Ruda Śląska. Podwórka, place i przydomowe ogródki w mieście. "To poza centrum toczy się prawdziwe życie". Fotoreportaż Arka Goli

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka
Ruda Śląska. Podwórka, place i przydomowe ogródki w Rudzie. "To poza centrum toczy się prawdziwe życie". Fotoreportaż Arka GoliZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Arkadiusz Gola
Dzień jak co dzień. Młody chłopak próbuje zamalować bazgroły na ścianie familoka, jego sąsiadka wiesza na podwórku pranie, chłopcy grają w fusbal, z oddali szczeka pies. W Rudzie, dzielnicy Rudy Śląskiej, życie toczy się swoim rytmem. Arkadiusz Gola, fotoreporter „Dziennika Zachodniego”, zatrzymuje je w kadrze. Znów zagląda do świata na uboczu, zakurzonego, skrytego w cieniu. I jak zawsze pokazuje reporterską prawdę. Zobaczcie rudzkie podwórka w obiektywie Arka Goli, wielokrotnie nagradzanego i utytułowanego fotoreportera DZ.

Arek Gola pochodzi z Rudy Śląskiej. Świetnie zna każdy zakamarek w tym mieście, instynktownie wyczuwa jego puls.

- Bardzo lubię Rudę Śląską. Z tym miastem jest trochę podobnie jak ze Świętochłowicami – tutaj śląskość widać i czuć na każdym kroku – mówi Arek Gola.

Kliknij poniżej i zobacz zdjęcia

Ruda Śląska jest miastem specyficznym, rozległym, nie ma typowego śródmieścia ze starówką, a rynek powstał sztucznie kilka lat temu. Rudę Śląską tworzy aż jedenaście dzielnic, które po II wojnie przez pewien czas były odrębnymi miastami. Ruda jest jedną z największych dzielnic (obok Halemby i Kochłowic). Jest też najstarszą dzielnicą Rudy Śląskiej. Mieszka w niej ponad 23 tysiące ludzi.

Jest też Ruda dzielnicą na wskroś śląską, dlatego Arek Gola postanowił uwiecznić na zdjęciach życie w tej dzielnicy i zajrzeć na rudzkie podwórka. Zrobił ponad sto zdjęć.

Jak mówi nasz redakcyjny kolega, o kondycji i rozwoju miasta nie świadczy wcale centrum, ale jego obrzeża.

- Centrum bardzo często jest odnowione, ładne, jest wizytówką, którą władze lubią się chwalić, pokazywać na zdjęciach, w folderach promocyjnych, w kalendarzach, ale to, co jest poza centrum, często jest ważniejsze, bo tam toczy się prawdziwe życie – opowiada Arek.

A Arek zawsze prawdy szuka i pokazuje ją na swoich fotografiach. Dlatego też wybrał się z aparatem w ręce na spacer po rudzkiej dzielnicy Ruda. Dzielnicy familoków z zielonymi futrynami okien, śląskich podwórek z praniem rozwieszonym na sznurze między domami i odrapanych murów. Dzielnicy z wydeptanymi ścieżkami między familokami, przydomowymi ogródkami ze swojskimi rabatkami, oponami w ziemi i stolikami zbitymi z palet. Dzielnicy domów gdzieniegdzie zniszczonych bazgrołami na murach. Dzielnicy, gdzie dzieci wciąż bawią się na nieogrodzonych przydomowych placach zabaw i swobodnie kopią tam piłkę.

Ta naturalność i swoboda nikogo w Rudzie nie dziwi. Tutaj tak po prostu się żyje. Niby w dużym mieście, w centrum metropolii, a jednak na uboczu. Na obrzeżach, gdzie czas płynie wolniej.

- Ludzie, którzy mieszkają w dzielnicach na obrzeżach miast, często czują się zapomniani, wiedzą, że muszą sami zadbać o swoje otoczenie. Dlatego robiąc takie zdjęcia, upominam się o tych ludzi, bo to też jest miasto i też wymaga dbałości – podkreśla Arek Gola.

Bytom. Kamienice od frontu czyste i ładne, od podwórka widok...

Rudzianie, którzy w Rudzie 1 mieszkają, doskonale wiedzą, jak zatroszczyć się o swoje podwórka, klatki, ogródki. Ktoś w nocy zerwał sznury na pranie zawieszone między familokami? Sąsiedzi już wieszają nowe. Złodzieje ukradli plastikowy stolik i krzesła z ogródka? Lokalna złota rączka robi nowe, z palet i ociosanych pieńków. Wandale pobazgrali ścianę familoka? Młody chłopak już bierze szarą farbę, pędzel i maluje elewację, aby było schludniej. A kiedy brakuje kawałka chodnika przy familoku, mieszkańcy sami układają kostkę, aby wygodniej się chodziło i jeździło matkom z dziećmi w wózkach.

- To niesamowite, że tym ludziom naprawdę zależy, aby otoczenie, w którym mieszkają, było przyjazne. W Rudzie Śląskiej mieszka dużo autochtonów, rodziny są wielopokoleniowe, język śląski słychać tutaj wszędzie. Ci ludzie naprawdę czują, że to jest ich miasto, ich miejsce na ziemi – opowiada Arek Gola, który sam w Rudzie Śląskiej czuje się świetnie. - To moje naturalne środowisko, wychowałem się w Kochłowicach - dodaje.

Arek jest Ślązakiem i od lat odważnie, uważnie i z troską pochyla się nad Śląskiem. Robi zdjęcia ludzi i miejsc bez retuszu. Jak zauważa, fotografia dokumentalna w dobie pandemii nabiera szczególnego znaczenia, bo za kilkanaście lat takie zdjęcia będą oglądać następne pokolenia. Fotografie zrobione teraz pomogą im zrozumieć, jak wyglądało życie w pandemii, która wybuchła w 2020 roku.

Nie przeocz

- Banalne miejsca w pewnym momencie urastają do rangi emocjonalnych symboli. Nie zdajemy sobie często sprawy, jak te miejsca są dla nas ważne, dopóki po latach nie zobaczymy ich na fotografiach, nie uświadomimy sobie upływu czasu i procesu zmian, nie zobaczymy, jak wyglądało kiedyś życie – podkreśla Arek.

A życie, mimo pandemii, toczy się przecież dalej. Młody chłopak próbuje zamalować bazgroły na ścianie familoka, jego sąsiadka wiesza na podwórku pranie, chłopcy grają w fusbal, z oddali szczeka pies...

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie