Rozwój Katowice - Górnik Zabrze 1:4 [RELACJA] Gole...

    Rozwój Katowice - Górnik Zabrze 1:4 [RELACJA] Gole rezerwowych w dogrywce dały awans zabrzanom ZDJĘCIA

    Zdjęcie autora materiału

    Jacek Sroka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Rozwój Katowice - Górnik Zabrze 1:3
    1/18

    Przejdź do
    galerii zdjęć

    ©Lucyna Nenow

    Występ w 1/8 finału Pucharu Polski był jednym z najważniejszych wydarzeń w ponad 90-letniej historii Rozwoju. Katowiczanie po raz pierwszy awansowali tak wysoko, a w dodatku na kameralny stadion przy ul. Zgody przyjechał 14-krotny mistrz kraju Górnik Zabrze. Gospodarze nie dali rady zabrzanom, ale wstydu na pewno nie przynieśli ulegając przedstawicielowi Lotto Ekstraklasy dopiero po dogrywce.
    Drużyna Rozwoju składa się w większości z uczniów i studentów i należy do najmłodszych w II lidze.

    Zobaczcie zdjęcia z meczu:
    Zobacz galerię


    Kilku starszych zawodników oraz trenerzy normalnie jednak pracują na kopalni. By zagrać z Górnikiem górnicy KWK Wujek musieli więc wziąć dzień urlopu. Nikt jednak nie żałował wolnego dnia, bo dla większości tych piłkarzy szansa gry z zespołem, który 13-krotnie grał w finale PP, była ogromnym przeżyciem i prawdziwym piłkarskim świętem. Część z nich jest zresztą kibicami Górnika.

    Trener Marcin Brosz pamiętając, że w niedzielę jego drużynę czeka ligowy mecz z Miedzią, oszczędzał czołowych zawodników. Na ławce zasiedli Igor Angulo, Szymon Matuszek, Tomasz Loska, Kamil Zapolnik czy bracia Wolsztyńscy. Na murawie pojawił się za to Szymon Żurkowski, który ostatnio był kontuzjowany.

    Górnik zaczął z animuszem i szybko zepchnął drugoligowców do obrony. Ci jednak szybko przekonali się, że nie taki diabeł straszny i wyprowadzili kilka groźnych kontr. Dobrą okazję miał Mateusz Wrzesień, a po pięknym uderzeniu z woleja Damiana Niedojada bramkarz zabrzan musiał wykazać się nie lada refleksem.

    Goście odpowiedzieli lekkim strzałem Daniela Smugi i mocnym, ale niecelnym uderzeniem Konrada Nowaka. Ten pomocnik jest wychowankiem Rozwoju i dziś wrócił na stare śmieci, ale nie zaprezentował się zbyt dobrze i już w przerwie został zmieniony.



    W 27 min. na niewielkim obiekcie na Zgody, nad którym zwykle unosi się zapach kiełbasek z grilla, zapachniało sensacją, bo gospodarze niespodziewanie objęli prowadzenie. Z rzutu rożnego dośrodkował Seweryn Gancarczyk, a piłkę do siatki głową posłał Michał Płonka. Co ciekawe obaj ci piłkarze grali wcześniej w Górniku, lecz dawno się z nimi tam pożegnano.

    Trener Marcin Brosz natychmiast posłał na rozgrzewkę swoje gwiazdy siedzące dotąd na ławce i w ten sposób zmobilizował swoich zawodników. Górnik szybko doprowadził do remisu. Precyzyjnym podaniem w pole karne popisał się Paweł Bochniewicz, a Jesus Jimenez uderzył piłkę głową poza zasięgiem rąk Bartosza Solińskiego.

    Szkoleniowiec zabrzan widząc, że jego podopieczni nie bardzo radzą sobie z drugoligowcami, wpuścił na boisko najpierw Matuszka i Zapolnika, a potem Angulo. Przewaga Górnika po przerwie była wyraźna. Po wolnym Marcina Urynowicza bliski szczęścia był Zapolnik, a później w świetnej sytuacji minimalnie chybił celu Żurkowski.

    Katowiczanie próbowali kontratakować i po akcji Przemysława Mońki dosłownie centymetrów zabrakło Wrześniowi, by skierować piłkę do siatki. Później po rzucie rożnym z kilku metrów czysto w piłkę nie trafił Przemysław Gałecki.

    Wielkiej różnicy między drużynami, które dzielą dwie klasy rozgrywkowe nie było na boisku widać. W końcówce Górnik jednak mocno przycisnął. Najlepszą okazję miał Angulo, ale Hiszpan przestrzelił. W 88 min. sędzia Artur Aluszyk po raz pierwszy w historii stadionu na Zgody skorzystał z systemu VAR analizując, czy jeden z obrońców gospodarzy nie dotknął piłki ręką. Ostatecznie karnego nie było i zwycięzcę śląskich derbów wyłonić miała dopiero dogrywka.

    W doliczonym czasie gry trwał pojedynek piłkarzy Górnika z bramkarzem gospodarzy Bartoszem Solińskim. Golkiper Rozwoju popisał się skutecznymi interwencjami po strzałach Jimeneza, Angulo i Adriana Gryszkiewicza. Awans do następnej rundy zabrzanie zapewnili sobie dopiero w drugiej połowie dogrywki po golach rezerwowych. Najpierw piłkę do siatki posłał Zapolnik, później Matuszek, a zwycięstwo gości przypieczętował z karnego Łukasz Wolsztyński.

    Górnik ćwierćfinałowego rywala pozna w piątkowe południe, natomiast mecze kolejnej rundy odbędą się na przełomie lutego i marca.


    Rozwój Katowice – Górnik Zabrze 1:4 po dogrywce (1:1, 1:1)

    Bramki: 1:0 Michał Płonka (27), 1:1 Jesus Jimenez (34), 1:2 Kamil Zapolnik (108), 1:3 Szymon Matuszek (113), 1:4 Łukasz Wolsztyński (120+1-karny)

    Rozwój: Soliński – Lepiarz, Gałecki (115. Kamiński), Gancarczyk, Łączek – Lazar (66. Olszewski), Płonka, Kuliński, Mońka – Wrzesień (109. Baranowicz), Niedojad (101. Gembicki).

    Górnik: Bielica – Wolniewicz, Bochniewicz, Koj, Gryszkiewicz – Smuga (46. Zapolnik), Nowak (46. Matuszek), Ambrosiewicz, Żurkowski (91. Ł. Wolsztyński), Jimenez – Urynowicz (66. Angulo).

    Sędziował: Artur Aluszczyk (Szczecin)

    Widzów: 999

    Żółte kartki: Kuliński. Gancarczyk (Rozwój)


    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Cudowny gol w Centralnej Lidze Juniorów


    Awantura piłkarek na meczu Czarni Sosnowiec - GKS Katowice



    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo