Ruda Śląska: 2,3 mln zł zniknęło z kasy miasta, a sprawa została umorzona

Joanna Oreł
W Rudzie Śląskiej na rachunku Urzędu Miasta brakuje2,3 mln zł, ale odpowiedzialnych za to nie sposób ustalić.
W Rudzie Śląskiej na rachunku Urzędu Miasta brakuje2,3 mln zł, ale odpowiedzialnych za to nie sposób ustalić. Marzena Bugała-Azarko
Udostępnij:
Gdzie są pieniądze, które "zniknęły" z kasy UM w Rudzie Śląskiej? Sprawę umorzono

Prokuratura Okręgowa w Gliwicach umorzyła śledztwo w sprawie zamieszania w finansach Rudy Śląskiej. Chodzi o 2,3 mln zł. Tyle brakuje na rachunku Urzędu Miasta. Okazuje się, że przez lata w rudzkim magistracie dochodziło do nieprawidłowości. Ale odpowiedzialnych za to nie sposób ustalić. Bowiem zarówno ówczesna skarbniczka miasta, jak i jedna z kasjerek w UM nie żyją.

Afera ze śmiercią w tle

O sprawie głośno zrobiło się dwa lata temu, kiedy to w rudzkim magistracie Wydział Budżetu i Finansów podzielono na trzy odrębne wydziały. Po reorganizacji pracy urzędnicy zorientowali się, że na rachunku brakuje, bagatela, ok. 1,7 mln zł. Prezydent postanowiła złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Publicznie oświadczyła także, że w sprawie zawiodła ówczesna (od 2011 roku) skarbniczka miasta, Lucyna Mróz, która była w tym czasie na urlopie zdrowotnym. Sprawa stała się jeszcze bardziej kontrowersyjna, kiedy to w nocy z 10 na 11 lutego ona sama zmarła. Kobietę znaleziono w jednym z zabrzańskich hoteli. Miała mieć przy sobie puste opakowania po lekach i list pożegnalny.

Pożyczano miejską kasę

Równocześnie z wyjaśnianiem okoliczności śmierci skarbniczki, rozpoczęto śledztwo w sprawie nieprawidłowości w rudzkich finansach. Według informacji przekazanej przez prezydent Dziedzic skarbniczka miasta, która równocześnie była członkiem zarządu Pracowniczej Kasy Zapomogowo-Pożyczkowej w rudzkim magistracie, od 2007 roku miała wypłacać pieniądze z konta depozytowego UM właśnie na rzecz PKZP, z której pracownikom udzielane są pożyczki i które nie ma bezpośredniego związku z miejskimi pieniędzmi. Tymczasem konto depozytowe służy do gromadzenia pieniędzy z wpłat wadium i gwarancji wykonania umów przez firmy, które uczestniczą w miejskich przetargach. Pieniądze z kasy były więc pożyczane przez kolejne lata, ale nie wszystkie zwrócono. Zabrakło należytej kontroli. Śledztwo toczyło się więc pod kątem nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za zarządzanie majątkiem miasta. Podsumowano, że w sumie na rachunku miasta brakuje 2,2 mln zł. Do nieprawidłowości dochodziło przez ponad 10 lat - od 2001 do 2012 roku. Jednak biegłym trudno było tak naprawdę stwierdzić, ile brakuje w miejskiej kasie, bo po pierwsze kluczowe w tej sprawie miały być zeznania skarbniczki miasta, a także jednej z kasjerek UM, która - jak się okazuje - także zmarła w toku postępowania. Ponadto brakowało podpisów na części dokumentacji, która dotyczy pobierania pieniędzy z kasy UM.

Winnych i pieniędzy brak

Rudzka Prokuratura Rejonowa w sierpniu 2012 roku umorzyła śledztwo. W 2013 roku wznowiła je Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Ponownie przesłuchano świadków. Jednak i tutaj nie ustalono, gdzie znajdują się brakujące ok. 2,3 mln zł i kto poniesie odpowiedzialność za nieprawidłowości. - Zapadła decyzja o umorzeniu śledztwa - mówi Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. - Po pierwsze nie mogliśmy ustalić wszystkich okoliczności sprawy z powodu śmierci skarbniczki i drugiej osoby. Ponadto postępowanie dotyczyło celowego nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, dla kradzieży, czy przywłaszczenia.

Prokurator wyjaśnia też, że według opinii biegłego brak było dowodów na tego, że któryś z urzędników rzeczywiście miał to na celu. Dlatego nikogo nie oskarżono.

- Niestety ani jedna, ani druga prokuratura nie ustaliła, co się stało z 2,5 mln złotych pobranych z tegoż konta. Ślad wypłacanych pieniędzy urywa się bowiem w kasie urzędu - dodaje Adam Nowak, rzecznik prasowy rudzkiego Urzędu Miasta.
Dodajmy, że nie tylko sprawa nieprawidłowości w finansach miasta została umorzona. Już wcześniej, bo w lipcu 2012 roku, zabrzańska prokuratura rejonowa zakończyła śledztwo w sprawie śmierci skarbniczki Rudy Śląskiej. Przyczyną zgonu było zatrucie preparatem zawierającym chlorek potasu, czyli m.in. lekami. Nie miały w tym natomiast udziału tzw. osoby trzecie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dawaj,dawaj Mischa
Polak potrafi !
Nas uczony tylko brac ale nie dawac dlatego to nie jest grzech.
Ci urzednicy byli wyszkoleni za komuny gdzie w mawiano wszystkim ,ze wszystko jest nasze bo zyjemy nie w kapitalizmie
M
Miro
Po wyborach wróci "Wspólnie dla Chorzowa". To przecież sama uczciwość, no nie?
O
Obser
W Chorzowie podobnie z kasy urzedu zniknęło oficjalnie ponad milion złotych ,a nieoficjalnie nie wiadomo ile ,ale tam nikt nie szuka ,bo tam rządzi PO !
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie