Rybnik. Od soboty salony fryzjerskie zamknięte. Niektórzy próbują jeszcze się ostrzyc przed świętami. Co mówią fryzjerzy?

Aleksander Król
Aleksander Król

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Od soboty 27 marca w związku z trzecią falą koronawirusa i nowymi obostrzeniami wprowadzanymi przez rząd, zostają zamknięte salony fryzjerskie w całej Polsce. Niektórzy jeszcze na szybko próbują się umawiać na strzyżenie, wszak za tydzień święta. - Nie wydłużamy dziś godzin pracy. Już wczoraj wiele osób się zapisało. Musimy to przeczekać. Jest epidemia, którą trzeba zwalczyć – mówi Andrzej Korbasiewicz, właściciel jednego z najstarszych salonów fryzjerskich w Rybniku, znajdującego się na deptaku nieopodal rynku.

Od soboty fryzjerzy zamknięci. Niektórzy próbują jeszcze się ostrzyc przed świętami

Przed niektórymi salonami w Rybniku dziś ustawiają się kolejki. W czwartek 25 marca premier i minister zdrowia zapowiedzieli lockdown branży fryzjerskiej, a przecież za moment święta.

Nowe obostrzenia od 27 marca. Rząd PiS nie zamknął kościołów...

- Chciałam fryzurę zrobić. Trzeba jakoś wyglądać na Wielkanoc. Miałam iść w przyszłym tygodniu, ale będzie zamknięte. Dlatego rzucam wszystko i biegnę do fryzjera – mówi nam pani Małgosia.

Takich jak ona jest wielu, dlatego niektóre salony fryzjerskie dziś wydłużają godziny otwarcia. Ale nie wszystkie.

- Nie wydłużamy dziś godzin pracy. Już wczoraj wiele osób się zapisało. Musimy to przeczekać. Jest epidemia, którą trzeba zwalczyć – mówi Andrzej Korbasiewicz, właściciel jednego z najstarszych salonów fryzjerskich w Rybniku, znajdującego się na deptaku nieopodal rynku.

Nie przeocz

Przyznaje, że najbardziej mu żal uczennic, bo już w zasadzie od roku się nie uczą.

- W naszym fachu z można być słabym z teorii, praktyka najważniejsza, a praktyki zdalnie się nie zrobi. To się odbije na przyszłość – mówi nam Korbasiewicz.

Przyznaje, że w ostatnim czasie fryzjerzy i tak mocno zaciskają pasa. - Bo klientów mało. Ludzie boją się iść do fryzjera, tak samo jak boją się iść do szpitala. W czasie epidemii nie mamy nawet 50 proc. obrotów jakie mieliśmy wcześniej. Zarabiamy na wypłaty dla pracowników – mówi nam Korbasiewicz.

Dodaje, że jego pracownicy przez cały czas otrzymywali normalne pensje, mimo że byli długo zamknięci. Za czas lockdownu dostali pomoc finansową od państwa.

- Na szczęście nikt w salonie się nie zaraził gdy mieliśmy otwarte. Przestrzegamy tych wszystkich obostrzeń – mówi Korbasiewicz.

- Trudno, trzeba znów będzie zamknąć. Jak jest ponad 34 tysiące zarażeń to nie ma rady. Fryzjer ma bliski kontakt z człowiekiem – ocenia.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie