Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Rozmowa z dr Edytą Sadowską, futurolożką. Czarne łabędzie, szare nosorożce. Antykruchość i zmiany

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
O tym, jak zacząć postrzegać zmiany i nauczyć się z nimi żyć, czym są czarne łabędzie i szare nosorożce, świadomości technologii, rodzajach komunikacji, roli zapachu w relacjach zawodowych, a także o tym, co nas może najbardziej zaskoczyć w przyszłości, rozmawiamy z dr Edytą Sadowską, futurolożką.

Żyjemy w świecie kosmicznie szybkich zmian. U wielu budzą one obawy, zwłaszcza, że tak naprawdę trudno się do nich przygotować. Co więcej - założyliśmy chyba dość optymistycznie - że czarne scenariusze nas nie zaskoczą, bo odbieraliśmy je jako fantazje.

To, co istotne i zaczyna mocno wybrzmiewać w różnych rozmowach i narracjach, że zaczynamy traktować zmianę jako zasób. I takie podejście sprawia, że przestajemy się jej bać. Nassim Nicholas Taleb (ekonomista i filozof - przyp. red.) w swojej książce „Antykruchość. Jak żyć w świecie, którego nie rozumiemy”, tłumaczy, że nie wystarczy dzisiaj być już tylko odpornym, ale że każdy stresor należy uważać za przyczynek do stawania się jeszcze bardziej antykruchym - czyli elastycznym i otwartym na to, co może przynieść zmiana.

Pandemia zmieniła nam życie, ale zaraz za nią, prawie od razu, pojawiły się też inne sytuacje, które postawiły przed nami kolejne wyzwania.

Ten ostatni czas dał nam wyjątkową lekcję, obdarowując nas feerią czarnych łabędzi i szarych nosorożców (czarne łabędzie - sytuacje nieprzewidywalne, które znacząco wpływają na świat, szare nosorożce - sytuacje wysoce prawdopodobne, ale ignorowane) . Czasy sprzed pandemii dały nam ułudę spokojnego, przewidywalnego życia, toczącego się utartymi ścieżkami. A tu nagle trafiamy na postępujący efekt domina „niewiadomych”, które znacząco wpływają na nasze życie. Pandemia doprowadziła do zmian w niemalże każdej przestrzeni naszego życia - zaczynając od prywatnego toczonego w izolacji, skończywszy na pracy i nowych jej zdalnych formach. Wywróciła do góry nogami życie zarówno jednostki, jak i całych społeczeństw i systemów. Po dwóch latach pandemicznej rzeczywistości - przestajemy wracać do „normalności” i zaczynamy mówić o „nowej normalności”. Za rogiem już kolejna „zmiana” - wybucha wojna w Ukrainie. Nagle stajemy przed urzeczywistniającym się widmem wojny w Europie. Są też zmiany wynikające z postępu - ostatnie tygodnie zdominowały dyskusje o coraz sprawniejszych generatorach tekstu, wytwarzanych przez sztuczną inteligencję - potrafiących dokończyć X Symfonię Beethovena, domalować obraz Moneta i dopisać kolejny tom dowolnego, wybranego przez nas dzieła literackiego.

Przedstawiciele zawodów kreatywnych - do niedawna uważani za „zabezpieczonych” przed automatyzacją, stanęli przed wielkim znakiem zapytania. I teraz pojawia się pytanie - co my z tymi zmianami robimy? Jak szybko się do nich adaptujemy. Jak szybko i efektywnie potrafimy przekuwać zmiany w zasoby - i co właściwie to dla nas oznacza. Zresztą trzeba pamiętać , że z akronimem VUCA (volatility - zmienność, uncertainty - niepewność, complexity - złożoność, ambiguity - niejednoznaczność) żyjemy od 1987 roku - kiedy to po raz pierwszy został on użyty. aby opisać złożoność świata.

Mimo tych wszystkich wybuchów i trzęsień ziemi, mam wrażenie, patrząc na to, co dzieje się w społeczeństwie, że staliśmy się bardziej sprawczy, a może lepiej powiedzieć: stajemy się bardziej sprawczymi - bo to bez dwóch zdań jest proces.
Peter Diamandis - założyciel Singularity University - uważa, że w takim „światowym bałaganie” przyjdzie nam żyć jeszcze kilka, a może kilkanaście lat . Potrzeba redefinicji „zmiany” i nadania jej ładunku pozytywnego wydaje się być potrzebą pilną.

Czy zatem patrząc z punktu widzenia futurologa, można określić, w jakiej sferze życia czekają nas obecnie największe rewolucje w przyszłości?

Myślę, że w każdej. Trudno robić jakieś podziały dotyczące zakresu, w którym nasza przyszłość zmieni się najbardziej. Trudno zatem o silosowe rozważania, czy dana zmiana będzie dotyczyć tylko kwestii społecznych, czy może wyłącznie technologicznych. Jesteśmy już tak bardzo powiązani ze sobą pomiędzy różnymi sektorami, że nie sposób podejmować pojedynczych rozważań. To widać już w wielu przestrzeniach, nie jesteśmy w stanie opisywać świata, tworzyć innowacji, zmian społecznych, bez współdziałania w zespołach złożonych z reprezentantów różnych dziedzin i coraz częściej różnych pokoleń. Coraz częściej także zwracamy uwagę na pilną potrzebę myślenia poza horyzontami, dziedzinami, definicjami.

Walka z koronawirusem i wojna na Ukrainie chyba jednak mocno przyspieszyły te procesy, zostaliśmy wrzuceni na głęboką wodę zmian. To są oczywiście sytuacje, na które nie mieliśmy wpływu. Możemy starać się być elastyczni, otwarci, ale czy będziemy mieli czas zastanowić się, do jakiego stopnia to wszystko jest faktycznie nam potrzebne, wzbogacające, nie pogubimy się w tym pędzie?

Moim zdaniem, w tej „technologicznej zadyszce” jesteśmy już od momentu, kiedy zaczęliśmy mieć internet w telefonach. I płacimy za to wysoką cenę. Tak to wygląda na przykładzie social mediów. Zachłysnęliśmy się Facebookiem, Instagramem, TikTokiem. Dziś ludzie coraz częściej pytają, czy ich miejsce jest właśnie tam, co chcą tworzyć i w jaki sposób chcą uczestniczyć w tej publicznej - no właśnie, agorze czy arenie, która tak naprawdę nie wiadomo czemu służy, a może... nie służy niczemu dobremu? Widzimy też, że technologia nie jest lekiem na całe zło - brakuje nam głębokich doświadczeń.

Częściej żyjemy w odosobnieniu, chociaż z dostępem do tysiąca osób, i ta idea już nie do końca się sprawdza, bo kiedy przychodzi pandemia, to przecież sąsiad robi nam zakupy. A co w sytuacji, jeśli my znamy setki ludzi w wirtualnej przestrzeni, a nie znamy najbliższego sąsiada? I to nie jest tak, że uważam technologię za „demona” naszych czasów - wręcz odwrotnie. Sądzę jednak, że to, co my robimy z technologią, jest narracją o nas - jednostkach i społecznościach. Aleksandra Przegalińska ( filozofka, futurolożka, doktor nauk humanistycznych i doktor habilitowana nauk społecznych, publicystka - przyp.red.). w jednym z wywiadów powiedziała, że technologia zawsze multiplikuje to co jest: dobre, ale też to, co jest złe.

Mam nadzieję, że myśląc o przyszłości, będziemy zwracać uwagę na świadomość technologiczną - bo technologia jest narzędziem i byłoby super, gdybyśmy wszyscy wiedzieli, jak jej używać.

Pędzimy więc, aby za tym wszystkim nadążyć...i ciągle mamy wrażenie bycia z tyłu

Pytanie podstawowe, to rzeczywiście pytanie o czas. Czas, w trakcie którego możemy się z technologią zaznajamiać, zrozumieć, poznać nasze potrzeby w stosunku do niej. Do tej pory tego czasu na takie rzeczy nie mieliśmy. No może poza metawersum (pomysł wirtualnego wszechświata, w którym użytkownicy mieliby angażować się w żywe interakcje społeczne - przyp.red.), - bo od słynnego wystąpienia Marka Zuckerberga - który zapowiedział, że zbiorowo będziemy mogli przenieść się do świata wirtualnego - minęły już prawie dwa lata i niewiele w tej materii się stało. Mieliśmy czas, żeby przyglądnąć się temu pomysłowi bez supertechnooptymizmu.

Przyglądnęliśmy się i coraz częściej zadajemy sobie pytania - czy my w ogóle chcemy tam iść ? A jeśli już chcemy, to na jakich i czyich zasadach. Żeby łapać ten oddech częściej potrzebna nam jest świadomość , a świadomości potrzebna jest edukacja.

Świat social mediów pokazał nam, co zabrzmi kuriozalnie, że chociaż poznajemy tysiące ludzi w krótkim czasie, tak naprawdę nasza komunikacja staje się płytka, czegoś w niej brakuje. I to zarówno w kontaktach towarzyskich, jak i zawodowych.

Komunikacja jest potężnym wyzwaniem, jeśli chodzi o zmiany, które dzieją się wokół nas. Spójrzmy na to na przykładzie pracy zespołów zdalnych. Na razie się jeszcze znamy - część osób z czasów przed pandemią, kiedy razem w biurze popijaliśmy poranną kawę. Z nowymi widzieliśmy się może kilka razy, ale za chwilę na rynku pojawią się zespoły, które będą tworzyły osoby z dwóch różnych krajów po różnych stronach globu - o odmiennych nawykach, tradycjach, kulturach.

Nie będziemy się z nimi znali, wiedzieli, jak się zachowują. Komunikacja, póki nie ma osławionego metawersum jest płaska - prawie pozbawiona komunikatów niewerbalnych. Widzimy się na zoomie, skype czy teamsach, kiwając głową, łapiąc kontakt wzrokowy, ale... nie wiemy na przykład, jak pachniemy. A to jest niezwykle istotne dla relacji! Dr Joanna Jurga (projektantka produktu i przestrzeni - przy.red.), w jednym z podcastów zwróciła uwagę, że problemem zespołów zdalnych, które wróciły do pracy wspólnej stacjonarnej, zaczął być właśnie zapach.

Nie chodzi tu o perfumy, ale o nasze ludzkie, indywidualne zapachy. Ludzie nie byli w stanie przez to ze sobą pracować! Tego nie doświadczaliśmy przed zmianami - bo jednak przebywaliśmy w jednym miejscu i nie doświadczymy jeszcze długo - zapewne do momentu, kiedy będziemy mogli przenieść zmysł zapachu do technologii. Na nowo będziemy się też uczyć komunikacji -w obliczu kolejnych wyzwań demograficznych - wprowadzających na rynek pracy kilka pokoleń. Już dziś mówi się o kompetencjach multigeneracyjnych, bo na rynku pojawią się lada moment generacje, dla których czasy analogowe są poza zasięgiem pamięci. To będzie musiało doprowadzić naszą komunikację do sporej rewolucji.

Kiedy jednak wybiegamy myślami w przyszłość, skojarzenia są jednak najczęściej takie, że synonimem zmian są dla nas przede wszystkim technologie.

Na fali dyskusji o GPT3 (konwerterze języka) przeczytałam ostatnio tweeta o tym, że sztuczna inteligencja nie zastąpi człowieka, ale człowiek używający sztucznej inteligencji już owszem. I w tym mieści się kwintesencja zmian, których przyczynkiem jest technologia. Bo technologia daje impuls, ale zmiana społeczna jest wciąż przymiotem ludzkim. To my tworzymy nowe narracje kształtujące nasz język, relacje społeczne, wartości.

Ale czy tylko technologia będzie wykładnią zmian w przyszłości? Myślimy o pokoleniu alfa (dzieci urodzone po 2010 r.), że oni są tacy supertechnologiczni, ale przecież nie wiemy co będzie za 40 lat, czyli wtedy, kiedy i oni dorosną do wieku senioralnego. Przecież może też nie wydarzyć się nic i technologiczna „zima” zahamuje dalszy postęp. Przywykliśmy do scenariuszy przepełnionych technologią i jej dalszą, najczęściej skokową ewolucją - a co jeśli się mylimy?

Przed nami też potężne wyzwania związane z ekologią, zmianami klimatu, kończącymi się zasobami i idącymi w parze z nimi potężnymi migracjami społecznymi. Czekają nas postępujące kryzysy wartości - potężne zmiany społeczne. Technologia jest znacząca, ale wciąż jest elementem znacznie większej układanki.

Ta technologia, to dla niektórych trochę taki diabeł. Mamy obawy, że jeszcze bardziej pogłębią się przezto różnice pokoleniowe, przestaniemy się dogadywać i rozumieć właśnie z jej przyczyny. I już z tych powodów krzywo patrzymy na młodych, którzy żyją z technologią za pan brat, korzystają chętnie z możliwości, jakie daje.

Z pewnością żyją inaczej, niż młodzi choćby jeszcze 20-30 lat temu. Świat wirtualny i rzeczywisty są dla nich równoległe. Nie muszą pytać koleżanki co jadła na śniadanie, bo widzieli to na Instagramie. Dziś mówi się, że zmiany generacyjne to dekada - kiedyś potrzebowaliśmy kilku dekad. Te zmiany są oczywiście w pewnym stopniu napędzane technologią - dostępem do informacji i ich wymianą, łatwością nawiązywania kontaktów, dostępnością zasobów. Obserwujemy zmiany w komunikacji, relacjach, wartościach, ale i w podejściu do edukacji, pracy itd.

Zmiany w tej płaszczyźnie będą ewoluować - bo zaczniemy przechodzić od życia trzyetapowego do wieloetapowego. Dłuższe życie nie pozwoli nam pozostać w tradycyjnym trójpodziale na wiek dorastania, pracy i okres senioralny. Będziemy mieli prawdopodobnie kilka karier w życiu, co zmusi nas do ciągłego uczenia się (life long learning).

Dlatego coraz częściej na rynku pracy oraz na rynku edukacyjnym będziemy się generacyjnie miksować , co wymusi na nas zmiany w komunikacji, większą elastyczność i otwartość na siebie nawzajem.

No dobrze, ale co z tymi różnicami pokoleniowymi? Oczywiście one były zawsze, to nie jest nowością, która przyszła wraz z tymi ostatnimi zmianami. Ale zmienili się nie tylko młodzi, seniorzy też.

Super doświadczeniem dla porównania jak szybko dochodzi obecnie do zmian pokoleniowych, może być obejrzenie pierwszych odcinków kultowego w swoim czasie serialu „M jak miłość”. To niespełna 23 lata, a jak wtedy inaczej ze sobą rozmawialiśmy! Zmiany pokoleniowe dzieją się dużo szybciej, są widoczne obecnie nawet już po 10 latach. I widzimy to nie tylko obserwując młode pokolenia, ale i przyglądając się współczesnym seniorom i seniorkom, którzy przestają pasować do wykształconych przez lata stereotypów.

