Rybnik: Przykręcają kurek z kasą na sport

Barbara Kubica
Zapewnienie nawet 40-procentowego wkładu własnego nie będzie problemem - mówi Krzysztof Mrozek, prezes żużlowców
Zapewnienie nawet 40-procentowego wkładu własnego nie będzie problemem - mówi Krzysztof Mrozek, prezes żużlowców Barbara Kubica
Udostępnij:
Miasto nie chce już utrzymywać klubów sportowych. W tym roku po raz pierwszy pieniądze dostaną tylko te kluby, które mają wkład własny.

Kończy się era utrzymywania rybnickich klubów sportowych tylko i wyłącznie z miejskiego budżetu. Miasto daje prezesom żużlowych, piłkarskich i innych klubów jasny sygnał: kasę dostaniecie, ale pod warunkiem, że część potrzebnych funduszy zdołacie zdobyć sami. To nowość, bo do tej pory było tak, iż miejskie granty stanowiły dla niektórych prezesów jedyne źródło utrzymania drużyn i zawodników. Bywało, iż bez odpowiednich pieniędzy z miasta, kluby nie były w stanie uciągnąć choćby połowy sezonu. Tak było między innymi w przypadku ekstraklasowej drużyny koszykówki kobiet, która w ubiegłym roku - po tym, jak nie otrzymała miejskich grantów - wycofała się z rozgrywek, a klub zawiesił działalność. W tym roku po raz pierwszy wprowadzono zapis, iż 20 procent budżetu każdego klubu prezesi muszą załatwić sami - od sponsorów, kibiców itp.

- Dotyczy to tych klubów, które startują w konkursie w ramach uchwały o sporcie. I robimy to, bo potrzebna jest profesjonalizacja klubów i uniezależnienie ich od miasta. My dziś funkcjonujemy w posowieckim systemie finansowania sportu. W Europie Zachodniej wygląda to inaczej i my musimy iść w tę stronę - mówi Piotr Masłowski, wiceprezydent Rybnika. - Środki przeznaczane z budżetu na sport budzą duże emocje, stąd mamy takie wymagania, żeby te kluby zaczynały szukać sponsorów na własną rękę. Zdarzały się takie sytuacje, kiedy kluby dostawały od nas 2 miliony i drugie dwa miliony były w stanie wypracować same. Ale jest też tak, że klub dostaje milion i nie jest w stanie wygospodarować sam 100 tysięcy złotych. Kogo więc miasto powinno premiować, jeśli mówimy o sporcie zawodowym? - dodaje.

W 2015 r. wydano w konkursach na sport 6 390 000 zł, z czego zawodowe kluby otrzymały 3 790 000 zł, czyli 59,3 procent wszystkich środków. Dla porównania, w 2014 r. w konkursach na sport wydano 7 450 000 zł, z czego trzy największe kluby otrzymały 5 800 000 zł, tj. 77,85 procent z całej puli. W ramach konkursu w roku 2016 na sport przeznaczono 5,1 mln złotych.
Największy beneficjent miejskich grantów w ubiegłym roku - klub żużlowcy KS ROW Rybnik - otrzymał wówczas z budżetu prawie 2,5 mln zł. Ale to jeden z tych przykładów, gdzie pozyskanie 20-procentowego wkładu własnego nie będzie problemem. Klub sponsoruje wiele firm.

- Nie będziemy mieli żadnego kłopotu, bo oscylujemy wokół takiej sytuacji, kiedy dotacja z miasta wynosi około połowy naszego budżetu. Podnoszenia wysokości wyznaczonego przez miasto minimum wkładu własnego też się nie obawiamy. Sądzę, że to tylko sprawia, że ludziom, prezesom chce się pracować - mówi Krzysztof Mrozek, prezes klubu żużlowego KS ROW Rybnik. Ten klub przy dotacji w kwocie ponad 2 mln zł był w stanie w poprzednich latach wypracować wkład własny w kwocie 1,7 mln zł. Ale to nieliczni. Pod koniec minionego roku klub piłkarski KS ROW 1964 Rybnik miał kłopoty, bo miasto nie chciało „dołożyć” 200 tysięcy zł. Mówiło się nawet o możliwości wycofania zespołu z rozgrywek.

Siatkarze nie protestują, choć łatwo nie będzie. - Uważam, że 20-procentowy wkład własny klubu to jest ten maksymalny pułap, który możemy zdobyć. Powiedzmy sobie szczerze, uderzamy do wielu firm, ale potencjalnych sponsorów w Rybniku nie przybywa, a my dodatkowo nie zarabiamy na biletach, bo wstęp na mecze siatkarzy jest darmowy. W naszym przypadku wkład własny wynosi kilkanaście procent - w przypadku klubu seniorskie-go około 10 procent, ale mamy znaczny wkład własny w postaci pracy wolontariuszy. Jeśli chcemy dostać miejską dotację, a chcemy, to musimy zaakceptować te warunki - mówi Roman Pinoczek, prezes TS Volley Rybnik.
Czy wszystkie kluby będą w stanie dostosować się do nowych warunków gry, przekonamy się wkrótce po zakończeniu procedury konkursowej. Gorzej będzie na pewno w latach kolejnych, bo już teraz wiadomo, że wysokość wkładu własnego z roku na rok będzie rosła.
- Dojdziemy do takiej sytuacji, kiedy skończą się pieniądze unijne i miasto tego typu środków możliwych do zagospodarowania na sport będzie miało jeszcze mniej. Musimy nasze środowiska sportowe już teraz do tego przygotowywać, żeby potem nie było szoku na zasadzie: skończyło się, nie mamy kasy, ratujcie - mówi prezydent Masłowski. Konkurs grantowy na sport rozstrzygnięty zostanie w najbliższych dniach.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

z
zażenowany
P*** ***** pracuje u pana Mrozka. Nie powinna oceniać "wkładu" tego pana.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie