Rolnicy z Bieńkowic ziemię na zamianę znajdą pod nosem

Aleksander Król
Rolnicy założyli Stowarzyszenie Obrońców Wsi przed Wywłaszczeniem. Na zdj. Jan Sztuka
Rolnicy założyli Stowarzyszenie Obrońców Wsi przed Wywłaszczeniem. Na zdj. Jan Sztuka Fot. Agnieszka Materna
Gospodarze z Bieńkowic mający pola na terenach przeznaczonych pod zbiornik przeciwpowodziowy Racibórz Dolny, otrzymają na zamianę ziemię w pobliżu swojej wsi.

Takie zapewnienie złożył w poniedziałek Kazimierz Plocke, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, który spotkał się z gospodarzami powiatu raciborskiego.

To prawdziwy przełom, bo dotąd kilkudziesięciu rolnikom, którzy w związku z planowaną budową zbiornika muszą opuścić ojcowiznę, proponowano grunty rozrzucone po całej Raciborszczyźnie.

RZGW posiada już 70 proc. ziemi potrzebnej pod budowę wałów i zapory

- Naszym gospodarzom zamierzano oddać oddalone od Bieńkowic pola m.in. pod Tworkowem. Codziennie musieliby oni dojeżdżać wiele kilometrów. Ludzie się na to nie godzą, tym bardziej, że ziemia znajduje się pod nosem - mówi Roman Herber, sołtys Bieńkowic.

Problem w tym, że należące do Agencji Nieruchomości Rolnych w Opolu tereny są dzierżawione przez ludzi, z którymi podpisano umowy na wiele lat.

- My tu gospodarzymy z dziada pradziada, ale to obcy dyktują nam warunki - skarżył się niedawno Jan Sztuka, jeden z rolników, którzy w ubiegłym roku założyli Stowarzyszenie Obrońców Bieńkowic przed Wywłaszczeniem.

Wczoraj przebywający w Raciborzu na zaproszenie starosty Adama Hajduka i posła Henryka Siedlaczka wiceminister rolnictwa zapowiedział, że dzierżawcom bieńkowickiej ziemi zostaną wypowiedziane umowy. Chodzi o 150 hektarów, które należą m.in. do przedsiębiorstwa Agromax z Raciborza.
- Budowa zbiornika przeciwpowodziowego jest inwestycją strategiczną dla państwa. Liczymy na to, że wkrótce dojdzie do porozumienia. Dzierżawcy otrzymają odszkodowania - mówił Kazimierz Plocke. - W marcu spotkaliśmy się z rolnikami w ministerstwie. Podjęliśmy wówczas decyzje, które teraz będą realizowane- dodał.

Początkowo gospodarze z Bieńkowic za każde 5 hektarów swojej ziemi domagali się od państwa 10, bo na ich terenach znajduje się cenny żwir. Na to nie ma jednak szans.

- Wszystkie złoża, w tym żwir są własnością państwa. Dlatego tego typu sprawy są rozstrzygane na korzyść państwa, a nie gospodarzy - wyjaśnił Plocke. - W sądzie zostały zakwestionowane wcześniejsze wyceny gruntów, bo najpierw brano pod uwagę właśnie żwir, przez co ziemia kosztowała więcej - mówił Hajduk.

Tymczasem w Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej w Gliwicach tłumaczą, że posiadają już 70 proc. ziemi potrzebnej pod budowę urządzeń hydrotechnicznych, wałów i zapory.
- Kupujemy ziemię pod czaszę zbiornika - zapewnił Artur Wójcik, dyrektor RZGW.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie