Schronisko na Markowych Szczawinach: Dwie kobiety rządzą na wysokości 1180 m

Jacek Drost
Izabela Hudziak, nepalski kucharz Mahem, Katarzyna Marek prowadzą schronisko na Markowych Szczawinach materiały prasowe
Rozmowa z Katarzyną Marek, która z siostrą Izabelą Hudziak prowadzi schronisko na Markowych Szczawinach, jedno z najlepszych w Polsce.

W ostatnim ogólnopolskim rankingu miesięcznika "npm" prowadzone przez panie schronisko zajęło trzecie miejsce w kraju. Gratulacje!
To dla nas wielki sukces, do którego przyczyniło się głównie to, że schronisko traktujemy jak swój dom i staramy się, by turyści czuli się tutaj jak u siebie.

Kiedy się panie dowiedziały o tym wyniku i jak zareagowały?
Dowiedziałyśmy się w momencie publikacji rankingu. Było wielkie zaskoczenie i radość, a z drugiej strony obawa - bo wiadomo, że jest to nowe schronisko, murowane i nie dla wszystkich zasługuje na trzecie miejsce w Polsce - żeby nie zawieść turystów. Zwycięskiemu schronisku z Doliny Roztoki pogratulowałyśmy i - mimo wszystko - cieszyłyśmy się, że to nie my wygrałyśmy, bo mogłaby rozgorzeć gwałtowna dyskusja, czy nam się należy.

Jeszcze do tego wrócimy, ale proszę opowiedzieć, jak to się stało, że wasza rodzina zajęła się tym schroniskiem?
Od dziecka nasz tata powtarzał, że z Makowa Podhalańskiego pięknie widać Babią Górę i od małego marzyło mu się, żeby siedzieć na tej górze. W 1998 roku, kiedy ogłoszono przetarg na dzierżawę schroniska, rodzice bez zastanowienia postawili wszystko na jedną kartę i przystąpili do przetargu. Wcześniej nigdy nie prowadzili działalności gospodarczej, ale znali życie górskie od podszewki, bo tata był ratownikiem górskim i często pomagał innym kierownikom schronisk - w transporcie czy na kuchni, więc wiedział, na co się porywa. W październiku 1998 roku rodzice zaczęli dzierżawić schronisko. Miałam wtedy osiem lat, a moja siostra 15.

A później zdarzyła się tragedia, bo wasz tata zginął w górach Ekwadoru...
W 2011 roku zabrały go góry, czyli to, co najbardziej kochał.

I panie stanęły przed dylematem: czy prowadzić schronisko czy nie?
Tata jeszcze nie był pochowany, a ludzie już dzwonili i pytali, czy zostanie ogłoszony przetarg na dzierżawę. To nie było miłe. Mama była zdecydowana, żeby je prowadzić, my też, więc założyłyśmy spółkę cywilną. Spółka PTTK Karpaty, która nam dzierżawi obiekt, była pełna obaw, ale teraz i oni, i my jesteśmy zadowoleni ze współpracy.
Jak sobie panie radzą, bo latem w górach bywa #ciężko, a co dopiero zimą?
Było bardzo, bardzo ciężko. Mamy jednak dobry kontakt z Górskim Ochotniczym #Pogotowiem Ratunkowym, które niejednokrotnie pomagało nam w transporcie towaru, bo tu nie ma wyciągów, ratraków i czasami trzeba towar wnosić na plecach lub przez parę dni odkopywać ze śniegu drogę, żeby raz się udało przejechać. To bardzo ciężki kawałek chleba, ale po prostu trzeba się z tym zmierzyć.

I temu dają radę trzy kobiety? Czapki z głów!
Tak, proszę pana. Wszystko da się pogodzić. A od jakiegoś czasu dwie, bo mama zmarła w 2013 roku. Bardzo ważne jest, żeby mieć solidnego pracownika gospodarczego. Na początku był problem, żeby znaleźć taką osobę, która przypilnuje centralnego ogrzewania czy oczyszczalni ścieków. Udało nam się znaleźć dwie takie osoby, które pracują na zmianę.

Przypomnijmy, że obecne schronisko jest nowe, powstało w miejscu starego...
PTTK postanowiło wyburzyć stare schronisko i postawić nowe. Zbudowano je w ekspresowym tempie. Prace zaczęły się w 2007 roku. Powstało w ciągu dwóch lat, mimo że roboty były prowadzone w ciężkim terenie. My w tym czasie funkcjonowaliśmy w dyżurce, która jest w pobliżu schroniska. W listopadzie 2009 roku zaczęliśmy obsługiwać gości w nowym schronisku, a oficjalne otwarcie placówki było nieco później.

Pamiętam dyskusje, że nowe schronisko straciło górski klimat...
Tak, tak. Ile się tego nasłuchaliśmy od turystów?... Dla nas to było strasznie przykre, bo wkładamy w to bardzo dużo siebie - nie mamy przecież żadnego życia rodzinnego. Przychodzi niedziela i trzeba byś w schronisku, są święta i też jesteśmy tutaj. Spędzamy tu cały swój czas i chcemy, żeby ludzie się tutaj czuli dobrze, więc takie stwierdzenia bolały. Kiedyś kilkanaście razy na dzień słyszeliśmy: "Co to za moloch?", "Nie ma klimatu", "Kto jest odpowiedzialny za budowę?". Ludzie na wszystko narzekali. Nawet na to, że jadalnia jest za duża. A przecież jak jest burza i zejdą wszyscy turyści z Babiej, to nawet miejsca brakuje. Na szczęście jest coraz mniej narzekających.
A jacy ludzie chodzą teraz w góry?
Kiedyś więcej było turystów, którzy korzystali z noclegów. Teraz jest bardzo dużo turystów przechodnich - korzystają z bazy gastronomicznej, informacji turystycznej, a nocują w innym miejscu. Babia Góra jest dobrze położona, więc wypad ze Śląska czy Krakowa to kwestia przyjechania do Zawoi, zdobycia Babiej Góry i można wracać do domu.

Bywają u was miłośnicy gór #czy przypadkowi poszukiwacze weekendowych atrakcji?
Wszyscy. Babia Góra jest bardzo popularna. W Polsce mamy mało gór, więc ludzie lubią w nie wyskoczyć.

Mają jakieś specjalne wymagania?
Kiedyś nam pani zrobiła awanturę, że nie wypożyczamy leżaków. A tak potrzebne jest Wi-Fi, żeby turyści mogli sprawdzić pogodę i jak jest jakiś ważniejszy mecz, to wystawiamy telewizor, nawet całe Euro 2012 oglądaliśmy wspólnie. Kiedyś każdy chciał przenocować jak najtańszym kosztem - na sali lub tzw. glebie. Teraz ludzie szukają pokoi z łazienką, potrzebują większej intymności.

Jesteście drogim schroniskiem w porównaniu do innych?
Ceny mamy takie same, nocleg kosztuje od 31 zł do 52 zł. Może wyżywienie jest droższe, ale to z uwagi na kiepski transport.

Rozmawiał: Jacek Drost


*Wybieramy Dziewczynę Lata 2015 ZGŁOŚ SIĘ i ZAGŁOSUJ NA KANDYDATKĘ
*Nowy sklep IKEA powstanie w Zabrzu
*Burza na Śląsku i Zagłębiu. Po burzy Rydułtowy wyglądają jak po wojnie ZDJĘCIA + WIDEO
*Przepis na leczo SPRAWDZONY I NAJSZYBSZY
*Program Rolnik szuka żony 2: Rolniczka Anna będzie gwiazdą
*Plebiscyt Fotolato 2015 WYGRAJ FANTASTYCZNE NAGRODY
*Erotyczna bielizna i gadżety z Zabrza podbijają rynek w Arabii Saudyjskiej

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Monika
Niestety moja opinia co do jakości i cen jedzenia w schronisku jest negatywna. Zatrzymaliśmy się tam na obiad i powiem szczerze: ceny jak w dobrej restauracji, co jeszcze bylibysmy w stanie przebolec, jednak posiłki były paskudne. Żurek tak kwaśny ze nie dało się go zjeść. Ziemniaki z kefirem to po prostu zgroza (kupka zimnych ziemniakow posypana poltwardą cebulą). Filet z kurczaka przypalony.... Jestem w stanie zrozumieć wysokie ceny (wspomniano o trudach transportu), ale dawno już nie spotkałam tak niskiej jakości. Następnym razem zapakuje jedzenie do plecaka!
z
zibi457
Niestety nie podzielam optymizmu "npm" (choć może dwa lata temu było lepiej). Powiem więc jak jest dziś: Schronisko jest bardzo drogie, a obsługa normalna. Jak dotąd nie spotkałem się z tak wysokimi cenami za noclegi, obiady czy piwo. Przykro Mi to mówić ale jeżeli nie będę miał noża na gardle to tam nie wrócę.
Dodaj ogłoszenie