Ruda Śląska: Zwolnieni urzędnicy ruszyli do sądów

JO
Trwa proces zwolnionych pracowników Urzędu Miasta Ruda Śląska. Kolejna rozprawa odbędzie się w październiku.

Na razie pozew złożyło 4 byłych urzędników. Został on potraktowany jako zbiorowy. Proces prowadzi sąd pracy przy sądzie rejonowy w Zabrzu.

Zwolnieni pracownicy UM chcą się sądzić, bo jak twierdzą - ich wypowiedzenia pracy były nieuzasadnione. Chcą przywrócenia do pracy.

Jednak prezydent miasta, Grażyna Dziedzic twierdzi, że pretensje zwolnionych urzędników nie znajdą uzasadnienia przed sądem, bowiem redukcja zatrudnienia w Urzędzie Miasta, wynikała z ekonomicznego aspektu sprawy - w budżecie miasta brakowało prawie 3 mln zł na wypłaty pensji dla pracowników UM na 2011 rok.

Przypomnijmy - w sumie w tym roku z Urzędu Miasta Ruda Śląska zwolnionych zostało prawie 100 urzędników. Zlikwidowany zostały m.in. R-urząd w Centrum Handlowym Plaza - to właśnie jego pracownicy ruszyli do sądu pracy.

Czy teraz mają oni szansę na wygranie sprawy? Sprawę będziemy badać na bieżąco, bowiem kolejna rozprawa odbędzie się w październiku br.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zdziwiony
jeżeli był taki raj to po co wyprowadziłeś sztandar i zlikwidowałeś "słonce karpat" i niezłomny sowieckij sojuz, wot skleroza.
J
Jurand
Za rządów Tuska armia urzędasów-darmozjadów rozrosła się do niewyobrażalnej wielkości ok. 0,5 mln osób. Każdy koleś kolesia musi mieć stołek. Plus ich rodziny, to trzeba utrzymać w Polsce za pieniądze podatników kilka milionów ludzi. Nie dziwię się, że walczą o taka pracę: dobra pensja niezależna od efektów pracy, praca bezstresowa zaczynana od kawci, często przywileje, można podjechać służbowym, zadzwonić ze służbowego, zrobić zakupy w godzinach pracy, a ewentualnego petenta urzędu potraktować w zależności od nastroju w danym dniu. Za komuny było około 150 tysiecy urzędników i nie było komputerów i całej tej informatyzacji, a dług państwa w PRL to nic w porównaniu do tego co teraz jest.
Dodaj ogłoszenie