Rządowy program "Mieszkanie plus" na Śląsku: nie budować, remontować!

Katarzyna Domagała-Szymonek, Marcin Zasada
Lucyna Nenow/DziennikZachodni
Udostępnij:
W miastach aglomeracji śląskiej stoją setki pustych mieszkań. Po co budować nowe w ramach programu „Mieszkanie+”, jeśli tu wystarczyłoby remontować to, co jest. Gminy i rząd zainteresowane pomysłem

Lada dzień rząd przedstawi założenia programu „Mieszkanie plus”, w ramach którego w całej Polsce ruszy budowa tanich lokali dla młodych rodzin - zarówno na wynajem, jak i na własność. Na Śląsku i w Zagłębiu te mieszkania już są: w miastach naszej aglomeracji na remont czeka kilka tysięcy gminnych pustostanów. Zamiast wyważać otwarte drzwi, wystarczyłoby, by rząd porozumiał się w tej sprawie z samorządami. Byłoby taniej, szybciej i z korzyścią dla wszystkich. Czy to możliwe?

Uruchomienie programu mieszkaniowego potwierdziła w ubiegłym tygodniu w Katowicach premier Beata Szydło. M.in. zakłada on budowę tanich mieszkań, z których mogłyby korzystać mniej zamoże rodziny. Koszt budowy takiego lokalu miałby nie przekraczać 3 tys. zł za metr kw. Byłoby to możliwe dzięki budowaniu ich na gruntach należących do Skarbu Państwa.Ministerstwo infrastruktury podkreśla, że czynsz miałby być w nich „na poziomie gwarantującym dostępność finansową“. Lokatorzy mogliby też skorzystać z opcji „dochodzenia do własności“. Po latach wykupić mieszkanie na własność. Na dniach pani premier ma oficjalnie ogłosić szczegóły „Mieszkania plus“.

- Chodzi nam o to, by przy współudziale państwa, rodziny o średnich dochodach mogły mieć szansę uzyskania własnego mieszkania. Uważamy, że żeby mogły się pojawiać kolejne dzieci potrzebna jest praca, potrzebne jest mieszkanie - tak na początku kwietnia mówiła o nowej inicjatywie Szydło.

Gdyby rząd chciał dostosować swój program do naszej regionalnej specyfiki, nie byłoby konieczności budowania nowych osiedli. Same Katowice dysponują 535 mieszkaniami, które dziś stoją puste. W Chorzowie jest to ponad 350 lokali. Bytom ma ponad 750 lokali niezagospodarowanych z przyczyn technicznych. Zamiast budować od zera, rząd mógłby rozpocząć współpracę z samorządami i dotować remont już istniejących lokali, które są własnością samorządów.

- To bardzo dobry pomysł. Każda inicjatywa, która przyspieszyłaby proces oddawania młodym ludziom własnych mieszkań jest cenna - komentuje pomysł Andrzej Dziuba, prezydent Tychów, gdzie rocznie około 100 mieszkań „z odzysku“ przekazywanych jest na cele komunalne. Mimo to i tak zainteresowani muszą czekać na nie 2-3 lata. W porównaniu do innych miast, to i tak krótko! - Moim zdaniem takie rozwiązanie bardziej poprawiłoby dzietność w kraju niż program Rodzina 500 plus - dodaje prezydent Dziuba.
Spore doświadczenie w adaptowaniu starych budynków mają w Bytomiu. Na początku roku oddano tam mieszkania komunalne dla 55 rodzin w wyremontowanym budynku starej szkoły przy ul. Oświęcimskiej. W najbliższych latach Bytom planuje również dać drugie życie staremu hotelowi robotniczemu.

- Mamy ogromne zasoby budynków, które po remoncie mogą przez lata służyć mieszkańcom - podkreśla Aleksandra Szatkowska, rzeczniczka UM w Bytomiu. Na dowód, że warto inwestować w remont podaje dwie kwoty. - Remont nieczynnej szkoły kosztował nas 5,5 milionów. Powstały nowoczesne mieszkania o dość wysokim standardzie. Zaś za samo wyburzenie musielibyśmy zapłacić 3 miliony złotych - wylicza.

- Cieszymy się, że strona rządowa dostrzega problem i podejmuje działania w tym kierunku - podkreśla Maciej Stachura, kierownik biura prasowego UM w Katowicach. - Obecnie czekamy na szczegółowe zapisy ustawy. Interesują nas metody finansowania, zasady przekazywania gruntów, czy też sposoby ewentualnej udziału mieszkańców w projekcie - dodaje.

Także w Chorzowie przychylnie patrzą na taki pomysł. - Gdyby program rządowy przewidywał finansowe wsparcie gmin, chętnie byśmy z niego skorzystali - przyznaje Krzysztof Karaś, rzecznik UM w Chorzowie. - Systematycznie remontujemy miejskie lokale, jednak nie jesteśmy w stanie oddać ich do użytku na raz. Tym bardziej, że w naszym przypadku wiele lokali znajduje się w ponad stuletnich kamienicach, przez co koszt remontu jest wysoki. Dodatkowe pieniądze z pewnością by się przydały.

Jest też kolejny problem, jaki dostrzegamy w głównych założeniach ministerialnego programu: nowe mieszkania mają powstawać na terenach należących do Skarbu Państwa. U nas to najczęściej tereny poprzemysłowe, wymagające kosztownej rewitalizacji, często na przedmieściach, w nie najlepszych lokalizacjach.

Remonty pustostanów za rządowe pieniądze byłyby tańsze, a przy okazji - bardzo cenne z punktu widzenia miast naszej aglomeracji, zmagających się ze skutkami depopulacji i suburbanizacji. - Tymczasem mieszkania do remontu często znajdują się w centrach miast, w obrębie sieci komunikacyjnej, szkół, przedszkoli czy żłobków - zauważa Dziuba.

- Pytanie do samorządów, czy faktycznie na terenie miast aglomeracji jest tyle mieszkań, by sprostać, przynajmniej w części wymogom programu. Być może konieczne było znalezienie rozwiązania, w którym miasta przekażą tereny i obiekty, a rząd znajdzie pieniądze na przystosowanie mieszkań do przekazania ich ludziom. Będziemy o tym rozmawiać - podsumowuje Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.

UOKiK i Inspekcja Handlowa będą monitorować ceny w sklepach.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Sylwia
Oby było dobrze ja mam szanse znaleźć się na liście w 2017 roku na mieszkanie komunalne jeśli się okaże że mam za niskie dochody to może bedzie szansa na mieszkanie plus
h
haha
A niektórzy twierdzą, że mieszkania będą drożeć, w marzeniach.
Dodaj ogłoszenie