Rywale zostawili nam jeszcze małą nadzieję

Rafał Musioł
Czym różnią się obecne eliminacje mistrzostw świata od tych, w których wywalczyliśmy awans do mistrzostw Europy? Tym, że słabą grą marnujemy korzystne wyniki w meczach naszych rywali.

Na pocieszenie pozostaje fakt, że ich występy wciąż pozostawiają biało-czerwonym nadzieję na wywalczenie awansu. Kompromitacja wybrańców Leo Beenhakkera w Belfaście została bowiem nieco osłodzona remisem Słowenii z Czechami. W dodatku w Mariborze obie drużyny pokazały dość mizerną dyspozycję, w pełni odzwierciedloną przez wynik.

Emocji w drugim (oprócz naszego) meczu grupy 3. było bowiem jak na lekarstwo. Nieco bliżej szczęścia byli goście, ale w 25. min po strzale przewrotką Milana Baroša piłka trafiła w słupek, a w 78. Václav Svěrkoš nie wykorzystał okazji z cyklu sam na sam z bramkarzem. Słoweńcy swoje szanse mieli także dwie, obie za sprawą Zlatko Dedica. Za pierwszym razem napastnik gospodarzy uderzył niecelnie, a za drugim górą był Petr Čech.

- Zależało nam na tym, żeby tego spotkania nie przegrać, i ten cel został zrealizowany. Teraz musimy pokonać u siebie Słowację i nasza sytuacja w tabeli będzie już niezła - skomentował spotkanie trener Czechów Petr Rada.

Szkoleniowca zmartwiła kontuzja kolana Radka Širla. - Już wiemy, że w środę na pewno nie będzie mógł zagrać - poinformował w niedzielę Rada.

Obrońca Marek Jankulovsky przyznał, że spotkanie ze Słowenią było trudne, a remis go satysfakcjonuje.

- Szkoda, że Milan trafił w słupek, a nie do siatki, ale jeden punkt przywieziony z takiego terenu jest cenny, szczególnie w kontekście porażki Polaków w Irlandii - nie ukrywał czeski obrońca.
Remis nie zasmucił również gospodarzy.- Nadal zostajemy w grze o awans i to jest najważniejsze. Czesi to znakomita drużyna, nie mogliśmy prowadzić otwartej gry, bo porażka mogłaby nas zbyt wiele kosztować. Teraz czeka nas wyjazd do Irlandii Północnej i nie jesteśmy tam bez szans na zdobycie trzech punktów. Sytuacja w grupie jest mocno zagmatwana, nie ma zdecydowanego faworyta, a to wróży wiele emocji do samego końca rozgrywek - stwierdził trener Matjaž Kek.
Spotkanie oglądał komplet, czyli 12 tys. kibiców.

Korzystając z wolnego terminu, Słowacy wybrali się na towarzyski mecz z Anglią. Gospodarze strzelili im cztery gole (Emile Heskey, Frank Lampard, Wayne Rooney 2), fetując w ten sposób 109. występ w reprezentacji Davida Beckhama. Pomocnik wyspiarzy pobił w ten sposób rekord spotkań w narodowych barwach zawodnika z pola, a do absolutnego rekordu Anglii autorstwa legendarnego bramkarza Petera Shiltona brakuje mu 16 spotkań.

Ponad 85 tys. widzów zostało także poinformowanych o tym, że gol Lamparda był 500. trafieniem na Wembley.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie