Rozrywkowy Kazimierz?

Agata Pustułka
Kazimierz Matuszny
Kazimierz Matuszny fot. arc
Udostępnij:
Najpierw była notatka w tygodniku "Wprost", a potem w TVN-owskiej "Kropce nad i" posłanka SLD Joanna Senyszyn ujawniła: Wiem, gdzie PiS urządza balangi. Każdy to wie! W słynnym pokoju 1018. Wkrótce okazało się, że pani poseł pomyliła numer rozrywkowego lokum. W rzeczywistości chodziło jej o pokój 1019.

Znalezienie lokatora nie zajęło dużo czasu. Pokój zamieszkuje poseł z Podbeskidzia Kazimierz Matuszny, który z czwartego miejsca na liście dostał się do Sejmu z Prawa i Sprawiedliwości.
Matuszny w latach 80. działał w NZS, a w czasie stanu wojennego na Politechnice Śląskiej założył podziemną organizację Akademicką Grupę Oporu. Praca w konspirze chyba bardzo mu odpowiada.

Także dzisiaj, bo w tej kadencji Sejmu nie błyszczy aktywnością. Na swoim koncie ma jedną interpelację oraz dwa zapytania. Stał się lepiej znany właśnie dzięki medialnym doniesieniom na temat wydarzeń w pokoju, który zajmuje, bo do tej pory piastował mandat posła z godną podziwu dyskrecją. I to do tego stopnia, że w urządzane przez niego balangi nikt uwierzyć nie może. Nawet przeciwnicy polityczni.

- Kaziu? Nie wierzę. Choć może w tym przypadku jest tak jak starym powiedzeniu: cicha woda brzegi rwie - śmieje się Mirosława Nykiel, posłanka PO z tego samego okręgu co Matuszny. - Mnie jednak do tej pory żadne krzyki w domu poselskim nie obudziły.
Jednak w grudniu ubiegłego roku obudziły jednego z sąsiadów posła Matusznego, który nie mogąc zasnąć wezwał Straż Marszałkowską.

- To prawda - przyznaje poseł Matuszny. - To był tylko ten jeden incydent, gdy po nocnych głosowaniach bez zaproszenia zwaliła się do mnie grupa kolegów. I tyle. Teraz sprawa żyje własnym życiem. Z tego, co czytam na temat wydarzeń w moim pokoju, to więcej ode mnie wie posłanka Senyszyn. Być może podczas mojej nieobecności dochodzi tu jakiś spotkań. Bo ja na pewno w nich nie uczestniczę - zarzeka się poseł.

Wojciech Szarama, partyjny kolega Matusznego, dziwi się całemu zamieszaniu. - To wyjątkowo spokojna kadencja. W tygodniu są dwa posiedzenia, komisje, na nic czasu nie ma. A jak się ktoś czasami na kawie lub przy lampce wina spotka to robi się z tego wielkie halo - żali się poseł PiS.
Ma trochę racji. Obecni posłowie, porównując do składów z poprzednich kadencji, to prawdziwe mruki. Gdzie te czasy, gdy w latach 90. pod hotelem sejmowym na życzenie posła PSL grała orkiestra, a korytarzami przemykała ponętna Anastazja P.

Od kilku lat nasi wybrańcy upijają się na smutno. Cóż nie bez powodu jeden z nich nosi ksywę "Whisky moja żono".

- W każdej grupie, także grupie posłów, po czasie dochodzi do pewnej specjalizacji. Jedni posłowie specjalizują się w pisaniu ustaw, inni spełniają się w roli rajfurów, zaś kolejni w znanych z PRL-u kaowców, czyli kulturalno - oświatowych. I jak pokazuje życie mają oni całkiem spore wpływy - mówi Krzysztof Łęcki socjolog z Uniwersytetu Śląskiego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie