Rozwodzimy się na potęgę, bo pandemia pokazała dobitnie, że nic nas nie łączy. Sądy notują wzmożony napływ pozów rozwodowych

OPRAC.:
Katarzyna Pachelska
Katarzyna Pachelska
Do sądów wpływa coraz więcej pozwów rozwodowych. Pary w czasie izolacji domowej odkrywają, że nic ich już nie łączy.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Pixabay
Zamiast obiecywanego przez psychologów na początku pandemii zacieśnienia więzów rodzinnych, skutkiem izolacji staje się coraz większa liczba pozwów rozwodowych, notowana przez sądy w całej Polsce.

Wspólna izolacja oraz związana z tym praca zdalna i spędzanie razem większej ilości czasu niż dotychczas to dla wielu małżeństw test, który nie każdy związek przetrwa.

Konflikty między małżonkami rosły w izolacji

Od początku pandemii większość rodzin ograniczyła wyjścia z domów do minimum oraz zamknęła się w „czterech ścianach”, co w niektórych przypadkach doprowadziło do powstania konfliktów między małżonkami, a niekiedy wręcz do podjęcia decyzji o rozwodzie.

Wg danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce w 2018 r. zawarto 192 443 małżeństwa, a rozwodów było 62 843.
Liczba rozwodów wzrasta z roku na rok (oprócz roku 2018, gdzie zanotowano mniej rozwodów niż w 2017), a liczba zawieranych małżeństw maleje.
Liczba rozwodów w Polsce:

  • 1980 r. - 39833
  • 1990 r. - 42436
  • 2000 r. - 42770
  • 2010 r. - 61300
  • 2017 r. - 65257
  • 2018 r. - 62843

Jak obecnie funkcjonują sądy i kiedy będzie możliwe przeprowadzenie sprawy rozwodowej, opowiada adwokat Karolina Marszałek z Kancelarii Adwokackiej Adwokat Karolina Marszałek:

Do sądów spływa coraz więcej pozwów rozwodowych

Trwająca w Polsce od niemal trzech miesięcy epidemia poskutkowała przymusowym spędzeniem czasu w domu z całą rodziną. Dołożyć do tego należy strach o zdrowie własne oraz najbliższych, frustrację oraz obawy o pracę, pieniądze i przyszłość. To wszystko rzutuje na relacje rodzinne, a przede wszystkim małżeńskie. Do tej pory czas, który poświęcaliśmy rodzinie, ograniczał się przede wszystkim do weekendów i urlopów. Wiele par nie jest w stanie się odnaleźć w obecnej sytuacji, skutkiem czego podejmują decyzję o zakończeniu związku dla obopólnego dobra, a często również decyzja ta motywowana jest dobrem wspólnych dzieci.

Musisz to wiedzieć

Do sądów napływa coraz więcej pozwów rozwodowych, jednak ich działalność od początku epidemii jest znacznie ograniczona. Wszystkie sprawy, których termin zaplanowany był na marzec oraz kolejne miesiące, zostały „zamrożone” i przełożone, a biorąc pod uwagę ciągły napływ nowych pozwów, trzeba liczyć się ze znacznym nawarstwieniem spraw i przeciążeniem sądów w przyszłości.

Już po pierwszym miesiącu trwania epidemii wiele małżeństw zaczęło dostrzegać w małżonku wady, których wcześniej nie zauważało lub je ignorowało, a wspólna izolacja je ujawniła lub uwypukliła, co poskutkowało narastającymi konfliktami i kłótniami - mówi adwokat Karolina Marszałek

Sprawy rozwodowe będą trwać o wiele dłużej niż normalnie

- Dodać do tego możemy zmęczenie psychiczne oraz trudności w odnalezieniu się w nowej, trudnej sytuacji – brak umiejętności spędzania wspólnie tak dużej ilości czasu i często pogodzenie wspólnej izolacji domowej z pracą zdalną. Skutkiem tego jest zwiększona liczba rozwodów. Przez epidemię i ograniczenia we wszystkich instytucjach, nawet sądach, sprawy rozwodowe będą trwały o wiele dłużej niż dotychczas, a pierwsze rozprawy zaczną się dopiero jesienią lub zimą. W związku z tym pierwszym etapem, który oferuję swoim klientom, są mediacje oraz możliwość złożenia wniosku o zabezpieczenie kontaktów i alimentów. Podczas mediacji strony mogą wypracować konsensus w sprawie wysokości alimentów, kontaktów z dziećmi, podziału majątku. Dzięki temu sam rozwód może trwać o wiele krócej – mówi adwokat Karolina Marszałek.

Rozwód nie musi być burzliwy

Rozwód nie musi wcale przebiegać burzliwie, w atmosferze wzajemnego oskarżania się, wyciągania wszelkich „brudów” oraz walki o dobytek i opiekę nad dziećmi. Wiele rozpraw ciągnie się latami, doprowadzając do wzajemnej nienawiści. Najbardziej cierpią na tym dzieci, które często stają się pionkami w tzw. grze.

Zobacz i zapamiętaj

– Chciałabym zmienić wizerunek polskich rozwodów, dlatego wszystkim swoim klientom proponuję tzw. rozwód po dżentelmeńsku. Jest on przeprowadzany dyskretnie, z klasą, na uczciwych warunkach, bez włączania w to wszystko dzieci, które najbardziej odczuwają rozwód rodziców. Dzięki tak poprowadzonym sprawom rozwodowym każda ze stron wciąż darzy się wzajemnym szacunkiem, sentymentem do wspólnie spędzonych lat oraz respektuje ustalone zasady – dodaje adwokat.

To jest zabawne

Rozwód po dżentelmeńsku pomoże skrócić czas trwania procesu rozwodowego przez ograniczenie liczby rozpraw, ale przede wszystkim pozwoli zachować każdej ze stron szacunek do byłego małżonka, bez wzajemnych oskarżeń oraz powoływania licznych świadków.

Dzięki temu będzie możliwe zakończenie małżeństwa z klasą, po cichu i bez uszczerbku na relacjach z dziećmi.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Trwa sezon na arbuzy. Jak wybrać najlepszego?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie