Sezon narciarski w Beskidach trwa nadal! Skiturowcy szturmują beskidzkie stoki

Jacek Drost
Jacek Drost

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Ośrodki narciarskie w Beskidach z powodu epidemii koronawirusa i wprowadzonych nowych obostrzeń w sobotę zakończyły sezon. Jednak dla wielu miłośników białego szaleństwa trwa on nadal. W jaki sposób? W prosty: mimo że nie działają wyciągi narciarskie, to takie możliwości daje skituring. Czynne są wypożyczalnie sprzętu, na brak klientów nie narzekają sklepy skiturowe, na beskidzkich szlakach i stokach sporo skiturowców. Tak ma być do świąt, a może nawet dłużej.

- Odkąd zostały zamknięte stoki, to znowu wzrosło zapotrzebowanie na skitury. Dotyczy to wypożyczania, ale także sprzedaży nart skiturowych, rakiet śnieżnych, sprzętu outdorowego. Nie każdy idzie do Lidla czy Biedronki, tylko sporo ludzi ucieka w góry, żeby odpocząć od tego wszystkiego - mówi Przemysław Olma, właściciel sklepu Skiturowe Bielsko.

Roman Wawrzuta, prowadzący na Przełęczy Salmopolskiej w Szczyrku wypożyczalnię sprzętu skiturowego, potwierdza, że sezon zakończył się dla narciarzy i snowboardzostów, ale nie dla skiturowców. Klientów mają sporo, połowa z nich dopiero stawia pierwsze kroki na skiturach.

Zobacz koniecznie

Epidemia sprzyja skiturkigowi

Skitouring, czyli połączenie wspinaczki zimowej, wędrówki na nartach oraz zjazdu narciarskiego w terenie górskim przy użyciu specjalnych nart wyposażonych w foki stawało się coraz popularniejsze od kilku lat, ale dopiero epidemia koronawirusa sprawiła, że ta forma aktywności dostała w wiatru w żagle. Kiedy z powodu wprowadzonych obostrzeń sanitarnych zamknięte zostały stoki dla narciarzy i snowboardzistów, nie działały wyciągi wiele osób postanowiło spróbować swoich sił na skiturach. Samemu wejść na jakąś górkę, a później zjechać. Dzięki temu człowiek jest samowystarczalny, zostają mu także w kieszeni pieniądze, które musiałby przeznaczyć na zakup skipassu.

- W związku z zamknięciem stoków narciarskich można zauważyć, że w ostatnich dniach dużą popularnością cieszy się skituring. Turystów wdrapujących się na nartach z założonymi na nich „fokami” jest w Beskidach coraz więcej. Nawet jeśli ktoś nie ma takiego sprzętu, może go wypożyczyć. Ale warto się pospieszyć, bo chętnych jest wielu - pisaliśmy na łamach DZ w grudniu ub. roku.

Łukasz Stanclik ze szczyrkowsiej firmy Pamir Bike prowadzącej sklep, serwis i wypożyczalnię sprzętu sportowego zwierzał się, że kiedyś i jemu skituring był obcy. - Ale spróbowałem i rozumiem ludzi, którzy decydują się na skitury. Bardzo ciekawy sport, bo można wszędzie go uprawiać. Zacząć w Beskidach, a skończyć w Alpach - podkreślał pan Łukasz.

Skiturowców przybywa więc - można powiedzieć - z tygodnia na tydzień. Taką tendencję zauważyli w ciągu sezonu pracownicy stacji narciarskiej Biały Krzyż w Szczyrku. Jeszcze dobrze nie zdążyli otworzyć ośrodka, a parking na Przełęczy Salmopolskiej pełny był samochodów - to skiturowcy przyjechali wcześnie rano, zostawili auta i poszli w góry.

Wypożyczyć sprzęt czy kupić, a jak kupić to jaki?

Znaczna część osób chcących zacząć przygodę ze skiturami decyduje się na wypożyczenie sprzętu. Za wypożyczenie nart, butów i kijków na cały dzień trzeba zapłacić 100-120 zł. Jest grupa osób decydująca się na zakup sprzętu, używanego lub nowego. Przemysław Olma wyjaśnia, że zakup nowego sprzętu to wydatek od 2,5 tys. do 5 tys. zł (można oczywiście wydać nawet 15 tys. zł, wszystko zależy od zasobności portfela). Z kolei sprzęt używany kosztuje około 1,5 tys. - 1,6 tys. zł.

- Nie polecam, chyba, że kupujemy od znajomego, bo sprzęt w wypożyczalniach bardzo często się zużywa i to jest tak jak z samochodem używanym - nawet mechanik nie potrafi ocenić czy jest w pełni sprawny, czy jakaś wada nie jest ukryta. Tymczasem różnica w cenie między używanym a nowym nie jest taka duża. Lepiej dołożyć ten tysiąc złotych, bo sprzęt dłużej nam posłuży, możemy go także łatwiej odsprzedać, a używany często trafia już tylko na śmieci - mówi Przemysław Olma.

Nie przeocz

Beskidy ro raj dla skiturowców

Według skiturowców Beskid Śląski i Żywiecki to raj dla takiej formy aktywności. Początkujący korzystają z przygotowanych stoków w ośrodkach narciarskich, zaawansowani skiturowcy jeżdżą poza trasami. Oczywiście w ośrodkach narciarskich niezbyt przychylnym okiem patrzą na skiturowców, w zakończonym sezonie tylko kompleks Szczyrk Mountain Resort wydzielił dla nich jedną trasę. Można mieć jednak nadzieję, że kiedyś to się zmieni.

Przemysław Olma uważa, ze boom na skitury nie minie wraz z końcem epidemii. Ocenia, że 90 procent skiturowców zostanie przy skiturach, ale bez odrzucania narciarstwa. Po prostu dwa, trzy razy w roku wyskoczą sobie wycieczkę skiturową.- Będą to traktowali jako urozmaicenie - podkreślił pan Przemysław.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie