Ścieki wybijają w domach. Kto wrzuca mopy do kanalizacji w gminie Lipie? [ZDJĘCIA]

Piotr Ciastek
Piotr Ciastek
Ścieki wybijają w domach. Kto wrzuca mopy do kanalizacji w gminie Lipie? arc
Kilka tysięcy złotych kosztowały naprawy wynikające z awarii sieci kanalizacyjnej w Dankowie.

W ubiegłym tygodniu mieszkańców gminy Lipie dotknęła dość nieprzyjemna awaria - ścieki płynące rurami przez Danków cofnęly się i wylały się w piwnicach prywatnych domów. To nie pierwsza awaria kanalizacji w gminie Lipie, ale pierwsza dość poważna i niosąca spore konsekwencje dla finansów gminy. Wójt Bożena Wieloch rozkłada ręce i apeluje do mieszkańców o rozwagę. Jak dochodzi do takich awarii?

- Do awarii sieci kanalizacyjnej doszło w poniedziałek 16 maja w Dankowie. Tym razem oprócz awarii urządzeń technicznych przepompowni P3, znajdującej się przy środkowym moście w Dankowie oraz urządzeń oczyszczalni ścieków doszło do wylewu odpływów kanalizacyjnych w piwnicach prywatnych domów. Awaria spowodowała całkowite zablokowanie rury tłocznej kanalizacyjnej - informuje wójt Wieloch.

To nie pierwsza tego typu awaria na terenie gminy. Od dłuższego czasu z pomp przepompowni P3 wyciągane są odpady komunalne, najczęściej odzież i zużyte mopy.

Jak zauważa wójt gminy, wrzucanie takich odpadów zapycha sieć kanalizacyjną, powodując liczne zatory, do których dochodzi kilka razy w miesiącu. Osoby wrzucające do sieci kanalizacyjnej niedozwolone odpady narażają wszystkich mieszkańców korzystających z kanalizacji na wzrost opłaty, ponieważ usuwanie awarii związane jest z ponoszeniem dodatkowych kosztów, m.in. wynajmowania specjalistycznego sprzętu do czyszczenia przepompowni i sieci kanalizacyjnej oraz wymiany pomp lub ich napraw. Wrzucanie do sieci niedozwolonych odpadów może skutkować również, jak to miało miejsce w Dankowie zalewaniem nieczystościami piwnic domów.

- Bardzo proszę o ujawnienie osób, które dopuszczają się takich bezmyślnych i szkodliwych społecznie czynów, aby taki proceder nie miał miejsca w przyszłości - apeluje do mieszkańców wójt Wieloch.

Koszty ostatniej naprawy poniosą niestety wszyscy, bo środki na to pójdą z kasy gminy, na którą składają się nasze podatki. Koszt usuwania zatorów przez firmę WUKO to 2 tys. zł, czyszczenie kanalizacji wozem asenizacyjnym to 1,5 tys. zł i remont uszkodzonej pompy to 2 tys. zł, co daje jednorazowo 5,5 tys. zł.

- Nasi pracownicy starają się naprawiać awarie we własnym zakresie, ale nie zawsze się to udaje. Poważny problem zaistnieje, gdy pompa się spali, wtedy koszty będą nieporównywalnie większe - ostrzega wójt Wieloch. Gmina przypomina, że niedozwolone jest wprowadzanie do urządzeń kanalizacyjnych: żwiru, piasku, popiołu, szkła, drożdży, szczeciny, ścinków skór, tekstyliów, włókien, sztucznych żywic, lakierów, mas bitumicznych, smół i ich emulsji, mieszanin cementowych, substancji palnych i wybuchowych, substancji żrących i toksycznych, czy gnojowicy.

*Sklepy czynne w Boże Ciało WYKAZ + Godziny otwarcia sklepów
*Sensacyjne odkrycie w Muzeum Auschwitz. Tajemnica złotego pierścionka
*Nowy abonament RTV, czyli opłata audiowizualna z rachunkiem za prąd ZASADY, KWOTY, ZWOLNIENIA!
*Tak wyglądają nowe biurowce KTW przy rondzie w Katowicach
*WNIOSKI I DOKUMENTY na 500 zł na dziecko w ramach Programu Rodzina 500 PLUS
*Nowe Tipo. Fiat wyprzedał większość egzemplarzy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie