Rybnik: młodzi przyszli na sympozjum o ks. Franciszku Blachnickim

Szymon Kamczyk
Szymon Kamczyk
Rybnik: młodzi przyszli na sympozjum o ks. Franciszku Blachnickim
Rybnik: młodzi przyszli na sympozjum o ks. Franciszku Blachnickim Szymon Kamczyk
Kilkadziesiąt metrów od miejsca, gdzie urodził się błogosławiony ks. Franciszek Blachnicki, odbyło się sympozjum poświęcone jego osobie. Ma ono związek z procesem kanonizacyjnym założyciela Ruchu Światło-Życie.

Na rybnickim kampusie trwa sympozjum, poświęcone osobie ks. Franciszka Blachnickiego, urodzonego w Rybniku założyciela Ruchu Światło-Życie, który może być wyniesiony na ołtarze. O życiu księdza opowiedział m.in. ks. bp Adam Wodarczyk, postulator w procesie kanonizacyjnym.

Gości sympozjum powitali wiceprezydent Rybnika Janusz Koper oraz gospodarz – Tomasz Zieliński, dziekan Wydziału Biznesu, Finansów i Administracji Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. O dzieciństwie błogosławionego ks. Franciszka Blachnickiego opowiedział ks. Adam Wodarczyk, biskup pomocniczy Archidiecezji Katowickiej.

- Wydarzenia z dzieciństwa bardzo dobrze pokazują, jak pan Bóg otaczał opieką księdza Franciszka. Całe jego życie wyglądało podobnie, bo wychodził z największych tarapatów – powiedział bp Wodarczyk.

Ks. Blachnicki urodził się na terenie dzisiejszego kampusu w Rybniku 24 marca 1921 roku, kiedy funkcjonował w tym miejscu szpital.

Biskup przytoczył kilka zdarzeń z życia ks. Blachnickiego. Pierwszym było wydarzenie, które miało miejsce podczas Powstania śląskiego. Rodzina Blachnickich została ewakuowana ze swojego domu na terenie rybnickiego szpitala przy Rudzkiej. W popłochu pozbierano najważniejsze rzeczy, matka, dwie córki i dwóch synów udało się z jednym z powstańców w bezpieczne miejsce. Dopiero w drodze przypomnieli sobie, że w kołysce został w domu mały Franciszek. Powstaniec zapewnił, że wróci po niespełna 2-letniego chłopca. Rodzina umierała ze strachu, czekając na powrót mężczyzny. Wkrótce pojawił się, niosąc za pazuchą małego Franciszka.

Kolejne podobne wydarzenie miało miejsce w Orzeszu, gdzie rodzina Blachnickich przeprowadziła się z Rybnika po tym, jak ojciec Franciszka otrzymał pracę w miejscowym szpitalu. Tam, gdy mały Franek bawił się ze starszym bratem na polu, nie zauważył otwartego włazu studni na nieczystości. Podczas zabawy chłopczyk potknął się i wpadł do środka, uderzając się w głowę i tracąc przytomność. – To było miejsce bardzo rzadko uczęszczane. Brat Franciszka zaczął krzyczeć i prawdopodobnie wówczas 5-letni Franek utonąłby w tych nieczystościach, gdyby nie przechodził tamtędy mężczyzna. Udało mu się wyciągnąć chłopca z tej studni i tak życie Franciszka zostało uratowane kolejny raz – opowiadał ks. bp Adam Wodarczyk.

Przed uczestnikami sympozjum projekcja filmu o życiu ks. Blachnickiego oraz dyskusja panelowa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie