

"24 kwietnia. Skoro tylko dzień ustąpił nocy, ponownie zaczęły się troski z powodu grabieży. Ci bandyci szukają każdej kryjówki i zabierają wszystko, co ma dla nich wartość. Wczorajszego wieczoru, około godziny 22.45, z okien rozbrzmiało we wszystkie strony wołanie o pomoc, po tym również szalona strzelanina, przygotowani na najgorsze, jest ciężko o nocny spokój. Przestępcy są jak szczury, skoro tylko zapada noc, wychodzą z kryjówek" - to jedna z ostatnich relacji. Zapiski kończą się po 25 kwietnia.
p
przyzwoity patriota
Powtarzam mój wpis , bo uzmysłowiłem sobie , że nie każdy zrozumiał moją intencję .Kiedy wreszcie władza przeprosi za ten współudział Polaków w wywózce swoich rodaków , tylko dlatego , że byli Ślązakami. Deportowano kilkanaście tysięcy Ślązaków obywateli polskich z terenów przyznanych Polsce po plebiscycie, którym nie odebrano tego obywatelstwa. Prawowity w tym czasie rząd w Londynie uznawany przez społeczność międzynarodową sam wcześniej nawoływał do przyjęcia Volkslisty , celem ratowania żywiołu polskiego. Kiedy państwo polskie dopuszczało na zgodną z prawem deportację ? Na pewno nie w odniesieniu do tych deportowanych Ślązaków. Koniunkturalne uznawanie za prawowite władze w tym czasie, raz urzędujące w Londynie, a dla doraźnych potrzeb drugie urzędujące w Warszawie jest hipokryzją. Stanowisko powinien zająć Polski Parlament i dokonać wreszcie weryfikacji przepisów wydanych przez władze urzędujące w Lublinie i Warszawie pod kątem polskiej racji stanu uznawanej przez rząd w Londynie.
Dodaj ogłoszenie