Zmienia się też język - bo to on tworzy nam narracje. Tu warto zwrócić uwagę już na samo określenie „senior/seniorka”, z którym mamy podświadomie zakodowane „szkodliwe” konotacje - że to osoba najczęściej niesprawna, chora, z laseczką, która głównie siedzi w domu. Coraz częściej mówimy dziś o srebrnej gospodarce - od angielskiego określenia silver generation (nazwa wzięła się od srebrnego koloru włosów, „silver” znaczy po angielsku „srebrny”) i ten ładunek emocjonalny jest już zupełnie inny. Dzisiejsi silwerzy - seniorki i seniorzy to aktywna, kreatywna grupa, z przyjemnością budująca lokalne społeczności, chcąca uczestniczyć w kwestiach związanych z planetą, jako jedna z większych grup konsumenckich. Oczywiście używanie technologii przez różne pokolenia jest odmienne, głównie ze względu na procesy adaptacji.

Młodzi dziś rodzą się w świecie technologicznym. Dla nich użycie słowa „idę na spotkanie” jest równoznaczne zarówno z pójściem do rzeczywistego miejsca, jak również z odpaleniem komputera i odpowiedniej platformy umożliwiającej spotkanie wirtualne.

Czy obecni seniorzy nie mają trudniej z przystosowaniem się do technologii? Pokolenie ich pradziadków czy dziadków nie doświadczało takich wyzwań.

Nie wartościowałabym czy trudniej i powiedziałabym raczej, że na pewno ten element wejścia jest inny - bo jest to dla nich technologia, która ewoluowała w ciągu ich życia i jest dla nich czymś nowym. To jednak absolutnie nie oznacza, że jest czymś, czego nie można się nauczyć. Dlatego coraz częściej wybrzmiewa potrzeba uczenia się przez całe życie. Potrzeba skierowana do każdego z nas - bez względu na wiek.

Czyli czeka nas też metamorfoza w kwestii postrzegania cech przypisywanych grupom wiekowym? Musimy być na to przygotowani?

Tak. Wspominałam wcześniej o ewolucji z życia trzyetapowego do wieloetapowego i myślę, że ta ewolucja niesie najsilniejszy ładunek. Obecnie te etapy układają się tak: rodzimy się, idziemy do szkoły, zaczynamy pracę i zakładamy rodzinę, a potem mamy już skok w wiek senioralny.

Świat daje nam sygnał, że będziemy żyć wieloetapowo, że etapy będą się zapętlać. Będziemy żyć dłużej - zapewne dłużej pracować. Pytanie oczywiście, czy w takim jednym ciągu jak do tej pory. Może będziemy mieć pomniejsze emerytury, w trakcie których będziemy przechodzić re-skilling (będziemy uczyć się nowych lub rozwijać dotychczasowe kompetencje).

Myśląc o pewnych cechach przypisywanych grupom wiekowym, raczej podążam w kierunku zapętleń. Bo czy niektóre cechy charakterystyczne, nie są generowane przez pewne sytuacje właściwe póki co dla danego wieku? Myślę, że jesteśmy teraz w czasie kiedy trochę zaczynamy się wymykać definicjom - czy potrzebne nam re-definicje? Nie wiem - bo nie wiem czy dzisiejszy świat można zamknąć jeszcze w jakiekolwiek ramy.

Warto sięgnąć
Digitalks – rozmowy prowadzone przez Jowitę Michalską z Digital Uniwersity na przeróżne technologiczne tematy – świetny podcast wprowadzający do świata przyszłości
Masters&Robots – What if – rozmowy prowadzone przez Jowitę Michalską i Jarka Kuźniara dotyczące różnych możliwych przyszłości
Coś Osobliwego – bardziej branżowy podcast prowadzony przez Aleksandrę Przegalińską dotyczący sztucznej inteligencji w rozmaitych jej wykorzystaniach i zakresach
Wiek Paradoksów – autorstwa Natalii Hatalskiej – merytoryczna bomba poruszająca najpotężniejsze wyzwania współczesnego świata

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Pożar w rozlewni gazu w Głogowie - tak doszło do wypadku

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera